Piotr Trojan był jeszcze studentem, gdy otrzymał rolę Radka Zawadzkiego w "M jak miłość". Choć wydawało się, że udział w popularnym serialu otworzy przed nim drzwi do wielkiej kariery, na dołączenie do grona największych gwiazd polskiego kina i telewizji musiał czekać niemal dekadę. Przełom nastąpił dopiero w 2020 roku, gdy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni został nagrodzony za główną rolę w filmie "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy". Ta kreacja odmieniła jego los.
"Nie miałem za co zapłacić rachunków"
Piotr Trojan urodził się w Tarnowskich Górach w 1986 roku. Od zawsze marzył o aktorstwie. Ukończył szkołę muzyczną I stopnia, a w czasach szkolnych udzielał się w teatrze "Za lustrem". Po maturze próbował dostać się do szkół aktorskich w Krakowie i Warszawie, jednak nie zostałam tam przyjęty. Ostatecznie ukończył PWST w Łodzi.
Po otrzymaniu dyplomu nadeszły chude lata.
"Nie miałem za co zapłacić rachunków, nie miałem za co kupić jedzenia, nie mogłem pojechać na wakacje" - wspominał w rozmowie z "Na żywo".
Mimo pracy na część etatu w jednym z warszawskich teatrów, nie był w stanie się utrzymać, a podstawą jego wyżywienia stała się pizza. Dziś sytuacja aktora jest stabilna - jest nawet właścicielem mieszkania w jednym z kurortów na południu Italii.
Cena sukcesu
Na przestrzeni lat Trojan wystąpił w kilkunastu popularnych polskich serialach, takich jak: "Siostry", "Czas honoru", "Hotel 52", "Instynkt", "Prokurator", "Wataha", "Wojenne dziewczyny", "Znaki" czy "Pułapka". Jednak to rola w filmie Jana Holoubka okazała się punktem zwrotnym.
"Od czasu '25 lat niewinności...' trajektoria mojej kariery nieco się zmieniła. Zacząłem być zauważany, a propozycje pojawiały się same" - przyznaje.
Przygotowanie do tej roli było ogromnym wyzwaniem. Aktor musiał zrzucić 12 kilogramów, mimo że zawsze był szczupły. W rozmowie z PAP Life przyznał, że z utęsknieniem odliczał dni do momentu, w którym będzie mógł znów normalnie jeść.
"Lekarz, który się mną opiekował, zabronił mi rzucać się na jedzenie. Oczywiście nie posłuchałem. Brzuch mnie bolał z przejedzenia, ale jadłem dalej" - wspominał.
Aktorstwo i pasja do pisania
W ostatnich latach Piotra Trojana mogliśmy oglądać m.in. w serialach "Lady Love", "Szadź", "Czarne stokrotki", "Komisarz Alex" i "Krew", a także w filmach: "Wielka Warszawska", "Człowiek do wszystkiego" oraz "LARP. Miłość, trolle i inne questy". Aktor przyznaje, że obecnie największą satysfakcję czerpie z pisania scenariuszy.
"Stwarzanie świata jest dla mnie największą radością. Oczywiście, gdy piszę, to zawsze w tym świecie widzę siebie. Najlepiej gra mi się bohaterów, których lubię albo czuję" - wyznał "Na żywo".
Często obsadzany jest w rolach niepokojących, agresywnych i pełnych złości, co stoi w sprzeczności z jego prywatnym usposobieniem.
"Rozumiem, że nie wyglądam jak amant, jak klasyczny Wołodyjowski. (...) Jak kiedyś wystąpię w głośnej komedii, to ludzie będą w szoku, że ja mam to w sobie. Ja jestem osobą, która rozbawia znajomych, ma mnóstwo pozytywnej energii, lubi się wygłupiać" - opowiadał w audycji "Folder ulubiony".
Aktor docenia wyzwania, jakie stawiają przed nim wymagające scenariusze. Bardzo zachwycił go serial "Klangor", który przyciągnął go nowym wymiarem tajemnicy.
"Budzi się w tobie wtedy takie zwierzę aktorskie, bowiem nagle masz przed sobą łamigłówkę, którą pragniesz rozgryźć. Myślisz sobie: czegoś takiego jeszcze nie było, zupełnie nie mam pojęcia, jak rozpracować tego typu osobę bohaterską" - mówił w rozmowie z Janem Traczem dla Onetu.











