Reklama

Clive Owen i bondowskie plotki

Clive Owen ("Gosford Park", "Tożsamość Bourne'a") z dużym dystansem odnosi się do pogłosek, jakoby to właśnie on miał wkrótce zastąpić Pierce'a Brosnana ("Śmierć nadejdzie jutro") w roli agenta Jamesa Bonda. Przystojny Brytyjczyk oznajmił, że woli w tej sprawie zachować powściągliwość, jako że nie złożono mu na razie żadnej oficjalnej propozycji.

Kilka dni temu sam Brosnan po raz kolejny odniósł się do nieoficjalnych informacji na temat zainteresowania firmy Eon Productions i wytwórni MGM kandydaturą Owena.

Reklama

50-letni Irlandzki gwiazdor potwierdził, że osobiście zarekomendował producentom młodszego o 12 lat Anglika jako swojego następcę. Poinformował jednocześnie, że najprawdopodobniej zagra rolę 007 w jeszcze więcej niż jednym filmie, więc jego kolega po fachu będzie musiał trochę poczekać na swoją kolej.

"Wszystkie dotychczasowe informacje są dokładnie tym, czym są - czyli plotkami. Nigdy nie było w nich żadnych konkretów" - powiedział Clive Owen gazecie Toronto Sun.

"Wałkowano ten temat już mnóstwo razy. Będę się zastanawiał nad całą sprawą dopiero wtedy, gdy pojawią się konkrety" - zapewnił aktor, który kończy właśnie zdjęcia do kostiumowego widowiska "King Arthur".

"Już dawno nauczyłem się, że w tej grze wciska się mnóstwo kitu. Próby przejmowania się podobnymi sprawami oznaczają jedynie stratę masy czasu" - wyraził aktor swoją opinię na temat przemysłu rozrywkowego.

"Jeżeli cała sprawa będzie rozważana oficjalnie, lub też ktoś zgłosi poważną propozycję moim agentom, wtedy się zastanowię. Lecz do tej pory, mówię szczerze, nie będę w ogóle rozmyślał na ten temat" - zapewnił Clive Owen.

Po zakończeniu prac nad "King Arthur", na początku 2004 roku, aktor trafi na plan filmu "Closer" Mike'a Nicholsa, gdzie partnerował będzie m.in. Julii Roberts ("Erin Brockovich").

Ostatni ukończony film aktora, dramat "Bez granic" z udziałem Angeliny Jolie ("Lara Croft Tomb Raider: Kolebka życia") trafi na polskie ekrany 30 stycznia.

Światowe media od dłuższego czasu spekulują na temat wykonawcy, który przejmie firmowy smoking po Brosnanie. Co jakiś czas wśród publiczności organizowane są sondaże na ten temat.

Potencjalnych kandydatów do roli 007 nigdy nie brakowało. W ostatnich latach padł już cały szereg nazwisk - wśród chętnych znaleźli się m.in. Jude Law ("Sztuczna inteligencja", "Droga do zatracenia"), Ewan McGregor ("Gwiezdne wojny: część II: Atak klonów", "Do diabła z miłością"), Jonathan Rhys-Meyers ("Przejażdżka z diabłem") oraz popularny piosenkarz Robbie Williams.

Realizacja 21. epizodu przygód Jamesa Bonda, rzecz jasna nadal z Brosnanem w roli głównej, ma rozpocząć się w styczniu 2005 roku.

Film trafi na ekrany w listopadzie 2005 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Clive Owen | aktor | Śmierć nadejdzie jutro | plotki | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje