Robert Redford: blondyn o niebieskich oczach. Typowy hollywoodzki amant
Blondyn o niebieskich oczach z typową dla hollywoodzkich amantów mocną kwadratową szczęką idealnie pasował do amerykańskiego kina lat z okresu rządów wielkich studiów filmowych. Debiutował zresztą w końcówce tej epoki, zanim "Bonnie i Clyde" (1967) Arthura Penna czy "Absolwent" (1967) Mike'a Nicholsa zapowiedziały nadejście rewolucji lat 70. i załamanie się "starego Hollywood". To wtedy amantów kina w typie Cary'ego Granta czy Gregory Pecka zastąpili aktorzy o urodzie Ala Pacino, Dustina Hoffmana i Roberta de Niro.
Robert Redford pasował bardziej do tej pierwszej grupy, co nie przeszkodziło mu stać się gwiazdą lat 70. Rola sympatycznego łotra w westernie "Butch Cassidy i Sundance Kid" (1969) George'a Roya Hilla gładko wprowadziła go w dekadę kina, w której rządzili filmowcy, łamiący tabu, normy moralne i radykalnie rozliczający Amerykę w jej najbardziej gorącym okresie politycznym.
Duet Robert Redford-Paul Newman, który powtórzyli w "Żądle" tego samego reżysera przeszedł do legendy kina, ale nie można zapominać, że najsłynniejszy festiwal niezależnego kina na świecie wziął nazwę właśnie od imienia Sundance. Festiwal założył nie kto inny, jak Robert Redford.
Redford zawsze był filmowcem rozciągniętym pomiędzy kino hollywoodzkie oraz kino autorskie. Był też aktorem zaangażowanym politycznie (choć nigdy nie dał się wciągnąć na sztandary partyjne), czego dowodem są uderzające w system filmy "Wszyscy ludzie prezydenta" (1976) Alana J. Pakuli, "Trzy dni kondora" (1975) Sydneya Pollacka czy komediodramat "Kandydat" (1972) Michaela Ritchiego. O walce ze skorumpowanym systemem w imię wolności jednostki są też takie filmy z Redfordem jak "Więzień Brubaker" czy "Ostatni bastion" z 2001 roku.

Aktor całą swoją karierę budował wokół tematu indywidualnej wolności, zderzającej się z różnymi potężnymi siłami. Szukał przy tym porozumienia i dialogu, co przecież widać dobitnie nawet w najsłynniejszym romansie w jego filmografii (obok "Pożegnania z Afryką" rzecz jasna), czyli w "Tacy byliśmy" (1973), gdzie zagrał archetypicznego konserwatywnego białego Amerykanina zakochującego się w wyzwolonej żydowskiej marksistce (Barbara Streisand).
Jako reżyser też kręcił filmy wbrew oczekiwaniom fanów, którzy pokochali go w łotrzykowskich produkcjach Hilla albo politycznych thrillerach. Oscara za reżyserię dostał już za swój debiut, rodzinny dramat "Zwykli ludzie" (1980). Jako reżyser więcej takiego sukcesu nie powtórzył, choć jego "Quiz Show" (1995) dostał aż pięć nominacji do Nagrody Akademii. To paradoksalne, że Redford przeszedł do historii kina jako aktor, choć jedynego Oscara (poza honorowym w 2002 roku) dostał za reżyserię. Nominowany za aktorstwo był tylko za rolę w "Żądle".
Czy Redford był lepszym aktorem niż reżyserem?
Czy Redford był więc lepszym aktorem niż reżyserem? W moim przekonaniu tak, choć cenię jego determinację, by każdy z reżyserowanych przez niego filmów był inny gatunkowo. Ma na swoim koncie neowestern "Zaklinacz koni", komediodramat "Fasolowa wojna", film sportowy "Nazywał się Bagger Vance" i trzy thrillery polityczne na czele z "Ukrytą strategią". Żaden z nich jednak do historii kina nie przeszedł. W przeciwieństwie do kilku jego ról.
Choć Leonardo di Caprio zrobił dobrą robotę w ekscentrycznej ekranizacji powieści F. Scotta Fitzgeralda, zrobionej przez Buzza Luhrmanna, to Wielkim Gatsbym na zawsze pozostanie Redford. To znamienne jednak, że z wielkim kinem pożegnał się epizodem w… "Avengers. Koniec gry" (2019). Ciekawe w przypadku filmowca, który swoim festiwalem Sundance otworzył karierę takim autorom kina, jak Quentin Tarantino, Steven Soderbergh, Ryan Coogler, bracia Coen, Darren Aranofsky czy Kevin Smith.
Poniżej przedstawiam ranking pięciu najlepszych ról Roberta Redforda w filmach, których nie wymieniłem w tekście. Tamte role przeszły do legendy kina i są bezapelacyjnie znakomite. Warto jednak przypomnieć sobie te mniej pamiętne dziś kreacje Redforda, które pokazują jak bardzo był różnorodnym aktorem.
5. "Niemoralna propozycja" (1993)
Jest to kino bardziej skandalizujące niż wybitne, ale wyjątkowe w filmografii Redforda. Adrian Lyne ("9 i pół tygodnia") obsadził Redforda w roli tajemniczego bogacza, który proponuje milion dolarów poznanemu mężczyźnie. Za co? Da mu pieniądze za spędzenie nocy z jego żoną (Demi Moore). Do dziś trwają spory czy jest to kino seksistowskie czy feministyczne. Natomiast jedno jest pewne - Redford jako diabelski kusiciel z nutą melancholii do dziś ma w sobie wyjątkowy magnetyzm. Film dostępny w serwisach VOD.
4. "Zawód: Szpieg" (2001)
Film mistrza kina akcji Tony'ego Scotta, gdzie Robert Redford stoczył pojedynek aktorski z blond gwiazdorem z niebieskimi oczami, który wówczas był uważany za jego następcę. Chodzi oczywiście o Brada Pitta. Nie tylko warto obejrzeć symboliczne przekazanie aktorskiej pałeczki, ale jest to solidne kino szpiegowskie o CIA, które ciekawie dopełnia role Redforda w genialnych "Trzech dniach kondora". Film dostępny w Amazon Prime i serwisach VOD.
3. "Wszystko stracone" (2013)
Mający wówczas 76 lat Redford wciela się mężczyznę, który dryfuje pośrodku oceanu po tym, gdy jego jacht zderza się z kontenerem. Redford jest przez niemal cały film sam na ekranie. Rola bez słów, fizyczna i jednocześnie przejmująco głęboka psychologicznie. Stary człowiek Redford pokazał wtedy, iż nadal może. Film dostępny na SkyShowtime i w serwisach VOD.
2. "Jeremiah Johnson" (1972)
Kultowy western Sydneya Pollacka, który wychodził poza ramy gatunku. Opowieść o byłym żołnierzu, który ucieka w Góry Skaliste, jest kwintesencją politycznych poszukiwań Redforda. To ekologiczny western z wątkiem przyjaźni białego człowieka z rdzennymi Amerykanami. Znakomita kreacja zbudowana na minimalnej liczbie wypowiadanych słów. Nic dziwnego, że pierwotnie film miał kręcić Clint Eastwood. Jedna scena z filmu jest dziś kultowym memem. Warto sprawdzić, co się za nim kryje. Film dostępny na Amazon Prime i w serwisach VOD.
1. "Dżentelmen z rewolwerem" (2018)
Ostatnia główna rola Redforda, która domykała jego wybitne kreacje uroczych złodziejaszków i rzezimieszków w kinie George'a Roya Hilla. Elegijna opowieść o wiekowym rabusiu, który napada na banki, mając przy tym maniery i klasę. Czy taka byłaby emerytura Sundance Kida i Hookera z "Żądła"? Film dostępny w serwisach VOD.












