Życie głównej bohaterki "Nigdy w życiu!", Judyty (Danuta Stenka), zostaje całkowicie zrujnowane, gdy dowiaduje się, że jej mąż, Tomasz (w tej roli Jan Frycz), nie tylko od miesięcy ją zdradzał, ale przede wszystkim spodziewa się dziecka z dużo młodszą kochanką. Dość szybko dochodzi do rozwodu. Bohaterka dowiaduje się, że wraz z nastoletnią córką, Tosią (Joanna Jabłczyńska), w ciągu dwóch miesięcy musi wyprowadzić się z dotychczasowego mieszkania. W poczuciu beznadziei i zrezygnowania, za namową najlepszej przyjaciółki (Joanna Brodzik), postanawia obejrzeć działkę pod Warszawą. Zauroczona okolicą i z nadzieją na lepszą przyszłość, decyduje się wybudować tam dom.
Mimo że dla wielu widzów film jest wspaniałym kawałkiem historii polskiego kina, Danuta Stenka niekoniecznie podzielałaby to zdanie. Jak się okazuje, filmowa Judyta wracała z planu z płaczem, a ostatecznie rozważała nawet porzucenie roli.
Danuta Stenka: plan był dla niej koszmarem?
W najnowszej rozmowie z Onetem aktorka opowiedziała o kulisach pracy nad kultową produkcją. Z jej perspektywy nie była to radosna historia.
"Decydenci zdecydowanie nie widzieli mnie w tym filmie" - wyjawiła, podkreślając, że twórcy myśleli o młodszej aktorce do roli Judyty, choć sama Katarzyna Grochola dała Stence zielone światło. "Kiedy matkę z córką postawiono przed kamerą i okazało się, że wyglądają jak siostry, postanowiono sięgnąć na moją półkę wiekową" - kontynuowała.
Jednak zdobycie wymarzonej roli - a aktorka bardzo chciała spróbować swoich sił w czymś nowym - okazało się prawdziwym wyzwaniem.
"Gdybym mogła udźwignąć finansowo zerwanie umowy, zrezygnowałabym z tej roli w ułamku sekundy - opowiadała. Wszystko było spowodowane konfliktem z reżyserem. "Żadnych wskazówek, żadnych komentarzy, nic. Doszłam do wniosku, że on mnie tam po prostu niezmiennie nie chce. Uznałam, że narzucili mu mnie. Wcisnęli - wyjaśniła.
Sytuacja okazała się na tyle napięta, że musiała wkroczyć menedżerka aktorki, która umówiła spotkanie z reżyserem. Skłócony duet miał wtedy okazję, by wszystko sobie wyjaśnić.
"Okazało się, że myśleliśmy o sobie nawzajem tak samo. Ja, że on uważa mnie za kiepską aktorkę do tej roli, a on, że uznaję go za nieudolnego reżysera - wspomina Stenka. Po tej chwili szczerości w końcu mogli zacząć normalnie pracować.
Powrót po latach: czy powstanie "Nigdy w życiu 2"?
Mimo upływu ponad 20 lat od premiery, film wciąż ma oddane grono fanów, a nowe pokolenia z przyjemnością sięgają po tę kultową produkcję. Dlatego właśnie informacje o powstającej kontynuacji ogromnie ucieszyły wiernych wielbicieli serii.
W grudniu zeszłego roku Katarzyna Grochola w krótkim, lecz znaczącym filmiku przekazała, że pracuje nad "Nigdy w życiu 2". Pisarka trzymała w rękach plik zapisanych kartek oraz różę, a jej uśmiech od pierwszej sekundy zdradzał, że szykuje się coś wyjątkowego. To właśnie wtedy padło pytanie, które nie wymagało wyjaśnień żadnemu miłośnikowi jej twórczości. Grochola zapytała: "Czy gdybym wam powiedziała, że kończę książkę pod tytułem 'Nigdy w życiu 2', to byście wiedzieli, o co chodzi?".










