Reklama

Chińczycy ukarali swojego reżysera

Chiński reżyser Lou Ye, który bez zgody cenzorów swojego kraju wysłał na tegoroczny festiwal w Cannes film "Pałac letni" ("Summer Palace"), dostał zakaz wykonywania zawodu przez najbliższe pięć lat.

40-letni reżyser złamał panujące w Chinach reguły i wysłał do Cannes (bez pytania o zgodę) swój film, ukazujący historię miłosną toczącą się na tle protestów studentów. W obrazie znalazły się też sceny przedstawiające późniejszą masakrę na placu Tiananmen w Pekinie.

Reklama

Reżyser twierdził jednak, że zdecydował się pokazać film bez akceptacji Pekinu, ponieważ ten obraz należy do "wszystkich ludzi". Film "Pałac letni" został już skonfiskowany, a wszystkie wpływy z jego wyświetlenia przejęte przez władzę.

Lou Ye należy do najmłodszego pokolenia chińskich reżyserów, tzw. szóstej generacji. Za swoje filmy zdobywał już nagrody na festiwalach na całym świecie. Jego "Rzeka Suzhou" jest znana z polskiego akcentu - głównym rekwizytem w filmie jest pochodząca z przemytu polska wódka żubrówka.

Urodzony w Szanghaju Lou nie jest pierwszym reżyserem, który ma problemy z chińską cenzurą. Nawet najsłynniejszy filmowiec Państwa Środka, a obecnie reżyser ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 r. - Zhang Yimou, w 1994 r. nie przyjechał na pokaz swojego filmu do Cannes w proteście przeciw cenzurze, za co na dwa lata zakazano mu kręcenia filmów. W 1997 r. chińskie władze wycofały z festiwalu kolejny jego film "Zachowaj spokój".

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cannes | pałac | \ Film | Chińczycy | Lou Ye | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje