Reklama

Cezary Pazura w INTERIA.PL!

Cezary Pazura, jeden z najpopularniejszych polskich aktorów znany z takich filmów jak "Kiler"czy "Nic śmiesznego", ale także i seriali "13 Posterunek" czy kręconych właśnie "Oficerów" w rozmowie w STUDIO INTERIA.PL opowiedział o swojej pracy, popularności, pasji jaką jest piłka nożna, swoim udziale w serialach oraz o sposobie zakończenia kariery filmowej.

Popularny aktor potwierdził, że w tej chwili jest bardzo zajęty i pracuje na dwóch planach filmowych.

Reklama

- Tak, pracuję jednocześnie w dwóch serialach "Oficerowie " i "Faceci do wzięcia". Jeden to serial kryminalnym, a drugi to komedia. W "Facetach do wzięcia" partneruje mi Paweł Wilczak. Gramy dwóch kolegów, rozwodników. Na razie zrobiliśmy 6 odcinków "Facetów".

O fabule powstających właśnie "Oficerów" Cezary Pazura nie chciał zbyt wiele opowiadać. Pocieszeniem dla widzów jest wiadomość, że już we wrześniu serial będzie można oglądać w telewizji.

- Ja nie mogę zdradzać tajemnicy. Na pewno jest bardzo ciekawy scenariusz, kiedy go przeczytałem byłem pod wielkim wrażeniem. Absolutnie "Oficerowie" łączą się z "Oficerem". Borys Szyc nadal gra, chociaż jest bardzo zakonspirowanym policjantem, za jego głowę wyznaczono wielką nagrodę. Mój bohater nazywa się Sznajder, jest w moim wieku. To taki prawdziwy policjant, żyje pracą , poświęcił się jej zupełnie. Ja jako Sznajder mam dwóch wrogów - alkohol i bandyci. Bo Sznajder ma problem z alkoholem.

- Partnerują mi dwie piękne kobiety Magda Różyczka i Kasia Cynke. Wszyscy się ze mnie śmieją, że ja jestem taki trochę "babski król". Serial jest naprawdę bardzo fajnie skonstruowany. I naprawdę bardzo polecam. Świetnie się pracuje na planie. A cały scenariusz zaskakuje mnogością sytuacji i na pewno każdy odcinek można oglądać w napięciu.

O tym jak radzi sobie z popularnością i czy spełnił się jako aktor Pazura powiedział:

- Czuję się spełniony. Kiedyś popularność odczuwałem bardziej. Nazwisko Pazura według mnie nie jest już takie gorące jak kiedyś, chociaż mój agent twierdzi inaczej . Kiedyś nie mogłem przejść spokojnie przez ulicę, czy pójść do dyskoteki. Teraz już mogę. Ja się bardzo cieszę z popularności. Aktor spełniony to aktor popularny, dobry, uznany przez publiczność i krytyków. Chociaż stawiam sobie dalsze cele, może kiedyś spróbuję reżyserii.

A jak aktor postrzega swój udział w sitcomie "13 posterunek"? Czy gra w serialach jest dla niego koniecznością? Co sądzi o tego rodzaju projektach?

- Nie zgadzam się z tym, że sitcom to jest coś gorszego. Uważam, że to jest szczyt krótkiej artystycznej wypowiedzi. A zwłaszcza "13 posterunek" to jest jedyna komedia we współczesnych strojach. Jedyna osoba, która dostrzegła, że "13 posterunek" jest współczesne del arte była pani Gretkowska. Zawsze ten, kto idzie pod prąd, naraża się na krytykę. Ja będę tego serialu bronił, on mi dał bardzo dużo, pozwolił rozwinąć mój warsztat. Najbardziej cieszą mnie reakcje - które są bardzo złe albo bardzo dobre - i to, że nie ma nic pośrodku. Ja chcę, żeby mnie albo kochali albo nienawidzili, a jak będę obojętny, to mogę iść na emeryturę. 16 czerwca 2000 roku przestaliśmy kręcić "13 posterunek", minęło 6 lat, a to cały czas żyje w widzach. Takie pytania, jak to które padło leje miód na moje serce. Ja myślę, że "13 posterunek" to jest naprawdę wyjątkowa rzecz... My mieliśmy bardzo dużą oglądalność, pokonywaliśmy rankingi oglądalności. Ja nigdy nie spotkałem żadnego mojego fana, który mnie kojarzyłby z "13 posterunkiem". Bardziej pamiętają mnie z "Kilera" i jako Adasia Miauczyńskiego z filmu Koterskiego "Nic śmiesznego".

Gwiazdor wspominał także swoje najlepsze filmowe kreacje.

- Ja kocham praktycznie wszystkie swoje role. Ale taki sentyment mam do "Krolla", "Kilera" i Adasia Miauczyńskiego.

Aktor zawiedziony jest jednak poziomem naszej kinematografii, nie wybrałby też spośród polskich produkcji swojego ulubionego filmu.

- Nie mam takiego filmu. Nie ma w ogóle kinematografii. Polska kinematografia leży, mam nadzieję, że to się zmieni. Filmy muszę robić ludzie, którzy mają pojęcie o ich robieniu. Film musi spełniać jakieś walory. To, co się dzieje teraz, to jest masakra. Mam nadzieję, że tacy artyści jak Jakimowski zrobią jakiś dobry film.

Pazura ma jednak swoje ulubione bajki.

- Mam parę: "Wilk i Zając", uwielbiałem "Bolka i Lolka", "Koziołka Matołka". Nie lubiłem "Jacka i Agatki".

Cezary Pazura wspomniał też o tym, czego jeszcze oczekuje w życiu.

- Ja podziwiam aktorów, którzy chcą być aktorami do końca życia. Bo jeśli aktor nie dostaje ciekawych propozycji, to ta praca go nuży. Ja jestem na takim etapie, ja nie mam ciekawych propozycji. Czekam na wyzwania. Uwielbiam być aktorem i bardzo bym chciał grać ciekawe role. I bardzo się cieszę, że gram w "Oficerach". Żałuję, że "Oficerowie" to nie jest film do kina. Myślę, że powinni zrobić z "Oficerów" tak jak serial "24 godziny" na dvd, to byłby znakomity strzał.

Cezary Pazura duży aplauz wśród widzów wzbudził swoją kreacją w "Epoce lodowcowej", gdzie zagrał leniwca Sida. Aktor tak wspomina pracę przy dubbingu:

- Pracuje się 1-2 dni. Ja mam mieszane uczucia co do dubbingu. Bo my dubbingujemy filmy amerykańskie i pracujemy na to, żeby film amerykański miał sukces na polskim rynku. Wolałbym, żeby to film polski miał sukces na polskim rynku. Kocham kreskówki i lubię to robić. Żałuję, dlaczego np. Bruce Willis w Ameryce nie podkłada głosu np. pod Pazurę. To tak jak z polską reprezentacją w piłce nożnej - my nie mamy dobrego kina polskiego.

Nie obyło się także od tematu piłki nożnej, której znany aktor jest wielkim fanem. Pazura jednak ma inne niż większość ludzi spojrzenie na porażkę polskiej drużyny.

- Proszę państwa spójrzmy na inne drużyny biorące udział w MŚ - tam grają najlepsi zawodnicy z drużyn światowych. Nie ma cudów w sporcie, u nas grają rezerwowi. Ja najbardziej się cieszyłem, że w ogóle weszli do finałów. Mieliśmy słabą grupę. Gratuluję piłkarzom, że się pokazali na MŚ. A z formą też trzeba trafić - trzeba się cieszyć z tego co się ma, ale też umieć wyciągnąć z tego wnioski. To nie jest do końca wina trenera Janasa. A czy zmiana trenera coś da - zobaczymy. Dziwię się, że ktoś krytykuje np. Żurawskiego, że nie trafił z formą na MŚ. A Ronaldhinio trafił? Norwid napisał "Błogosławiony, kto padł wśród zawodu". Jeżeli ktoś się chce poświęcić piłce, to musi się jej poświęci 24 godziny na dobę. Piłka w tych czasach zaczęła się stawać pewnym symbolem religii. To jest jak w zakonie, piłkarz musi być cały czas do zarabiania pieniędzy i do strzelenia bramek. I cały czas w formie, żadnych używek, itp. Zidanowi wyszła "słoma z butów", on zawsze taki był. Mimo, że jest świetnym piłkarzem. I dziwię, że ktoś się dziwi.

A tak gwiazdor "Oficerów" zareagował na pytanie o ewentualny sposób zakończenia kariery:

- Ciekawe pytanie. U aktora to się kończy samo. Po prostu nie dostaje propozycji i jest koniec. Ja chcę pracować jak najdłużej do emerytury, a nawet i po - zakończył aktor.

Zobacz naszą relację z videoczata z Cezarym Pazurą.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cezary Pazura | Cezar | piłka | serial | 13 posterunek | posterunek | film | cezary | aktor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje