Reklama

Banderas: Kocham brać to, na co mam ochotę

Przy okazji premiery filmu "Spy Kids 2: The Island of Lost Dreams", drugiej części familijnej produkcji "Mali agenci", w reżyserii Roberta Rodrigueza, hollywoodzki gwiazdor Antonio Banderas udzielił wielu wywiadów. W jednym z nich opowiedział nie tylko o pracy na planie "Spy Kids 2", ale także o swym nowym filmie "Once Upon a Time in Mexico", który jest kontynuacją "Desperado".

Z reżyserem Robertem Rodriguezem, z którym Banderasa łączy wieloletnia przyjaźń, aktor nakręcił już pięć filmów, w tym "Małych agentów""Desperado".

Reklama

"Po prostu uwielbiam z nim pracować. I tak naprawdę nie myślę nawet o swojej karierze. Szczerze mówiąc, mało mnie ona obchodzi. Po prostu kocham brać to, na co mam ochotę. A Robert jest tym, który mi na to pozwala" - powiedział gwiazdor o Rodriguezie.

Mówiąc o drugiej części "Małych agentów" aktor stwierdził: "Dzieciaki będą miały dużą frajdę oglądając film. Ta frajda, jak sądzę, jest zresztą celem opowieści. Myślę, że stało się tak głównie za sprawą dwóch życiowych pasji Roberta Rodrigueza. Jedną z nich jest kino, a drugą - rodzina. Tutaj, w przygodach małych agentów - Juni i Carmen - miał możliwość połączyć je w jedno".

Aktor powiedział także, iż jego zdaniem praca Roberta Rodrigueza na planie filmu "Spy Kids 2: The Island of Lost Dreams" niewiele różniła się od reżyserowania "Once Upon A Time In Mexico".

"Robert to dzieciak. I to nie w przenośni. Ale dzieciak w dobrym znaczeniu tego słowa. W jakiś sposób odnajduję w nim także cząstkę siebie. Pracując nad filmem, mam na myśli Desperado, nie chcieliśmy epatować przemocą. Prawdziwa, poważna przemoc to Martin Scorsese, albo Francis Ford Coppola, gdzie znajdziesz głowę konia w łóżku gangstera. To jest poważne. To opera. My natomiast chcemy tylko rozbawić ludzi obrazami... To nasza mocna strona. Robert uwielbia takie różne sztuczki. Pamiętam, że gdy przygotowywaliśmy ten film, rozmawialiśmy o stronie wizualnej i o sposobie jej tworzenia. Powiedziałem: To jest hiszpańskie, więc niech bohater rusza się jak torreador, jak tancerz flamenco. Więc ten strzelajacy gość nie jest typowy. I w taki obrazowy sposób zaczęliśmy dodawać różne rzeczy. W przypadku pozostałych filmów jest tak samo" - wyznał aktor.

Na koniec Banderas opowiedział o bohaterze filmu "Once Upon a Time in Mexico".

"Gregorio Cortez, główna postać filmu jest o wiele większym ponurakiem, niż bohater poprzedniego filmu. To smutny i bardzo romantyczny gość. Mieszka samotnie w olbrzymiej rezydencji, która została zupełnie zniszczona, a jego jedynym znajomym jest człowiek robiący gitary. Grywa smętne ballady. To tu, to tam pojawiają się drobne szczegóły świadczące o tym, że z jego życiem jest coś nie w porządku. I wtedy widz ogląda sceny jego związku z Salmą, ich maleńkie dziecko. Powoli zaczyna rozumieć, że to co widzi to tylko wspomnienie i że jego żona została zamordowana przez zlego gościa, którym w filmie jest Willem Dafoe" - powiedział Benderas.

Zdjęcia do filmu "Once Upon a Time in Mexico" rozpoczęły się w czerwcu.Obraz ma wejść na ekrany kin w 2003 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Antonio Banderas | Robert Rodriguez | Time | gwiazdor | robert | Lost: Zagubieni | aktor | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje