Reklama

Coś więcej, niż "Och, Karol 2"

- Pomysł na ten film początkowo miał być kontynuacją "Lejdis", ale uznałem, że nie należy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki i że polscy widzowie zasługują na coś więcej niż "odgrzewane kotlety" w rodzaju "Och, Karol 2" - Reżyser Andrzej Saramonowicz opowiada o idei, stojącej za nową komedią "Jak się pozbyć cellulitu".

- Stworzyłem więc nowe bohaterki, wybrałem nowe aktorki, a do współpracy przy pisaniu scenariusza zaprosiłem ten sam zespół autorek, z którymi pisałem "Lejdis": Małgorzatę Saramonowicz, Hannę Węsierską, Annę Andrychowicz-Słowik i Ewę Sienkiewicz. Jestem przekonany, że udało nam się razem wygenerować historię jeszcze bardziej zakręconą i jeszcze śmieszniejszą niż legendarne już "Lejdis" - tłumaczy reżyser.

Reklama

- Komedia "Jak się pozbyć cellulitu" będzie opowieścią o konsekwencjach spotkania dwóch kobiet - w ich rolach Dominika Kluźniak i Maja Hirsch - które pojechały odpocząć w SPA i spotkały tam fałszywą masażystkę - graną przez Magdę Boczarską. Kobieta wciąga bohaterki w galopadę szalonych wydarzeń - Saramonowicz przedstawił fabularny szkielet "Jak się pozbyć cellulitu".

Reżyser uważa komedię za "najtrudniejszy, ale i najwdzięczniejszy z gatunków filmowych".

- Już podczas seansu wiadomo, na podstawie reakcji widowni - czyli: śmieją się, albo nie - czy twórca odniósł sukces, czy poniósł porażkę. Reżyser dramatu może jeszcze liczyć na to, że widzowie - którzy siedzieli obojętnie w kinie - po powrocie do domu przeżyją głęboko jego dzieło, roniąc łzę w poduszkę. Natomiast twórca komedii nie ma co się łudzić, że milcząca w kinie widownia zrozumie jego dowcip po czasie, wybuchając przed snem salwami niekontrolowanego śmiechu. Jednak satysfakcja po zrobieniu dobrej komedii jest ogromna. To wdzięczność setek tysięcy ludzi za to, że się im poprawiło humor - twierdzi.

Saramonowicz zwraca też uwagę na "rewolucję obsadową":

- W obsadzie tego filmu nie ma większości aktorów, z którymi wcześniej wielokrotnie pracowałem: Roberta Więckiewicza, Tomasza Karolaka, Borysa Szyca, Piotrka Adamczyka, Izy Kuny, Anny Dereszowskiej, Magdaleny Różczki. Ta komedia to ogromna rewolucja obsadowa, jeśli chodzi o moje przyzwyczajenia do pracy z tymi samymi osobami. Jest naprawdę wiele zmian. Dominika Kluźniak, Maja Hirsch, Rafał Rutkowski czy Wojtek Mecwaldowski po raz pierwszy grają u mnie role pierwszoplanowe. Napisałem je specjalnie dla nich. Podobnie zresztą jak dla Tomka Kota, Magdy Boczarskiej i Czarka Kosińskiego. Wybrałem tę siódemkę, bo po pierwsze to fantastyczni i twórczy aktorzy, a po drugie - mimo znaczących osiągnięć, jakie mają już na koncie, ciągle jeszcze najważniejsza jest dla nich praca, a nie odcinanie kuponów od bycia celebrytami.

Dlaczego ciągle pisze o kobietach?

- Sztuka nie ma płci: mężczyzna może pisać świetnie o kobietach i na odwrót. Nie trzeba zjadać wątrób, popijając chianti, by być autorem przygód Hannibala Lectera. Piszę o kobietach, bo lubię pisać o mężczyznach. A dla mężczyzn nie ma i nie będzie nigdy ważniejszego tematu - kończy Saramonowicz.

Komedia "Jak się pozbyć cellulitu" trafi na ekrany kin 4 lutego 2011.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje