Reklama

Białoruska cerkiew kontra "Kod Da Vinci"

Zaplanowana na czwartek, 18 maja, białoruska premiera "Kodu Da Vinci" może się nie odbyć. Zaprotestowali przedstawiciele Kościoła katolickiego i prawosławnego. Losy filmu rozstrzygnie komisja ekspertów - informuje w środę, 17 maja, "Komsomolskaja Prawda" na Białorusi. Najpierw w katolickim kościele św. Szymona i Heleny w Mińsku zorganizowano serię prelekcji potępiających książkę Dana Browna, a proboszcz Władysław Zawalniuk zapowiedział wysłanie listu protestacyjnego do Hollywood i do autora książki.

Cerkiew prawosławna na Białorusi postanowiła zaś wysłać posłanie do władz białoruskich z żądaniem zakazu wyświetlania filmu. W sekretariacie eparchii podano, że na jej adres napłynęło już ponad 300 listów od oburzonych wiernych.

Reklama

W diecezji mińsko-mohylewskiej Kościoła katolickiego uznano, że film obraża uczucia nie tylko wiernych, lecz także ateistów, ponieważ "natrząsa się nie tylko z wartości chrześcijańskich, ale także ogólnoludzkich".

Kościół katolicki nie zamierza jednak zabraniać oglądania tego filmu, bo wychodzi z założenia, że "owoc zakazany jest słodszy" - powiedziano agencji Interfax-Zapad w diecezji.

Służba prasowa białoruskiej Cerkwi rozpowszechniła oświadczenie, w którym podkreśliła, że utwór Browna obraża uczucia religijne chrześcijan.

"Nie przypadkiem w praktyce prawodawczej istnieje pojęcie obrazy godności, a także religijnych i narodowych uczuć obywateli" - przypomniała.

Białoruska Cerkiew oceniła utwór Browna jako "autorską fantazję na zmyślony temat, karmiącą się pogłoskami i plotkami, rozpowszechnianymi przez przeciwników chrześcijaństwa z czasów ziemskiej służby Jezusa Chrystusa". Uznała też książkę za cyniczną próbę wywołania przez autora zainteresowania swą twórczością za wszelka cenę, nawet za pomocą spotwarzania Boga i wypaczania historii ziemskiego życia Jezusa i jego uczniów.

"Zachowanie zdrowego rozsądku i niepoddawanie się wulgarności kultury masowej - takie jest niezmienne stanowisko hierarchii, kleru i wiernych białoruskiej Cerkwi prawosławnej" - podkreślono w oświadczeniu.

Dyrektor mińskiego przedsiębiorstwa rozpowszechniania filmów Wasilij Koktysz uważa, że film "Kod Da Vinci""Kod Da Vinci" to przede wszystkim "komercyjny projekt, a nie źródło nowej wiedzy o Chrystusie".

"O ile mi wiadomo, film pokazano już w Patriarchacie moskiewskim, który uznał, że należy go przyjmować jako zjawisko kultury masowej. To fantastyka i jako taką należy go rozpatrywać" - podkreślił Koktysz.

Według niego, "Kod Da Vinci" nie wpłynie negatywnie na wiarę ludzi, a przeciwnie - nakręcenie filmu o Chrystusie świadczy o zainteresowaniu chrześcijaństwem.

Koktysz przypomniał, że ostatni raz na Białorusi takie namiętności wywołał "Harry Potter". Wierni wystosowali wówczas protest, pod którym zebrano 500 stron podpisów. Organizatorzy protestu, do którego dołączyli nawet urzędnicy ministerstwa oświaty, podkreślali, że prawdziwi wierni nie uznają czarodziejstwa i magii.

Zobacz galerię zdjęć "Kod Da Vinci": Przed premierą.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Komsomolskaja Prawda | film | cerkiew | Vinci | da Vinci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje