Reklama

Była bohaterką drugiego planu

"Była nazywana bohaterką drugiego planu. Ale tak naprawdę to jej role wybijały się zawsze na plan pierwszy" - tak zmarłą w środę, 24 stycznia, Krystynę Feldman wspomina Rafał Górecki, dyrektor festiwalu "Prowincjonalia".

W 2001 roku Feldman otrzymała nagrodę honorową "Prowincjonaliów" za całokształt twórczości.

Reklama

"Była człowiekiem teatru, oddanym mu bez reszty" - powiedziała o Krystynie Feldman Izabella Cywińska, wieloletni dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu, z którym od 1983 roku związana była aktorka.

"Na planie filmowym była bardzo wytrwała, nigdy nie narzekała, podobnie było w teatrze - zawsze przygotowana, zawsze znała tekst" - wspominała Cywińska.

Zwróciła uwagę, że zaledwie kilka lat temu Feldman "wcieliła się w swoją wielką rolę życia - rolę Nikifora, którą zawdzięcza Krzysztofowi Krauzemu".

"Ale on zawdzięcza Feldman sukces tego filmu" - zauważyła Cywińska.

"Odeszła w pełni chwały, w sytuacji, w której nie można nikomu życzyć lepszego momentu na rozstanie się z życiem - szczególnie komuś tak wierzącemu jak Krysia" - oceniła była dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu.

Krzysztof Globisz powiedział, że wraz ze śmiercią Krystyny Feldman "odchodzi epoka polskiego aktorstwa". Podkreślił on, że szczególnie zapamiętał tę wybitną aktorkę w roli babci w "Innych rozkoszach" - telewizyjnym spektaklu według prozy Jerzego Pilcha, w którym też grał.

Kazimierz Kaczor, który zagrał z Krystyną Feldman m.in. w serialu "Jan Serce", powiedział, że była ona osobą ciepłą i miłą, a jednocześnie o wyrazistej osobowości. "Miała wyrazistą osobowość, charakterystyczny, godny zauważenia głos, ale próbowała być w cieniu. Była bardzo skromna" - powiedział Kaczor, wspominając zmarłą aktorkę.

"Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Panią Krystynę uwielbialiśmy wszyscy. Była najmilszym gościem i dwukrotną laureatką nagród naszego Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Filmowej Prowincjonalia, który w środę po raz 14. rozpoczął się właśnie we Wrześni (Wielkopolskie)" - powiedział organizator i dyrektor tego Festiwalu, Rafał Górecki.

"Była nazywana bohaterką drugiego planu. Ale tak naprawdę to jej role wybijały się zawsze na plan pierwszy. Odnosiło się wrażenie, że trochę jakby była niedoceniana przez polskie kino. Bardziej była doceniana w teatrze, który zresztą kochała" - mówił dyrektor wrzesińskiego Festiwalu.

Aktor Andrzej Grabowski, który grał z Krystyną Feldman w telewizyjnym serialu "Świat według Kiepskich", powiedział, że była ona dla niego rodziną w serialu, ale czuli się, jakby byli rodziną także poza planem.

"Była uparta, ale uparta w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze miała swoje zdanie i trzymała się tego zdania. Nie musiała się nikogo obawiać, bo miała już swój wiek, osiągnięcia i szacunek ludzi" - wspominał aktor.

Krytyk filmowy Tadeusz Lubelski zwrócił uwagę, że Krystyna Feldman miała "bardzo długie i bardzo spełnione aktorskie życie zawodowe". Charakterystyczne w zawodowej karierze Feldman - jego zdaniem - jest to, że aktorka "bardzo późno się rozkręciła".

"Pierwsza duża rola pierwszoplanowa miała miejsce kiedy Feldman była już po sześćdziesiątce - to było Yesterday Radosława Piwowarskiego. Największa rola przyszła pod koniec jej życia, kiedy miała ponad 80 lat. Tej śmierci towarzyszy więc zdziwienie, że to tak szybko, bo wydaje się, że jeszcze tyle ról było przed nią" - ocenił krytyk.

"W Krystynie Feldman mieszkał pokój i zachwyt nad światem, mimo że jako bardzo inteligentna kobieta zdawała sobie sprawę ze zła i dramatyczności świata" - powiedział dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu Janusz Wiśniewski.

"Była przez nas słuchana, lubiliśmy przebywać z nią, z jej opowieściami. Miała radosną pracę zwieńczoną sukcesami. Na jej autobiograficzny monodram (I to mi zostało w reż. Roberta Glińskiego) mamy na dwa miesiące wyprzedane bilety. I miała popularność, która ją trochę męczyła, ale cieszyła się, że ludzie w tramwaju, na ulicy są tak życzliwi w stosunku do niej. I nic nie zapowiadało, że to będzie już, tak nagle" - opowiadał Wiśniewski.

Jak zaznaczył, Krystyna Feldman codziennie albo była w teatrze, albo dzwoniła i mówiła, co robi, gdzie wyjeżdża. Aktorów Teatru Nowego zaniepokoiło to, że od dwóch dni nie odzywała się. "Dzisiaj zaczęliśmy telefonować, pukać do jej drzwi, w końcu wieczorem, w asyście policji, ślusarz otworzył drzwi jej domu. Znaleźliśmy ją leżącą na ziemi. Nic tego nie zapowiadało..." - mówił Wiśniewski.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Feldman | role | bohaterka | Poznań | Cywińska | drugi plan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje