Reklama

Cyfrowa Marilyn Monroe?

George Lucas, twórca "Gwiezdnych wojen", coraz bardziej zafascynowany możliwościami, jakie przy realizacji daje użycie techniki cyfrowej, oświadczył, że już niebawem będzie można kręcić filmy z udziałem nieżyjących gwiazd, takich jak choćby Marylin Monroe. "Nie można powstrzymać rozwoju technologii, nie powstrzymamy zmian, jakie zachodzą w światowej technice" - powiedział Lucas.

Skanery najnowszych generacji mogą bez problemu zeskanować twarz danego aktora, następnie komputerowo "obrobić" jego obraz, zmieniając na przykład wyraz twarzy, kolor oczu, włosów, pokazać inne uczucia.

Reklama

Choć Lucas jest zauroczony techniką cyfrową - film "Atak klonów" powstał dzięki użyciu kamery cyfrowej - wątpi jednak, czy na tym etapie ludzie chcieliby zobaczyć wirtualne wersje swych ulubionych aktorów, którzy już nie żyją. Co innego wykorzystanie techniki cyfrowej do tworzenia scen z żyjącymi aktorami.

"Można na przykład komputerowo skopiować Toma Hanksa i wykorzystać jego wizerunek w scenach, w których dotychczas brali udział wyłącznie kaskaderzy. Jego filmowy bohater będzie bardziej wiarygodny" - stwierdził Lucas.

"Jednak film z komputerowo wygenerowaną Marylin Monroe to byłaby już tylko karykatura jej postaci. Choć nie możemy powstrzymać zmian, jakie zachodzą w światowej technice cyfrowej, są jednak pewne granice jej wykorzystania. Komputerowy aktor nie zagra tak jak Marylin. Nie da się komputerowo pokazać talentu aktora" - mówił reżyser.

Ananova

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: George Lucas | techniki | Marylin Monroe | film | marilyn monroe | monroe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje