Wes Anderson utknął w windzie w Los Angeles. Interweniowali strażacy
Wes Anderson znalazł się "w potrzasku" na chwilę przed spotkaniem z okazji 30 lat od premiery jego debiutu fabularnego, "Trzech facetów z Teksasu". Ekipa filmu zebrała się w Academy Museum of Motion Pictures w Los Angeles, aby świętować tę wyjątkową rocznicę.
Na przeszkodzie stanęła jednak awaria techniczna. Wes Anderson, aktor Luke Wilson oraz producent James L. Brooks zatrzasnęli się w windzie, która miała pomóc im wydostać się z budynku. Artyści utknęli w niej na około 30 minut. Na miejscu interweniowała straż pożarna.
Według portalu Save Your Cinema winda, którą podróżowała ekipa filmu jest "tajnym przejściem" wykorzystywanym przez artystów, by ci mogli niepostrzeżenie wchodzić do budynku i go opuszczać, nie przyciągając uwagi reporterów. The Hollywood Reporter, który podał szczegóły incydentu, nie był jednak w stanie potwierdzić tych doniesień.
Wideo z tej niecodziennej przygody udostępniła w mediach społecznościowych Carolyn Dunn, specjalistka ds. produkcji związana z 20th Century Fox.
Na nagraniu widzimy, jak Anderson, Wilson i Brooks opuszczają windę i reżyser pyta jednego ze strażaków, co poszło nie tak. Ten odpowiada, że przyczyną zatrzaśnięcia się windy prawdopodobnie było przeciążenie.
Na szczęście twórca "Grand Budapest Hotel" i "Asteroid City" wyszedł z całego incydentu bez szwanku.











