Reklama

Catherine Deneuve: Znalazła męża, pozując do "Playboya"

Catherine Deneuve w filmie "Piękność dnia" /Sunset Boulevard/Corbis /Getty Images

"Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Lecz pozowanie dla 'Playboya' to chyba jedyna rzecz, jakiej w życiu żałuję. Już przy drugim spotkaniu z chłopakiem, który potem został moim mężem, byłam zupełnie naga" - wspominała po latach Catherine Deneuve.

"Uznanie dla niej jako aktorki, ani też późniejsze zdjęcia, które obiegły cały świat, nie były mi potrzebne, aby wiedzieć, że ten delikatny nos, to chłodne, lecz intensywne spojrzenie, te usta o finezyjnie zarysowanych wargach, klasycznie doskonałe, to wyśmienite wyobrażenie romantycznej piękności" - opisywał Roger Vadim swoje wrażenia z pierwszego spotkania z młodziutką, 16-letnią, Catherine Deneuve. Wytrawny uwodziciel  i znawca kobiecej urody zauważył w paryskim Epi-Clubie dwie tańczące ze sobą dziewczyny. I chociaż wszyscy wpatrywali się w starszą z sióstr, Françoise, jego zainteresowała młodsza. 

Reklama

Reputacja Vadima była, łagodnie mówiąc, dwuznaczna. Z jednej strony uchodził za wybitnego filmowca, odkrywcę Brigitte Bardot, ale z drugiej - za seksoholika, który uwodzi dziewczyny, traktuje je jak trofea w kolekcji i porzuca, gdy tylko mu się znudzą. Nawet w bardzo liberalnej obyczajowo Francji nie budziło to entuzjazmu. W wieku 32 lat reżyser miał już za sobą dwa małżeństwa. To jednak, jak się okazało, wcale nie przeszkadzało Catherine.

Inaczej patrzyli na to jej bliscy. Państwo Dorléac, aktorzy, rodzice czterech córek, byli zdruzgotani. Rewolucja seksualna, którą głosił i wprowadzał w czyn Vadim, kłóciła się z ich zasadami, chociaż byli tolerancyjni. Przewidywali, że reżyser złamie serce ich córce. Catherine była jednak tak stanowcza, że skapitulowali. Zrozumieli, że zakazy nic nie dadzą, a tylko doprowadzą do zerwania kontaktów. Gdy Vadim zaproponował Catherine spotkanie, zgodziła się od razu. Po dwóch godzinach rozmowy w klubie wylądowali w kawalerce kolegi Vadima. Romans był namiętny. Potem była wspólna wielotygodniowa wyprawa na plan filmowy.

Po powrocie nastolatka zamieszkała z ukochanym. "Nic nie mogło na mnie wpłynąć, nie było takiej siły, która zmusiłaby mnie do zmiany decyzji, choćby o jotę. W wielu sprawach nie jestem pewna siebie, ale gdy chodziło o życie prywatne, byłam nieugięta" - wspominała. Kiedy zaczęli rozmawiać z Rogerem o ślubie, pełni niepokoju o przyszłość córki rodzice Catherine rodzice przygotowali intercyzę. "Miała chyba ze sto stron - wspominał po latach reżyser. - Kiedy notariusz monotonnym głosem odczytał zdanie, że w przypadku śmierci jednego z małżonków sprzęt kuchenny przechodzi na własność drugiego, nie wytrzymałem. Zapytałem, co z popielniczkami, i wyszedłem. Potem sprawa ślubu jakoś się rozeszła".

Pierwszy wspólnie nakręcony film tej pary okazał się katastrofą. Recenzje były miażdżące, publiczność gwizdała w kinach. Catherine odłożyła karierę na bok, postanowiła spełnić marzenie o macierzyństwie. Urodziła syna Christiana. Dokonała też zmiany wizerunku. Z brunetki stała się blondynką. Najpierw nie była zachwycona efektem farbowania włosów. "Wyglądałam blado i bez wyrazu" - wspominała. Dopiero potem się przyzwyczaiła. W 1963 r. zagrała w "Parasolkach z Cherbourga" i została gwiazdą. Śpiewana przez nią piosenka "Je t’attendrai toute ma vie" ("Będę czekać na ciebie całe życie") jest jednym z największych przebojów filmowych.

Sukces miał jednak posmak goryczy, bo w domu działo się coraz gorzej. Vadim nie rezygnował z zakrapianych imprez, znikania na całe noce i flirtów. Twierdził, że ma dość dyktatorskich zapędów Catherine, która chce kierować nim i całym domem. Kłócili się o syna. Roger twierdził, że Christian jest najbrzydszym niemowlęciem, jakie widział, matka dziecka była w nie wpatrzona jak w obraz. Kiedy u boku Vadima pojawiła się Jane Fonda, nastąpiło przesilenie. Deneuve została sama z synkiem.

Ratunkiem była praca. Roman Polański, wtedy jeszcze niemal nieznany, zaproponował jej rolę we "Wstręcie". Kiedy zagrała, pokazując całą skalę swojego talentu, producent wymyślił sesję do brytyjskiej edycji "Playboya". Deneuve nie chciała o tym słyszeć. Polański namówił ją, żeby chociaż spotkała się z młodym, zdolnym fotografem Davidem Baileyem. "Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Lecz pozowanie dla 'Playboya' to chyba jedyna rzecz, jakiej w życiu żałuję. Już przy drugim spotkaniu z chłopakiem, który potem został moim mężem, byłam zupełnie naga" - opowiadała po latach.

W 1965 r. w londyńskim urzędzie stanu cywilnego zjawiła się barwna grupa. Mick Jagger przyszedł w niebieskiej marynarce, wrzosowej koszuli i czerwonych dżinsach. Pan młody miał błękitny sweter i zielone spodnie, a panna młoda czarną sukienkę. Przed złożeniem przysięgi urzędnik poprosił ją, żeby choć na tę jedną chwilę zgasiła papierosa, bo paliła jednego za drugim. Jagger był świadkiem, a druhna panny młodej, siostra Françoise, jak zwykle się spóźniła.

W 1966 r. Catherine Deneuve miała już tak znane nazwisko, że została przedstawiona królowej Elżbiecie II. Dzieliła wtedy czas między Londyn i Paryż. Jej związek z Davidem, którego talent podziwiała, wydawał się trwały. Wszystko zmieniło się po rodzinnej tragedii. Françoise zginęła w wypadku. Jechała na lotnisko w Nicei. Zaczął padać deszcz i gdy wyprzedzała inny samochód na autostradzie, uderzyła w betonowy słup. Spłonęła w rozbitym aucie. "Śmierć Françoise była największą stratą w moim życiu, poczucie porzucenia cały czas mi towarzyszy. Przez pierwsze lata po jej odejściu czułam się jak zombie, byłam tak zdruzgotana, że wyłączyłam wszystkie emocje, odcięłam się od rzeczywistości" - mówiła aktorka. 

Uciekała w pracę. "Kręci jeden film za drugim - narzekał David. - Wieczorami jest zbyt wyczerpana, by rozmawiać po angielsku. A ponieważ ja o francuskim nie mam zielonego pojęcia, nasze rozmowy sprowadzają się do najprostszych komunikatów". Ich związek tego nie przetrwał. Rozstali się. Catherine odniosła sukces w Hollywood. Po premierze filmu "Mayerling" prasa amerykańska okrzyknęła ją najpiękniejszą kobietą świata. Zainkasowała milion dolarów honorarium. I wróciła do Francji, bo stwierdziła, że w USA wszystko wydaje się jej syntetyczne.

W 1969 r. zagrała w filmie Françoisa Truffauta "Syrena z Missisipi". "Jest tak piękna, że film, w którym gra, nie musi opowiadać żadnej historii. Już sama możliwość podziwiania jej urody powinna być dla widza warta ceny biletu" - twierdził słynny reżyser. Ich romans był burzliwy i krótki. Następnego mężczyznę swojego życia poznała na planie filmu "To zdarza się tylko innym". Grała z Marcello Mastroiannim, praca była trudna, wyczerpująca fizycznie i emocjonalnie. Skończyli ją zakochani. Zamieszkali w Paryżu. Deneuve urodziła córkę Chiarę. W 1974 r. uczucie się wypaliło. "Lepiej zdobyć się na szczerość wobec siebie i przyznać, że nie jestem już tak zakochana w ojcu mojej córki, by dalej z nim żyć" - stwierdziła. Marcello nie był ostatnim mężczyzną w jej życiu, ale chyba ostatnim naprawdę ważnym.

Bez problemów weszła w okres trudny dla aktorek. Niedługo przed 50. urodzinami zagrała w "Indochinach" i dostała nominację do Oscara. Jej dorobek to ponad 100 filmów, w tym co najmniej 20 zapisanych trwale w historii światowego kina. Reklamy z jej udziałem zapewniły ogromne zyski firmom kosmetycznym. W wyniku sondażu przeprowadzonego we Francji w połowie lat 80. zdecydowano, że Marianna, symbol Republiki, będzie miała jej rysy. W większości merostw króluje jej oblicze. Catherine zamierzała pracować jeszcze wiele lat. Czy tak będzie, okaże się za kilka miesięcy, bo w listopadzie 2019 r. aktorka przebyła udar niedokrwienny i obecnie przechodzi rehabilitację.   

BP

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Catherine Deneuve

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje