Reklama

Reklama

"Była postacią legendarną"

- Dla nas była postacią legendarną, autorytetem, ponieważ wywodziła się ze znakomitych przedwojennych kabaretów; jej styl, wdzięk były nie do podrobienia - powiedział o Stefanii Grodzieńskiej satyryk Jan Pietrzak, współtwórca kabaretów Hybrydy i Pod Egidą.

Grodzieńska - pisarka, aktorka estradowa, tancerka - zmarła w środę rano w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Miała 96 lat.

Satyryk wspominał, że gdy w latach 60. odbywała się jedna z pierwszych telewizyjnych rejestracji występów studenckiego Kabaretu Hybrydy, "pani Stefania, pracująca wtedy w telewizji, prowadziła ten program - z udziałem Jonasza Kofty, Adama Kreczmara i Jana Pietrzaka".

- Mam do dziś wspomnienia z tego programu. Byliśmy pani Stefanii bardzo wdzięczni, bo poprowadziła go elegancko i stylowo - opowiadał Jan Pietrzak.

Reklama

- Dla nas Stefania Grodzieńska była postacią legendarną, ponieważ otarła się jeszcze o przedwojenne kabarety. A wszyscy w tej branży, którzy mieli do czynienia z przedwojennymi kabaretami, byli dla nas ludźmi wyjątkowymi. Utożsamiali nam też pewną ciągłość naszego poczucia humoru - tłumaczył satyryk.

- Jeśli nasza działalność w latach sześćdziesiątych podobała się tego rodzaju osobom, jeżeli te osoby mówiły nam komplementy, okazywały nam życzliwość - dla nas znaczyło to bardzo wiele - podkreślił Pietrzak. - To byli przecież ludzie, którzy żyli w II Rzeczypospolitej, którzy zachowali tamten humor, tamten styl kultury wykonawczej, który potem wciąż pielęgnowali. Byli dla nas autorytetami, jednym z nich - pani Stefania - powiedział.

W ocenie Pietrzaka, "styl Stefanii Grodzieńskiej był nie do podrobienia - był to styl ludzi ze starej szkoły kabaretów, gdzie było mnóstwo wspaniałych postaci". - Pani Stefania w pierwszych latach swojej pracy w Warszawie otarła się o takie legendy, jak Lola Kitajewicz czy Gwidon Bogucki. To byli jej koledzy z czasów przedwojennych - opowiadał Pietrzak.

Podkreślił, że Grodzieńska była artystką niezwykle twórczą i że miała też "bardzo wiele artystycznych propozycji dla ludzi estrady". - Pisała teksty dla wielkich gwiazd, m.in. dla Hanki Bielickiej, Ireny Kwiatkowskiej, Bobka Kobieli, Adolfa Dymszy. Była też związana z warszawskim Teatrem Syrena - poprzez swojego męża, Jerzego Jurandota - wymieniał Pietrzak.

Przypomniał, że występom na estradach Grodzieńska poświęciła jedną ze swych książek, "Wspomnienia chałturzystki". - Tak w tej branży mówiło się wtedy o występach w terenie: że się jedzie "na chałtury". Pani Stefania, bardzo ładnie i z dużym wdziękiem, opisała przygody polskich estradowców już w czasach PRL, kompletnie innych niż te, w których ona debiutowała - powiedział Pietrzak.

Stefania Grodzieńska przez całe życie była pełna energii, aktywna. Pietrzak ocenił: - Gdy patrzy się na żywoty aktorek, zwłaszcza tych związanych z kabaretem, z "wesołą muzą", widać, że ta branża sprzyja zachowaniu młodości. Dlatego, że poczucie humoru to rodzaj lekarstwa, którego żadna inna "farmacja" nie jest w stanie zastąpić.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie | styl | Stefania Grodzieńska | hybrydy | Jan Pietrzak

Reklama

Reklama

Reklama