Reklama

Anna Maria Sieklucka: Szokujący wywiad z gwiazdą "365 dni"

7 lutego pojawi się w kinach jeden z najbardziej oczekiwanych polskich filmów ostatnich miesięcy, czyli "365 dni", ekranizacja erotycznej powieści Blanki Lipińskiej. Z tej okazji magazyn "Viva" przeprowadził wywiad z odtwórczynią głównej roli - Anną Marią Sieklucką. Napastliwy i pełen seksistowskich uwag ton rozmowy spowodował, że jest o niej niemal tak głośno, jak o samym filmie.

No to najgorszy wywiad w karierze Anna Maria Sieklucka ma już za sobą

Wszystko za sprawą przeprowadzającego wywiad Romana Praszyńskiego, dziennikarza, który ma na koncie m.in. nominację do Paszportu Polityki w 2004 roku.  Praszyński, pseudonim Red Vonnegut, pisuje romanse historyczne. Na swoim koncie ma powieści "Na klęczkach", "Miasto sennych kobiet", "Jajojad", "Córki Lota" i "Córka Wokulskiego".

Reklama

55-letni redaktor postanowił w jasny sposób pokazać, co myśli o samym filmie, jak i wcielającej się w nim w główną rolę aktorce. Jego pytania były napastliwe i nacechowane seksizmem. W związku z aferą, jaka wybuchła wokół wywiadu, tygodnik zdecydował się zdjąć go ze swojej strony internetowej.

Poniżej kilka cytatów z rozmowy Praszyńskiego z Sieklucką.

Praszyński: Czy lubi pani seks?
Sieklucka: - A jakie to ma znaczenie?
Praszyński: Skoro nie lubi pani seksu, to co pani lubi?

Praszyński: Założyła pani na casting koronkową bieliznę?
Sieklucka
: - Absolutnie nie. Pierwszym etapem castingu było pokazanie właściwych emocji i nie wiem czy da pan wiarę, ale do tego prezentacja bielizny nie jest niezbędna. Miałam kilka scen do odegrania z polskim aktorem.

Praszyński: Pani ma doświadczenie seksualne?
Sieklucka
: A pan?

Praszyński: A co ze wstydem w scenach rozbieranych?
Sieklucka: - To było przełamywanie się każdego dnia. Najtrudniejsza była pierwsza scena intymna. Musieliśmy się dotknąć z Michele. Nasze ciała musiały się zbliżyć. Powiedziałam sobie: "Jestem aktorką. Ciało jest moim narzędziem pracy". Takim scenom towarzyszą trudne emocje. Psychiczne wykończenie. Ale to praca całego zespołu, z którym czuliśmy się niezwykle bezpiecznie i komfortowo.

Praszyński: Piła pani wieczorami, żeby zapomnieć? [sceny erotyczne - przyp.red.]
Sieklucka
: - Pracowaliśmy z cudowną ekipą, ludźmi którzy dali nam poczucie intymności. Stworzyli familiarną atmosferę. Nie potrzebowaliśmy żadnych używek.

Praszyński: Gdzie się pani urodziła?
Sieklucka: - W Lublinie. Magiczne miasto. Za każdym razem, jak wracam do Lublina, widzę, jak się zmienia, jak kulturalnie wzrasta. Jak przyjemnie tam żyć.
Praszyński: A kluby nocne są?

Praszyński: Bywa pani na plażach nudystów?
Sieklucka: - Nie.
Praszyński: Dlaczego?
Sieklucka: - Nie czuję potrzeby.
Praszyński: A kąpała się pani nago w morzu?
Sieklucka: - Nigdy w życiu. Teraz może może spróbuję.
Praszyński: Czyli nie ma pani swobody z ciałem?
Sieklucka
: - Na pewno nie mam potrzeby ekshibicjonizmu.

Praszyński: Zakochała się pani we Włochu, Michele Morrone?
Sieklucka: W jakim sensie?
Praszyński: Każdym. Emocjonalnym, namiętnym.
Sieklucka: - Stworzyliśmy fajną relację między sobą, którą ludzie budują często przez lata. Zbudowaliśmy zaufanie i chyba mogę powiedzieć przyjaźń. Zachowujemy się przy sobie, jakbyśmy się znali od zawsze.
Praszyński: Jak ludzie idą ze sobą do łóżka, bliskość natychmiast się pojawia.
Sieklucka: - Jesteśmy aktorami, podchodzimy do swojej pracy profesjonalnie.

Praszyński: Chciałaby pani mieć takiego faceta, jak Morrone? Opiekuńczy Włoch, przystojny, słynny, bogaty, namiętny.
Sieklucka: - Skupiam na tym, co człowiek ma w sercu. Co ma w głowie.
Praszyński: Ma pani kulawego chłopaka, łysego z brzuchem?
Sieklucka: - Moja słodka tajemnica
Praszyński: Jest pani samotną kobietą?
Sieklucka: - Tak pan sądzi?
Praszyński: A kiedy pani płacze, do kogo idzie pani się przytulić?
Sieklucka: - Radzę sobie z problemami sama. Zdarzają się momenty kiedy jadę do przyjaciółki. Chwile smutku mam na szczęście bardzo rzadko. Staram się tak podchodzić do życia, żeby codziennie wyciskać z niego wszystkie soki.
Praszyński: Brzmi pani jak kobieta, która ma 57 lat, a nie 27.

Przypomnijmy, że wyreżyserowane przez Barbarę Białowąs "365 dni" mają być zupełnym przeciwieństwem polskich komedii romantycznych, jakie na przełomie roku pojawiają się w kinach. Produkcja promowana jest jako pierwszy polski film erotyczny, opowieść o pożądaniu i pragnieniach.

Massimo Torricelli, młody i przystojny szef sycylijskiej rodziny mafijnej po zamachu, w którym ginie jego ojciec, jest zmuszony przejąć rządy. Laura Biel jest dyrektorką sprzedaży w luksusowym hotelu. Odnosi sukcesy zawodowe, ale w życiu prywatnym brakuje jej namiętności. Podejmuje ostatnią próbę ratowania związku. Razem z partnerem i przyjaciółmi leci na Sycylię. Laura nie spodziewa się, że na jej drodze stanie Massimo - najniebezpieczniejszy mężczyzna na wyspie, który porwie ją, uwięzi i da 365 dni na... pokochanie go.

W rolach kochanków zobaczymy wspomnianych Annę Marię Sieklucką oraz Michele'a Morrone'a. W filmie wystąpili również: Magdalena Lamparska, Natasza Urbańska, Grażyna Szapołowska, Tomasz Stockinger, Bronisław Wrocławski, Mateusz Łasowski, Natalia Janoszek oraz Otar Saralidze.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Maria Sieklucka | 365 dni (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje