Reklama

"Casanova po przejściach": O miłości i seksie

Swoimi przebojami - "Wszyscy mówią: kocham cię", "Zakochani w Rzymie" czy "Co nas kręci, co nas podnieca", król komedii Woody Allen udowodnił, że jak mało kto potrafi lekko i dowcipnie opowiadać o miłości. Teraz pod jego fachową opieką John Turturro spróbuje sił w najstarszym zawodzie świata i na własnej skórze poczuje... nagi instynkt Sharon Stone.

Murray Schwartz (Woody Allen), właściciel antykwariatu, popada w problemy finansowe. Postanawia namówić przyjaciela - nieśmiałego kwiaciarza Fioravante (John Turturro), na spotkanie ze swoją dermatolog (Sharon Stone). Nie chodzi jednak o zwyczajną wizytę u lekarza, tylko o spełnienie seksualnych fantazji znudzonej życiem pani doktor. Oczywiście za "skromną opłatą".

Reklama

Fioravante, choć z oporami, zgadza się na propozycję. W końcu czego nie robi się dla przyjaciół w potrzebie? Tak zaczyna się dochodowy biznes dwójki panów, który z dnia na dzień przynosi większe zyski, gdyż sława kochanka do wynajęcia zatacza coraz szersze kręgi. Jednak pewnego dnia, za sprawą Murraya, Fioravante pozna kolejną potencjalną klientkę - Avigal (Vanessa Paradis). To spotkanie odmieni na zawsze życie obojga.

Wszystko dzięki fryzjerowi

Pomysł nakręcenia komedii "Casanova po przejściach" miał swój początek w spontanicznym żarcie - zabawnej improwizacji, którą John Turturro wykonał podczas lunchu, żeby rozbawić swojego kolegę. "Zacząłem się wygłupiać, a on nie był w stanie powstrzymać się od śmiechu, więc brnąłem w to dalej" - wspomina tę sytuację Turturro. Trochę później twórca "Romance & Cigarettes" zaczął się poważnie zastanawiać, czy nie jest to dobry punkt wyjścia dla nowego filmu.

Artysta opowiedział o swoim pomyśle kilku osobom, w tym również swojemu fryzjerowi. Z kolei fryzjer opowiedział o pomyśle Turturro innym swoim klientom, a tak się składa, że jednym z nich był Woody Allen. Allen z miejsca zakochał się w tej koncepcji i niezwłocznie skontaktował się z Turturro. John miał w tym czasie zaledwie zarys historii, ale postanowił porozmawiać o niej z Woodym. "Spotkaliśmy się i wprowadziłem go w temat" - opowiada Turturro - "Woody żywo reagował - mówił 'to jest śmieszne' oraz 'to nie jest śmieszne', a nawet 'to mogłoby być śmieszne'".

Allen spotkanie z Turturro wspomina tak: "John przyszedł do mnie z niezwykłym i zachwycającym pomysłem na film. Ta historia miała zabawnych bohaterów, szczyptę romantyzmu i fabułę, która angażuje widzów emocjonalnie". Gdy Turturro przystąpił do pisania scenariusza, Allen bez namysłu zaoferował mu swoje wsparcie. "Chętnie dzielił się swoimi uwagami na temat tego, co napisałem" - mówi Turturro - "Potrafił być też bezlitosny. Myślę, że jeśli ktoś taki, jak Woody Allen poświęca na coś swój czas, to musi to być warte zachodu".

"Woody, na swój szczególny sposób, wspierał mnie i zachęcał do pogłębiania tematu" - dodaje reżyser - "Efekt był taki, że pod koniec miałem uczucie, że w tym filmie jest dużo więcej mnie samego. Woody zachęcał mnie do napisania scenariusza w moim własnym stylu. Dzięki niemu udało mi się zrobić film, który jest czymś więcej niż głupią komedyjką".

Turturro od dawna jest zafascynowany zjawiskiem prostytucji. Istnieje liczna grupa osób zmuszonych do takiego sposobu życia, ale są też tacy, którzy robią to z własnej woli, dla pieniędzy. "To praca jak każda inna. I podobnie jak w każdym innym zawodzie są ludzie, którzy wykonują ją dobrze" - przekonuje Turturro. - "Można to sprowadzić wyłącznie do transakcji, wyprać z emocji, ale sam akt nadal jest czymś prawdziwym. Seks jest bardzo istotnym elementem życia, nie tylko dla dwudziestolatków. Tęsknoty za seksem doświadczają nawet ludzie, którzy są w związkach. Myślę, że ta tęsknota nigdy się nie kończy, a pożądanie jest uczuciem na tyle silnym, że ludzie od wieków korzystają z usług prostytutek".

Specyficzny żigolak

W filmach, które opowiadają o męskich prostytutkach, wszystko jedno czy homo- czy heteroseksualnych, ich role grają z reguły bardzo atrakcyjni mężczyźni. Fioravante, bohater "Casanovy po przejściach", w którego wcielił się reżyser filmu, zdecydowanie nie jest typem ślicznego chłoptasia. "W filmach zawsze występują perfekcyjni, symetrycznie zbudowani bohaterowie, ale w prawdziwym życiu bycie sexy dotyczy ludzi o bardzo różnorodnym wyglądzie i rozmiarach" - stwierdza Turturro. - "Jak już zdejmiemy z siebie ciuchy, to niezależnie od tego czy mamy świetne ciało, czy kiepskie, wszyscy jesteśmy równi".

Powodzenie Fioravante nie ma nic wspólnego z jego wyglądem, tylko z wyjątkową umiejętnością rozumienia potrzeb kobiet - to je przyciąga. "Na świecie jest mnóstwo facetów, którzy uwielbiają seks, ale niekoniecznie uwielbiają kobiety" - mówi reżyser. - "Fioravante potrafi słuchać, w stosunku do kobiet jest czuły i empatyczny".

Skromny pracownik kwiaciarni nie zdaje sobie sprawy ze swoich szczególnych umiejętności, ale zauważa je Murray, jego najbliższy przyjaciel, grany przez Woody'ego Allena. Kiedy piękna dermatolog, doktor Parker (Sharon Stone) prosi Murraya o polecenie mężczyzny, który sprawdziłby się w łóżkowym trójkącie z nią i jej przyjaciółką Selimą (Sofia Vergara), Murray od razu myśli o Fioravante. Jedyną przeszkodą do pokonania jest konieczność przekonania przyjaciela.

"Murray to typ znerwicowanego cwaniaka" - mówi Allen. - "Nie jest głupi, ale zależy mu na szybkiej kasie. Wymyśla z pozoru głupi plan, który zadziwiająco dobrze działa, choć jest tak idiotyczny, że trudno uwierzyć w jego powodzenie. Murray nie jest naciągaczem i nie próbuje wykorzystać Fioravante. Widzi jego możliwości i myśli sobie 'dlaczego by nie spróbować?'. Jego przyjaciel zawsze cieszył się powodzeniem u kobiet, a logika podpowiada Murrayowi, że to można przekuć na sukces. Mówi mu: 'skoro sportowcy dostają pieniądze za to co robią, to dlaczego ty nie miałbyś?'.

Fioravante odnosi się niechętnie do jego propozycji, ale Murray przekonuje go żarliwie i z pasją, że trzeba być głupcem, żeby przejść obojętnie obok takiej kopalni złota". Jak mówi Turturro: "Murray nie jest ani altruistą, ani naciągaczem - to ktoś pomiędzy".

Fioravante to człowiek spokojny i wrażliwy, prowadzi samotne, pozbawione uniesień życie pracownika nowojorskiej kwiaciarni. Ceni drobne przyjemności, takie jak staroświeckie maksymy i interesujące pozycje z księgarni Murraya. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, poza Murrayem, który jest dla niego trochę jak ojciec. Poznali się lata temu, gdy Fioravante był małym chłopcem i często odwiedzał księgarnię Murraya.

Życie Fioravante kręci się wokół kobiet, które napotyka na swojej drodze, nie potrafiąc znaleźć tej jedynej i zatrzymać jej przy sobie. Jego najnowszą ukochaną jest lubieżna tunezyjska piosenkarka Mimou (M'Barka Ben Taleb), która mieszka we Włoszech. Mimou nie zna angielskiego, więc Fioravante jest zmuszony komunikować się z nią po włosku, mimo że bardzo słabo zna ten język.

Fioravante jest romantykiem, toteż propozycja Murraya nie wzbudza jego entuzjazmu - łączenie seksualnych uniesień z zarabianiem pieniędzy jest sprzeczne z wartościami, w które wierzy. Jednak, po przeanalizowaniu swojej sytuacji finansowej, niechętnie zgadza się na współpracę z Murrayem.

Seksowne klientki

Pierwszą klientką Fioravante jest doktor Parker (Sharon Stone), kobieta na życiowym zakręcie. Doktor Parker zawsze robiła to, czego od niej oczekiwano, nigdy tego, co było ważne dla niej. Pod pozorami szczęśliwego życia - sukcesu, bogactwa i, zdawać by się mogło, idealnego małżeństwa - skrywa seksualne frustracje. "Doktor Parker jest jak kwiat, który nie rozkwitł w pełni" - mówi o swojej bohaterce Sharon Stone. - "Zdaje sobie sprawę ze swoich problemów, chce wreszcie znaleźć rozwiązanie. Prosi Murraya, żeby przedstawił jej swojego znajomego, bo może on jest tym, który znajdzie klucz do jej serca. Liczy również na pomoc swojej seksownej przyjaciółki Selimy.

Kiedy wreszcie otwiera się na seks, odblokowuje w sobie wszystkie inne uczucia i namiętności: czuje się pociągająca, atrakcyjna, seksowna, zdolna do zachwytu, zazdrości i nadziei. To wszystko jest tym bardziej wspaniałe i poruszające, że doktor Parker nie ma dwudziestu lat, tylko pięćdziesiąt - udowadnia, że nigdy nie jest za późno na to, żeby odkryć siebie samą na nowo".

Kolejną, trzecią klientką Fioravante, którą poznaje za pośrednictwem Murraya jest Avigal (Vanessa Paradis) - wdowa, mieszkająca na Brooklynie. Avigal całe swoje życie spędziła w ortodoksyjnej społeczności o bardzo restrykcyjnych zasadach dotyczących kobiet. Obowiązującym strojem jest tu spódnica lub sukienka zakrywająca ciało od szyi po kostki nóg oraz nakrycie głowy ukrywające włosy. Zabronione jest śpiewane niektórych piosenek, jak również czytanie nieodpowiednich książek, spoza ortodoksyjnego kanonu. Kontakt pomiędzy kobietami a mężczyznami jest do tego stopnia ograniczony, że Avigal mimo przeżycia dwudziestu lat w związku małżeńskim z dużo od niej starszym mężczyzną oraz urodzenia szóstki dzieci, nigdy się nie całowała.

"Avigal jest bardzo religijna, ale ma w sobie także ciekawość świata" - mówi Vanessa Paradis. - "Czyta książki, których, ze względu na swoje przekonania religijne, nie powinna czytać. Jest samotna i nieszczęśliwa, bardzo chciałaby doświadczyć czegoś nowego, posmakować życia. Coś w niej drzemie i czeka na przebudzenie".

Nic więc dziwnego, że bardzo ją zainteresuje intrygująca oferta masażu... "Avigal jest w trudnym momencie swojego życia, czuje że więdnie, zanika. I wtedy zjawia się Murray, który mówi jej, że wcale tak być nie musi. A ona mu wierzy" - dodaje Paradis.

Fioravante ma do zaoferowania Avigal coś więcej niż seks - skromność i wrażliwość z jaką nie spotkała się nigdy dotąd. "Fioravante poświęca jej całą swoją uwagę, interesuję go to, co się dzieje w jej głowie i w jej sercu" - mówi Paradis. "Najważniejszą rzeczą jaką Fioravante ofiaruje swoim kobietom jest zainteresowanie i obecność" - dodaje Stone.

"Nie ma chyba nic bardziej atrakcyjnego w drugim człowieku, niż on sam, jego atencja, chęć dzielenia wspólnych doświadczeń, otwartość, przystępność, wrażliwość, obecność. Fioravante jest gotów ofiarować to wszystko nie tylko doktor Parker, ale też każdej innej kobiecie, która zechce się przy nim otworzyć i rozwinąć. W ten sposób pomaga im wznieść się na wyższy poziom zrozumienia, czym tak naprawdę jest miłość. Udowadnia im, a także sobie, że skupienie się na tej drugiej osobie sprawi, że otworzy przed tobą swe serce" - przekonuje gwiazda "Nagiego instynktu".

Niedoceniany Woody Allen

Choć zewnętrznie doktor Parker i Avigal są zupełnie od siebie różne, to w głębszy wymiarze widać łączące je podobieństwo. "Avigal jest zdominowana przez swoją religię i społeczność, w której żyje" - wyjaśnia Turturro. - "Z kolei doktor Parker wydaje się kimś, kto ma wszystko, ale tak naprawdę ona również żyje w klatce, tyle, że innego rodzaju niż Avigal". I obie czują potrzebę wyzwolenia. Podczas, gdy w doktor Parker, pod wpływem Fioravante budzi się ekscytacja i dziecięca zaborczość, jego związek z Avigal przybiera głębszą formę.

"Nie sposób nie zauważyć, że Avigal i Fioravante pasują do siebie, jednak pochodzą z dwóch bardzo różnych środowisk" - mówi Turturro. - "Myślę, że dzięki Fioravante Avigal otworzyła się na życie, ale on również coś zyskał dzięki tej znajomości".

Selima (Sofia Vergara), żywiołowa przyjaciółka doktor Parker ma bardzo lekkie podejście do miłosnych przygód z Fioravante. "Selima nie ma żadnych obaw" - mówi Vergara - "Jest gotowa na odrobinę ryzyka w życiu i zależy jej przede wszystkim na dobrej zabawie. Fakt, że jest mężatką w żaden sposób jej nie ogranicza". "To najbardziej wyzwolona postać w filmie. Wierzy, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego i czerpać z niego pełnymi garściami" - mówi Turturro.

Selima jest bardziej pewna siebie, niż jej przyjaciółka, doktor Parker. To typ skandalistki, której zabawa z Fioravante sprawia ogromną przyjemność. "Selima jest trochę zwariowana" - mówi Vergara. - "Nie ma problemu z wyrażaniem emocji - krzyczy, szlocha, mówi i robi wszystko, na co tylko ma ochotę. To zabawna postać, wnosi do filmu dużo humoru. Myślę, że to jest powód, dla którego John zaproponował właśnie mi tę rolę".

W "Casanovie po przejściach" Johnowi Turturro udało się stworzyć kilka interesujących portretów kobiecych. "Zależało mi na tym, żeby kobiety w moim filmie były bardzo różnorodne, żeby różniły się od siebie kolorem skóry, rozmiarami, pochodzeniem" - wyjaśnia reżyser. - "Chciałem, żeby reprezentowały typy kobiece, które wywołują różne skojarzenia. Na wczesnym etapie pisania scenariusza miałem nawet pomysł na bohaterkę dużo starszą od innych".

Choć Turturro włożył dużą część siebie w postać Fioravante, nie oznacza to, że łatwo mu było zgrać tę rolę. "Fioravante to świetna postać, ale bardzo trudna do zagrania, bo łatwo ją przerysować, zagrać zbyt ciężko lub zbyt frywolnie" - mówi reżyser. - "Odpowiednie wyważenie tej roli było trudną akrobacją." Dodatkowym utrudnieniem było to, że Turturro musiał jednocześnie grać główną rolę i reżyserować film. Gdy miał wątpliwości, co do własnej gry, był zmuszony przerywać scenę, żeby obejrzeć nagranie, albo prosić o opinię swojego operatora, Marco Pontecorvo, z którym współpracował już wcześniej przy filmie "Passione". Czasami pytał też o zdanie Woody'ego Allena. "Godzenie pracy aktora i reżysera na planie, ciągłe przeskakiwanie między tymi dwoma zadaniami, było trochę schizofreniczne" - wspomina Turturro.

"Casanova po przejściach" to jedna z niewielu okazji, żeby zobaczyć Woody'ego Allena jako aktora w filmie innego reżysera, niż on sam. "Bardzo szanuję Johna zarówno jako reżysera, jaki i aktora" - mówi Allen. - "Czułem, że rola, którą mi powierzył jest skrojona na miarę moich możliwości. Nie zdecydowałbym się na zagranie, dajmy na to, policjanta, bo tak naprawdę nie jestem aktorem, ale rola Murraya to coś, z czym mogłem sobie poradzić".

Turturro i pozostałe osoby z obsady filmu nie podzielają skromnej opinii Allena na temat własnych umiejętności aktorskich. "Grając z nim można się naocznie przekonać jak świetnym potrafi być aktorem" - mówi Turturro. - "Prowadzi swojego bohatera w bardzo delikatny sposób. Uwielbia improwizować, więc mieliśmy sporo zabawy z wypróbowywaniem różnych koncepcji danej sceny. Myślę, że jako aktor jest stanowczo niedoceniany... I nigdy się nie spóźnia do pracy".

Allen wyjaśnia: "Wiem dobrze jak to jest być reżyserem na planie. Zawsze starałem się być maksymalnie pomocny i wykonywać wszystkie plecenie Johna, bo patrzę na wszystko z punktu widzenia reżysera. Starałem się zneutralizować wszystkie reżyserskie odruchy, albo pisarskie, czy w ogóle jakiekolwiek inne i robić tyle ujęć, ile sobie John zażyczył oraz grać w taki sposób, w jaki John chciał, żeby było zagrane. Ostatecznie ten film to jego dziecko".

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje