"Księżniczka i żaba", animacja z 2009 roku, zyskała szerokie uznanie jako pierwsza produkcja Disneya z czarnoskórą księżniczką w roli głównej. Film, będący luźną adaptacją powieści E.D. Bakera, zarobił w kinach 267 milionów dolarów i był nominowany do trzech Oscarów, w tym w kategorii najlepszego filmu animowanego oraz za utwory Randy'ego Newmana: "Almost There" i "Down in New Orleans".
Disney nie zwalnia tempa w tworzeniu aktorskich adaptacji swoich klasyków. Teraz na tapet trafił pomysł stworzenia nowej wersji "Księżniczki i żaby", a w kuluarach mówi się już o tym, kto mógłby zająć się reżyserią. Projekt jest jeszcze na wczesnym etapie, szczególnie jeśli chodzi o umowy.
Colman Domingo stworzy nowy hit Disneya?
Jak podaje serwis Deadline, Colman Domingo ma współtworzyć najnowszą produkcję inspirowaną historią księżniczki Tiany. Jego współpracownikiem ma być Robert O'Hara.
Colman Domingo to obecnie jedno z najgorętszych nazwisk w Hollywood. W tym roku otrzymał dwie nominacje do nagrody Emmy za drugoplanową rolę w serialu komediowym Netflixa "Cztery pory roku" oraz za rolę gościnną w dramacie HBO "Euforia". Był też nominowany do Oscara w dwóch kategoriach: za kreacje w filmach "Rustin" (2024) oraz "Sing Sing" (2025). Choć plany są na razie odległe, produkcja już zdążyła wzbudzić spore emocje.
Bohaterka animowanego pierwowzoru jest pracowitą dziewiętnastolatką mieszkającą w Nowym Orleanie. Tymczasem media obiegła plotka, jakoby w tę rolę miała wcielić się 40-letnia Lupita Nyong'o. Informacje te pojawiły się tuż po doniesieniach o nowej wersji "Zaplątanych", w której Disney miałby obsadzić Florence Pugh jako Roszpunkę. Czy to taktyczny chwyt marketingowy, by wywołać szum, czy zbyt daleko posunięte próby inkluzywności, które nie do końca przypadają do gustu fanom?
Aktorskie wersje klasyków Disneya wciąż cieszą się zainteresowaniem, jednak każdy nietrafiony projekt jest surowo oceniany przez media. Przykładem jest niedawna aktorska wersja "Vaiany" z Dwayne'em Johnsonem, która zarobiła znacznie poniżej oczekiwań - osiągając zaledwie 43 miliony dolarów w USA i Kanadzie w weekend otwarcia. Przy budżecie rzędu 250 mln dolarów i dodatkowych 150 mln dolarów przeznaczonych na promocję, wynik ten uznano za ogromną porażkę finansową studia.











