Ali MacGraw urodziła się w 1939 roku w stanie Nowy Jork. Pochodziła z artystycznej rodziny, która często ledwo wiązała koniec z końcem. Aby nie przysparzać rodzicom dodatkowych problemów, starała się być córką idealną.
"Byłam dziewczynką idealną. Całą energię poświęcałam, by kontrolować chaos naszego życia" - wspominała w jednym z wywiadów. Wierzyła, że dobrym zachowaniem ochroni brata, który padał ofiarą ojcowskiej frustracji.
Jej sumienna praca była opłacalna - dzięki znakomitym wynikom zdobyła stypendium, które pozwoliło jej na kontynuowanie edukacji. W 1960 ukończyła studia na wydziale historii sztuki w prestiżowym Wellesley College. Jeszcze jako studentka rozpoczęła współpracę ze znakomitym pismem "Harper's Bazar" lansującym awangardową modę i kulturalne nowości. Byłą pracowita i sumienna, a jej zaangażowanie zachwycało Melvina Sokolsky'ego - fotografa, który ją zatrudnił.
Pokochał ją cały świat sztuki
Po pracy chodziła do popularnych knajp oraz na spotkania z artystami, by wyrobić sobie znajomości potrzebne w branży. Po latach wspominała, że w jednym z modnych barów spotkała m.in. Salvadora Dali. Artysta podarował jej później zapakowaną jak prezent, oklejoną perłami żywą iguanę. W tym czasie po praz pierwszy wyszła za mąż. Jej wybrankiem został bankier i syn znanego neurochirurga, Robina Hoena. Rozstali się po niecałych dwóch latach.
Pojawienie się na ekranach kin było tylko kwestią czasu - zadebiutowała w dramacie kryminalnym "Przyjemny sposób na umieranie" u boku Kirka Douglasa. Za rolę w "Żegnaj, Kolumbie" otrzymała Złoty Glob dla najbardziej obiecującej młodej aktorki. Największą popularność przyniosła jej rola w kultowym "Love Story", jednym z najpopularniejszych melodramatów w historii kina.
Ali MacGraw wcieliła się w Jenny Cavalleri, umierającą na białaczkę córkę włoskiego emigranta zakochanej w synu starej arystokratycznej rodziny. Za tę rolę otrzymała Złotego Globu, włoską nagrodę Davida i nominację do Oscara. Główna obsada z dnia na dzień stała się aktorską sensacją.
"To była moja największa rola" - przyznała po latach aktorka.
"Nagle stałam się gwiazdą filmową i to szokujące doświadczenie. Myślę, że największym osiągnięciem mojego życia było to, że przetrwałam bycie gwiazdą roku" - powiedziała magazynowi "People" w 2021 roku.
Burzliwe romanse
Na planie "Love story" poznała producenta Roberta Evansa. Zakochali się i w październiku 1969 r. wzięli ślub. Kilka tygodni po premierze filmu, aktorka urodziła syna Josha. Jednak po ogromnym sukcesie wycofała się z branży. Niewielu wiedziało, z czym się wtedy zmagała" - walczyła z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków.
Chciała całkowicie oddać się obowiązkom domowym, jednak mąż chciał zachować jej talent i wciąż pokazywać ją na ekranie. Załatwił jej rolę w filmie "Ucieczka gangstera", co było początkiem końca ich małżeństwa.
Na planie filmu poznała Steve'a McQueena, w którym się zakochała.
"Patrzyłam w te niebieskie oczy - najbardziej błękitny błękit świata. Byłam jak porażona prądem. To było przerażające, prosto z trzewi" - mówiła MacGraw o po pierwszym spotkaniu z McQueenem.
Parę połączył gorący romans, a MacGraw bez chwili zwątpienia porzuciła męża, który był dla niej gotowy na wszystko. Po szybkim ślubie w sierpniu 1973 r. Ali i Josh zamieszkali ze Steve'em i jego 13-letnim synem, Chadem, w nadmorskiej posiadłości w Malibu. Małżeńska sielanka szybko zmieniła się w koszmar. McQueen wymagał od żony absolutnego oddania. Obrączka na palcu nie przeszkadzała mu jednak w nawiązywaniu przelotnych romansów.
Dla Ali MacGraw nowy związek był koszmarem - partner ograniczał jej rozwój aktorski i okazał się toksycznym człowiekiem, niepotrafiącym zachować spokoju.
"Miał w sobie połączenie niepojętego mroku i złości z bezbronnością dziecka. Nikt nie miewał takich huśtawek nastrojów" - mówiła MacGraw, ale nie uważała się za ofiarę. "To była też moja wina. Udawałam, że kocham żłopać piwo na motorze, nie przyznałam się, że tak naprawdę chciałabym pojechać do Paryża".
W 1978 roku ich małżeństwo przeszło do historii.
Smutny koniec kariery
Ali MacGraw próbowała na nowo zachwycić krytyków, jednak żadna rola nie zachwycała tak bardzo jak ta z "Love Story". Jedną z lepiej rozpoznawalnych ról stała się ta z "Dynastii" - jako Lady Ashley Mitchell, jednak większość zarobków z tego występu przepiła i rozdała.
Pod koniec lat 90. wycofała się z aktorstwa. W 2006 roku zaangażowała się w kampanię zorganizowaną przez PETA. Natomiast rok później po przeprowadzce do Nowego Meksyku rozpoczęła lokalną działalność na rzecz zwierząt. Dzisiaj rzadko udziela wywiadów, ale zawsze podkreśla, że niczego w życiu nie żałuje. Dziś ma 87 lat.










