Reklama

Reklama

"Czas dla siebie": Gniot? Bronią się tylko... nagie pośladki

"Czas dla siebie" to kolejna produkcja Netfliksa, która choć znalazła się na czele box office'u streamingowego giganta, zbiera fatalne recenzje. "Ten film opiera się wyłączne na sprośnych żartach oraz gołych pośladkach Marka Wahlberga" - piszą zniesmaczeni krytycy.

"Czas dla siebie" to kolejna produkcja Netfliksa, która choć znalazła się na czele box office'u streamingowego giganta, zbiera fatalne recenzje. "Ten film opiera się wyłączne na sprośnych żartach oraz gołych pośladkach Marka Wahlberga" - piszą zniesmaczeni krytycy.
Kevin Hart i Mark Wahlberg w scenie z "Czasu dla siebie" /materiały prasowe

Gdy żona zabiera dzieci na wyjazd, pełnoetatowy tata, pierwszy raz od lat mając czas dla siebie, odnawia kontakt z dawnym przyjacielem. Spędzają razem szalony weekend, który niemal wywraca jego życie do góry nogami. Tak w skrócie wygląda fabuła komedii Johna Hamburga. W główne role w filmie wcieli się Mark WahlbergKevin Hart.

Obaj aktorzy związani są z Netfliksem długoterminowymi kontraktami. Ten pierwszy zrealizował już dla streamingowej platformy komedię kryminalną "Śledztwo Spencera". Z kolei ten drugi ma już na koncie zbierający bardzo dobre recenzje miniserial "Szczera prawda", dramat "Ojcostwo", a także komedię akcji "Człowiek z Toronto".

Reklama

Ten ostatni film, chociaż cieszył się sporą popularnością na Netfliksie, zebrał fatalne recenzje. Na portalu Rottentomatoes "Człowiek z Toronto" otrzymał od krytyków zaledwie 24 procent pozytywnych ocen.

Choć wydaje się to niemożliwe, "Czas dla siebie" przebił ten wynik. Produkcja z Hartem i Wahlbergiem otrzymała bowiem jedynie 6 procent pozytywnych ocen.

"Można odnieść wrażenie, że aktorzy rozmijali się na planie, a filmowcy łączyli sceny z ich udziałem na etapie postprodukcji. Aż trudno uwierzyć, że mając do dyspozycji Wahlberga i Harta, którzy nieraz udowodnili, że potrafią rozbawić widzów w komediach, nie udało się twórcom 'Czasu dla siebie' sklecić choć jednego dobrego żartu. Ten oszałamiająco nieśmieszny film opiera się wyłączne na sprośnych i zużytych gagach oraz gołych pośladkach Marka Wahlberga" - napisał Adam Graham z "Detroit News".

Widzowie platformy streamingowej komedię jednak oglądają. "Czas dla siebie" podczas premierowego tygodnia znalazł się na szczycie netfliksowego box office'u. W ciągu pierwszych dwóch dni oglądano go przez 59,3 mln godzin. Wyprzedził między innymi polski przebój "Kolejne 365 dni" (27 mln godzin wystarczyło tym razem na miejsce trzecie).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Mark Wahlberg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL