Reklama

Asia Argento: Od delikatności do okrucieństwa

Asia Argento

W 2017 roku przyznała w rozmowie z "New Yorkerem", że producent Harvey Weinstein zgwałcił ją w 1997 roku w hotelowym pokoju.

Reklama

Aktorka, wówczas 21-letnia, opisała wieczór spędzony z Weinsteinem w 1997 roku w Hotel du Cap-Eden-Roc. W trakcie imprezy zorganizowanej przez założona przez Weinsteina wytwórnię Miramax, producent zaprosił młodą aktorkę do hotelowego pokoju i poprosił ją o masaż. Argento twierdzi, że w pewnym momencie Weinstein zmusił ją do seksu oralnego (to Weinstein miał być w całym akcie stroną czynną).

Argento wrzuciła nawet na twitterowe konto fragment wyreżyserowanego przez siebie filmu "Scarlet Diva", w którym znalazła się scena inspirowana zajściem z Weinsteinem.

Mimo że w Stanach Zjednoczonych opinia publiczna chwaliła ją za przełamanie zmowy milczenia w sprawie seksualnych nadużyć Weinsteina, w rodzinnej Italii Argento skrytykowana została przez media za długoletnie utrzymywanie wstydliwej tajemnicy. Dziennikarz Mario Adinolf zasugerował na Twitterze, że swoim wyznaniem Argento chciała jedynie "usprawiedliwić ekskluzywną prostytucję", z kolei krytyk Vittorio Sgarbi dodał: "Mam wrażenie, że to [raczej] on [Weinstein] został przez nią zaatakowany".

Będąc gościem program telewizyjnego programu "Cartabianca" aktorka przyznała, że opuszcza Włochy i przenosi się do Niemiec."Włochy są daleko w tyle jeśli chodzi o poglądy na temat kobiet. Nie widzę tu dla siebie miejsca. Wrócę, by wspierać kobiety w ich walce, kiedy sytuacja się poprawi. Nie miałam odwagi mówić przez ten czas, ale widzicie, co się dzieje [kiedy to powiedziałam], i to 20 lat po zdarzeniu" - powiedziała Argento.

W maju 2018 Argento pojawiła się na scenie podczas ceremonii zamknięcia festiwalu filmowego w Cannes.

"Miałam 21 lat. Ten festiwal to było jego miejsce łowów, tutaj polował. Chciałam sformułować pewną przepowiednię. Harvey Weinstein nigdy tu nie wróci. Będzie żył życiem pełnym wstydu, odrzucony przez wspólnotę kina, która kiedyś tak go wielbiła i ukrywała jego przestępstwa. Dziś wieczorem są tacy, którzy jeszcze czekają na rozliczenie z tego, jak traktowali kobiety, z zachowań, na które nie ma miejsca w naszej branży ani w żadnej innej. Wiecie, kim jesteście, ale co najważniejsze, my też wiemy. Nie pozwolimy wam ujść bezkarnie" - powiedziała wtedy Argento.

Rok później "New York Times" poinformował, że gwiazda zapłaciła młodemu aktorowi Jimmy’emu Bennettowi 380 tys. dolarów w ramach prawnej ugody za milczenie w sprawie molestowania seksualnego, którego dopuściła się w 2013 roku nad 17-letnim wówczas aktorem.

Argento i Bennett poznali się w 2004 roku na planie wyreżyserowanego przez Argento filmu "The Heart Is Deceitful Above All Things",  7-letni wówczas Bennett wcielił się w syna bohaterki Argento.

Po 9 latach aktorka miała zaprosić 17-letniego wówczas Bennetta do swojego pokoju w hotelu Ritz-Carlton w kalifornijskiej Marina del Rey, podać alkohol, a następnie zmusić do stosunku.

Mimo iż początkowo odrzucała oskarżenia, Argento w końcu przyznała się do winy. Nie miała wyjścia, skoro światło dzienne ujrzały zdjęcia, na których widać gwiazdę i młodzieńca leżących obok siebie nago na łóżku. Fotografie miał zrobić Bennett tuż po tym, jak odbył stosunek seksualny z 20 lat starszą od siebie Argento.

Portal TMZ opublikował też serię wiadomości, jakie aktorka wysłała do swojego przyjaciela po tym, jak rozpętała się afera z jej udziałem. Przyznała w nich, że uprawiała seks z Bennettem: "Uprawiałam z nim seks i było dziwnie. Nie wiedziałam, że jest nieletni, do czasu aż nie dostałam od niego listu z żądaniem pieniędzy" - napisała Argento.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Asia Argento

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje