Reklama

Burleska Matthieu Amalrika

W środę na ekrany francuskich kin wszedł najnowszy film Mathieu Amalrika "Tournee". Popularny francuski aktor ("Motyl i skafander") i filmowiec, który za reżyserię filmu otrzymał nagrodę podczas ostatniego festiwalu w Cannes o obrazie opowiada w francuskich mediach.

- Zaczęło się od tekstu Colette "L'Envers du music-hall", który chciałem uwspółcześnić. Później samobójstwo popełnil producent Humbert Balsan. Jednocześnie dużo pracowałem z innym producentem - Paolo Branco, który był inspiracją dla odgrywanego przeze mnie bohatera - wyjaśnia 44-letni Amalric w tygodniku "A Nous Paris". W filmie Amalric wciela się w postać producenta Joachima Zanda, który po utracie wszystkiego we Francji decyduje się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Reklama

Według Mathieu Amalrica, film to konfrontacja dwóch kontynentów: Europy i Ameryki. - Joachim naoglądał się amerykańskich filmów, najpewniej z lat 60. W pewnym momencie wydaje mu się, że jest bohaterem i postanawia wyjechać do Stanów niesiony tym złudzeniem. Tam poznaje kobiety, które robią prawdziwie amerykańskie show - dają z siebie wszystko, nie zastanawiają się jak są odbierane, robią politykę poprzez ich ciało, ich energię.

- Zand korzysta z tej energii, widzi, że to jest coś niesamowitego i mówi sobie, że mógłby wrócić do Francji z nimi, pod ich opieką, w pewien sposób je wampiryzując. Myśli, że jeśli wróci z tak udanym show nagle wszyscy na nowo zaczną się nim interesować, zaczną go kochać, uda mu się zmyć stare plamy, a nawet pokazać, że to on od początku miał rację. Będzie inaczej, ale tak jak Ameryka jego uwiodła fantazjami o sukcesie czy o bohaterach z filmów, Zand kusi trupę tancerek wizją Paryża i Josephine Baker - opowiada Mathieu Amalric w wywiadzie wideo dla popularnego francuskiego situ internetowego poświęconemu kinu AlloCine.

- One go akceptują. Wprowadzają go nawet do ich numeru. Poprosiłem, żeby znalazły Joachimowi ksywę, podobną do tych, które same noszą, jak Pink Martini, Kitten on the Keys itd. Prince Grenouille (Książę Ropuch) - pseudo Joachima, to ich sprawka - dodaje reżyser.

- Co mnie zainteresowało w świecie "new burlesque"? Wymalowane kobiety, które nie przestają się śmiać. Dotknęło mnie to, co innym wydałoby się podejrzane - niedociągnięcia, pewna rozpacz. Burleska to odsłonienie siebie, nie tylko roznegliżowane ciała. Poza tym, żeby to robić, trzeba mieć poczucie humoru - tłumaczy Amalric w "A Nous Paris".

- Chciałem je sfilmować podczas tournee ze względu na Colette, która tak świetnie opisała to uczucie wiecznego uchodźstwa i uciekania przed samym sobą. To mnie zainteresowało. Poza tym, jest też spotykanie nowych twarzy, w każdym mieście czeka na ciebie nowa historia - dodaje aktor i reżyser.

Czwarty długometrażowy film Amalrika, "Tournee" to historia amerykańskich tancerek "nowej burleski", które "pod opieką" producenta Joachima Zanda objeżdżają Francję z kabaretowym show. Autentyczne artystki kabaretowe plus autentycznie zorganizowane na potrzeby filmu show, kręcone często na żywo zapewniły Amalrikowi laury krytyki. Teraz czas na opinię publiczności.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mathieu Amalric | \ Film | aktor | tournee | show | film | mathieu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje