Małgorzata Gorol kończy właśnie 40 lat. Aktorka okazała się prawdziwym objawieniem polskiego kina, mimo że pierwsze kroki stawiała nie na scenie, a na macie - przez kilka lat trenowała wyczynowo gimnastykę artystyczną.
"Przez parę lat gimnastyka artystyczna zajmowała całe moje życie, trenowałam codziennie" - wspominała w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", dodając, że byłaby szczęśliwa, gdyby mogła wrócić do regularnych treningów.
Ostatecznie skierowała swoje kroki w stronę pracy przed kamerą. Twierdzi, że odkąd pamięta, "wewnętrzny głos" mówił jej, że powinna zostać aktorką. Nim dostała się do szkoły teatralnej, kilkukrotnie podchodziła do egzaminów wstępnych i je oblewała. Po maturze zrobiła rok przerwy, podczas którego studiowała filologię polską, jednak ostatecznie udało jej się zrealizować pierwotny plan.
W 2012 roku ukończyła PWST w Krakowie, a od 2016 roku była związana z Teatrem Starym w Krakowie. Praca w teatrze nie zawsze pozwalała jej się utrzymać - przez kilka lat Małgorzata dorabiała do gaży w biurze nieruchomości, pracowała też jako barmanka i hostessa, a przez pewien czas zajmowała się również remontowaniem domów.
Wciąż kocha teatr i to ze wzajemnością. W jednym z wywiadów wyznała, że praca na scenie daje jej możliwości, których nie ma w innych formach:
"To, co kocham w teatrze, to kondycja performerska 'tu i teraz', tajemnica wobec widza, adrenalina, przepływ energii z wieloma jednocześnie. Często rezygnuję z czwartej ściany, mówiąc bezpośrednio do widza, co bardzo lubię. Robię to od samego początku. W teatrze można bardziej poszaleć, zagrać postać, która jest poza naszymi warunkami. W filmie natomiast można skonstruować psychologicznie postać".
W końcu upomniało się o nią także kino - zadebiutowała w filmie "Śubuk", a niedługo później otrzymała role w "Krakowskich potworach" Netfliksa oraz serialu "The Office PL". Długo czekała na swoje "pięć minut", ale w końcu je zdobyła - w serialu "Klangor" zachwyciła widzów i krytyków. Produkcję chwalono za zaskakujący scenariusz, znakomite aktorstwo i unikalny klimat, nawiązujący do najlepszych skandynawskich seriali.
Dziś Małgorzata Gorol uchodzi za jedną z najbardziej interesujących artystek swojego pokolenia.
"Małgorzata Gorol - zapamiętajcie to nazwisko […]. Stawiam duże pieniądze, że zrobi karierę. Nie od razu, bo rzut oka wystarczy, by wiedzieć, że to harda sztuka, ale dawno nikt takiej mocy i prawdy, charakteru i siły nie miał na ekranie" - komplementowała aktorkę Karolina Korwin-Piotrowska. Jej rola w drugim sezonie "Klangora" uważana jest za taką, na jaką aktorki czekają całe życie.
W rozmowie z Justyną Miś aktorka zdradziła, jak radzi sobie z rosnącymi oczekiwaniami fanów:
"To była moja pierwsza główna rola w polskim serialu kryminalnym. Kiedy zobaczyłam pierwszy sezon, w którym miałam wziąć udział, przede wszystkim się ucieszyłam, że jest dobry. Podczas pracy przyświecała mi ulga i zaufanie do producentów, reżysera, ekipy i scenarzysty […]. 'Klangor' nie jest szybkim serialem, ma powolne tempo, surowe i brutalne sceny. To mi się bardzo podoba. Dobrze jest grać dobrze napisane sceny i realizować dobrze przemyślany scenariusz".
Aktorka pilnie strzeże prywatności. Wiadomo, że jest córką górnika, wychowywała się na Śląsku, a obecnie wraz z partnerem wychowuje syna.











