Reklama

Angelina Jolie: Bond w spódnicy

Pilotowanie samolotu? Zwis z okna na wysokości czterdziestu metrów nad ziemią? Błyskawiczne przemieszczanie się między planami zdjęciowymi? Wszystko to Angelina Jolie opanowała do perfekcji. Jest tylko jedna scena akcji, w obliczu której laureatka Oscara jest bezradna.

- Małe dzieci potrafią biegać tak diabelnie szybko! - żali się Jolie, matka dwuletnich bliźniaków, Knoxa i Vivienne Jolie-Pitt, a także czwórki innych dzieci. - Moja najstarsza córka, Zahara, zawsze prześcignie mnie bez trudu, ale bliźniaki dodatkowo umawiają się między sobą, że rozbiegną się w dwóch różnych kierunkach jednocześnie.

Reklama

- W całym domu porozstawialiśmy bramki, które służą jako zapory - mówi. - Pod wieczór jesteśmy z Bradem wykończeni. Mamy świadomość, że wyczerpaliśmy limit biegania na dany dzień, mimo tych bramek. Nie musimy już w zasadzie chodzić na siłownię.

W eleganckiej, dopasowanej czarnej sukience, odsłaniającej muskularne ramiona, z burzą lekko falujących, kasztanowych włosów i niewiarygodnie ogromnymi oczami, Jolie nie wygląda jak stereotypowa, wyczerpana mama. Ale nawet podczas wywiadu, którego udziela mi w jednym z waszyngtońskich hoteli, widać, że za fasadą szykownej gwiazdy kina cały czas pracują matczyne mechanizmy.

- Przywiozłam ze sobą dziewczynki, żebyśmy mogły spędzić ze sobą trochę czasu, jak mama i córki - oznajmia. - Brad spędzi dziś cały dzień z chłopcami w ramach kształtowania ojcowsko-synowskich więzi.

Ale nie ma powodów do obaw. Tak jak tysiące par w Ameryce, Brad Pitt i Angelina Jolie - alias super gwiazdorski duet Brangelina - znajdą pod koniec dnia trochę czasu tylko dla siebie.

- To bardzo romantyczne - mówi Jolie. - Nadal musimy planować nasze spotkania. Umawiamy się na nocne randki i muszę powiedzieć, że są one niesamowite.

Jeśli życie na Planecie Jolie wydaje wam się nieco szalone, to nie ma w tym ani złudzenia, ani przypadku.

- Lubię być bardzo, bardzo, bardzo zajęta. Nie mam "siedzącej" natury. Cały czas jestem w biegu, czytam, latam, gonię dookoła. Cały czas żyję pragnieniem zrobienia kolejnego filmu.

A zatem pogłoski o emeryturze, które wywołała jej niedawna wypowiedź dla "Vanity Fair", nie są prawdziwe?

- Jestem w stanie sobie wyobrazić, że w nadchodzących latach zwolnię nieco na zawodowym froncie - odpowiada. - Ale to nie znaczy, że przechodzę na aktorską emeryturę. W pewnym momencie mogę po prostu zacząć robić mniej filmów.

Wspomniane pogłoski okazały się w istocie ożywczą przerwą w standardowej narracji tabloidów, koncentrującej się na związku Jolie i Pitta.

- Wiem, że w prasie zawsze jesteśmy w ciąży, rozstajemy się, albo popełniamy jakieś inne szaleństwa - mówi aktorka. - Jeśli mam być szczera, to chciałabym kiedyś przeprowadzić się do Afryki. Chciałabym spędzać więcej czasu za sterami samolotu. A jeśli chodzi o rozwój artystyczny, to na pewno pojawią się jakieś inne propozycje.

Chciałabym zagrać... Bonda

Najnowszy film z jej udziałem to "Salt", którego światowa premiera odbyła się 21 lipca [ w Polsce od piątku, 27 sierpnia]. Jolie gra w nim agentkę CIA, Evelyn Salt. W pierwszej scenie filmu Salt poddawana jest torturom w północnokoreańskim więzieniu. Odzyskawszy wolność, wraca do kraju, by podjąć spokojniejszą pracę w strukturach amerykańskiego wywiadu - za biurkiem. Spokojne życie, które wiedzie u boku męża (August Diehl), zostaje przerwane, gdy do siedziby CIA wkracza rosyjski łącznik (w tej roli Daniel Olbrychski) i oznajmia wszem i wobec, że Salt jest uśpionym rosyjskim szpiegiem...

W filmie tym początkowo miał wystąpić - jako Edwin Salt - Tom Cruise. Gdy aktor wycofał się z projektu, szefowa Sony Pictures, Amy Pascal, zasugerowała zastąpienie go Angeliną Jolie. Dwie panie rozmawiały swego czasu o udziale Jolie w kolejnym filmie o Jamesie Bondzie, ale ta propozycja była czymś zupełnie nowym.

- Amy zaprosiła mnie wtedy na lunch i zaproponowała rolę dziewczyny Bonda - wspomina Jolie. - Odpowiedziałam żartem: "Nie; za dziewczynę Bonda dziękuję, ale bardzo chciałabym zagrać... Bonda."

- Mniej więcej rok później Amy zadzwoniła i powiedziała: "Chyba znalazłam twojego Bonda. Na imię ma Edwin." Odpowiedziałam: "Brzmi seksownie. Prześlij mi scenariusz."

Jolie brała czynny udział w przerabianiu scenariusza.

- Obdarzyłam moją postać większą delikatnością i uczuciowością - mówi. - W oryginalnym scenariuszu punktem kulminacyjnym było dla Edwina zdobycie się na słowa "kocham was" w stosunku do swoich najbliższych. Jako kobieta wiedziałam, że w tym przypadku nie będzie to jakieś wielkie objawienie. Kocham moją rodzinę. Słowa "kocham cię" wypowiadam bez trudu, w dodatku wiele razy dziennie. Kobietom przychodzi to z łatwością.

Jolie w żadnym wypadku nie chciała jednak, aby Evelyn Salt była matką.

- To dziecko nieustannie znajdowałoby się w niebezpieczeństwie - tłumaczy. - A ja sama, jako kobieta, zastanawiałabym się cały czas, dlaczego w danej chwili bohaterka nie zabiera ze sobą swojego dziecka. W takiej sytuacji film staje się opowieścią o matce i dziecku. Ostatecznie scenarzyści wymyślili, że będę mieć psa.

Co ja tu robię? Jestem przecież matką!

Skoro już mowa o permanentnym niebezpieczeństwie - sceny akcji, które miał odegrać Tom Cruise, bynajmniej nie zostały napisane na nowo, by były łatwiejsze dla kobiety. "W filmie jest taki moment, w którym Salt zwisa ze ściany drapacza chmur. Mówiłem jej: "Możemy zbudować dekorację w studio. Będziesz zwisać z wysokości najwyżej dwóch metrów" - wspominał w innym wywiadzie reżyser obrazu, Philip Noyce. "Odpowiedziała, że nie, że chce zwisać z prawdziwego wieżowca..."

Wisiała więc, kołysząc się na wysokości prawie czterdziestu metrów nad ziemią - bosa i z psem piszczącym w jej plecaku. - Zwisałam z okna, zabezpieczona tylko cienką liną - wspomina Jolie z szerokim uśmiechem. Nie da się tak naprawdę wytrenować wyskakiwania z budynku. Trzeba po prostu wyskoczyć.

- Była taka chwila, kiedy się przestraszyłam - przyznaje. - Ten film był moim wielkim powrotem po urodzeniu dzieci i po rocznej przerwie w pracy. Wisząc z tego okna, pomyślałam nagle: Co ja tu robię? Jestem przecież matką!

I żoną - ale Jolie twierdzi, że ani jej partner, ani dzieci nie są zbytnio zatroskani intensywnym charakterem jej pracy zawodowej. W końcu ona i Brad zakochali się, gdy uciekali przed gradem kul na planie "Pana i pani Smith" (2005).

- Na planie spotkaliśmy się po raz pierwszy podczas kręcenia wspólnych scen kaskaderskich - wspomina Jolie. - Jesteśmy rodziną, która lubi wyzwania. Wszyscy wiedzą, że mama wychodzi z domu, a potem skacze po dachach ciężarówek i załatwia po czterech facetów jednocześnie. To po prostu zwykły dzień pracy.

Oczywiście praca ta ma również inne, mniej radosne aspekty - przede wszystkim fakt, że Jolie i jej rodzina znajdują się pod nieustającym obstrzałem mediów. Gdy w Waszyngtonie powstawały zdjęcia do "Salt", nikogo nie dziwił widok ponad dwustu paparazzi czekających za barierkami na sceny realizowane na ulicy. Podobna wataha koczowała przed hotelem, w nadziei, że choć przez chwilę migną im aktorka i jej córki.

Pytana o cały ten zgiełk, Jolie wzrusza ramionami. - Salt i ja zachowujemy się identycznie. Staramy się patrzeć w ziemię i szybko się ulotnić.

Najważniejsza jest rodzina

Dla Jolie najważniejsza jest rodzina - która, jak mówi sama aktorka, w najbliższym czasie nie będzie się powiększać. - Zanim pomyślimy o powiększeniu naszego grona, powinniśmy poświęcić wszystkim dzieciom tyle uwagi, ile potrzebują.

W czerwcu Angelina Jolie skończyła 35 lat, chociaż nie widać po niej oznak upływającego czasu - i postrzega życie z innej niż kiedyś perspektywy.

- Lubię się starzeć - mówi. - Nie tak dawno temu straciłam matkę. W upływie lat, który sprawia, że z każdym dniem bardziej doceniasz życie, jest coś szczególnego. Cudowne jest też to, że z ludźmi, których kochasz, zaczyna łączyć cię wspólna historia.

- Zaczynasz również rozumieć, jak ważne jest zachowanie zdrowia i starzenie się z wdziękiem - dodaje. - Chcę doczekać wnuków. Chcę patrzeć, jak moje dzieci dorastają, i spędzić te lata z Bradem. Chcę wszystkiego. W pielęgnowaniu tych marzeń jest głęboka przyjemność, podobnie jak w doświadczaniu (mam nadzieję) ich spełnienia? Siła mojej rodziny pomaga mi godzić się z każdą liczbą lat.

Jednym z marzeń Angeliny jest kolejna okazja do wspólnej pracy z Bradem na planie filmowym.

- Nie dostajemy zbyt wielu propozycji wspólnych filmów - mówi. - Rozmawiamy o tym, jak by to wyglądało, bo tak się składa, że w jego filmach zawsze pojawia się partnerująca mu kobieta, a w moich - mężczyzna. Takie myśli przychodzą same, ale życzenia widzów trzeba uszanować.

- Z jednej strony chcielibyśmy bardzo pracować razem i umożliwić naszym dzieciom udział w tej przygodzie- dodaje. - Ciężko jest jednak przewidzieć, w czym publiczność chciałaby oglądać parę, która jest ze sobą także prywatnie.

- Bez względu na to, jak bardzo chcielibyśmy sprawić sobie przyjemność jako artyści i zagrać razem w filmie, zdecydujemy się na to tylko wtedy, jeśli film miałby okazać się gratką również dla fanów.

Cindy Pearlman

Tłum. Katarzyna Kasińska

The New York Times Syndicate

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Salt | Angelina Jolie | Akcji | NAD | brad | aktorka | film | okna | Bond | jolie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje