Amber Heard złożyła uzasadnienie apelacji od wyroku w "procesie dekady"
Oprac.: Tomasz Bielenia
Na początku czerwca Amber Heard przegrała sądowe starcie z Johnnym Deppem, który oskarżył ją o zniesławienie. Gwiazda "Aquamana" nie ma jednak zamiaru poddać się bez walki. Choć ława przysięgłych orzekła na jej niekorzyść, Heard złożyła w lipcu apelację od wyroku. Dwa dni temu do sądu w Wirginii wpłynęły kolejne dokumenty zawierające szczegółowe uzasadnienie owej apelacji. Zdaniem prawników aktorki, w czasie procesu popełniono szereg rażących błędów.
Amber Heard nie zamierza dać za wygranąWIN MCNAMEE/Getty AFP/East NewsEast News
1 czerwca zakończył się proces dekady, jak określa się sądową batalię między proces dekady i jej byłym mężem. proces dekady pozwał eksmałżonkę o zniesławienie i wygrał - ława przysięgłych uznała, że aktorka w istocie naruszyła jego dobre imię w felietonie, w którym opisała samą siebie jako ofiarę przemocy domowej. Na korzyść Deppa zasądzono odszkodowanie w wysokości 10,3 mln dolarów. Jednocześnie ławnicy uznali, że aktor też dopuścił się zniesławienia, w związku z czym został zobowiązany do wypłacenia byłej żonie zadośćuczynienia w wysokości 2 mln dolarów.
Gwiazda "Aquamana" niemal natychmiast dała do zrozumienia, że nie podda się tak łatwo. Na początku lipca adwokaci aktorki wnieśli do Sądu Okręgowego w hrabstwie Fairfax 43-stronicowy wniosek o unieważnienie procesu. Jak argumentowali, Depp tak naprawdę nie udowodnił, że stracił rolę w "Piratach z Karaibów" wskutek oskarżeń o stosowanie wobec byłej żony przemocy. Sędzia Penney Azcarate pozostała jednak nieprzejednana i odrzuciła ów wniosek. Heard postanowiła więc wykorzystać ostatnią szansę, jaka jej pozostała i złożyła apelację od wyroku. "Uważamy, że sąd popełnił błędy, które uniemożliwiły wydanie sprawiedliwego i rzetelnego werdyktu zgodnego z Pierwszą Poprawką" - powiedział w oświadczeniu rzecznik gwiazdy.
Wspomniane błędy zostały szczegółowo opisane w uzasadnieniu apelacji, które wpłynęło we wtorek do sądu w Wirginii. Jak podaje "Vanity Fair", dokumenty zawierają 16 podstaw do odwołania od wyroku, m.in. "brak jasnych i przekonujących dowodów na to, że faktycznie doszło do celowego pomówienia", "nieuwzględnienie innych kluczowych dowodów" i "nieprzestrzeganie przez sąd standardów obowiązujących w sprawach o zniesławienie". Prawnicy gwiazdy podkreślili także, iż wyrok jest "rażąco niespójny", gdyż odszkodowania przyznano zarówno Deppowi, jak i Heard.
Informacje o komplikacjach w ich związku wyszły na jaw w maju 2016 roku po gwałtownej kłótni pary w ich domu w Los Angeles. Heard zgłosiła się wtedy do sądu z prośbą o ochronę, jako dowód na przemoc domową pokazując swoją pobitą twarz. Aktorka wyznała, że gwiazdor "Piratów z Karaibów" rzucił w nią telefonem.
Do rozwodu doszło trzy miesiące później. Za odejście Heard Depp zgodził się zapłacić jej 7 milionów dolarów. Aktorka jednak nigdy więcej nie będzie mogła zaskarżyć byłego męża o wykorzystywanie i znęcanie się w trakcie trwania ich relacji.
"Nasz związek był przepełniony pasją i bardzo zmienny, ale zawsze połączony więzami miłości" - napisali w oświadczeniu Depp i Heard. "Nigdy nie było naszą intencją szkodzenie sobie, czy to fizyczne, czy emocjonalne. Żadne z nas nie stawiało fałszywych zarzutów, by się wzbogacić" - oświadczyli byli małżonkowie.Kevin MazurGetty Images
Jednak w styczniu 2012 roku świat obiegła "wstrząsająca" wiadomość. Po 14 latach idealnego związku Johnny Depp porzucił matkę swych dzieci, donosiły również polskie media. Oficjalny powód kłótnie, nieoficjalny - Amber Heard - wówczas 25-latka z ciałem seksbomby i miejscem w rankingach najgorętszych kobiet globu. Spekulacjom nie było końca, a orientacja seksualna aktorki tylko dodawała sprawie kolorytu.
Pod koniec stycznia 2014 na palcu Amber pojawił się pierścionek zaręczynowy z wielkim diamentem, a na premierze "72 godzin" para otwarcie już wymieniała pocałunki w blasku fleszy.Michael BrucknerGetty Images
Amber Heard długo nie zabierała publicznie głosu w tej sprawie. Teraz opublikowała jednak długi post na swoim koncie na Instagramie: "Udałam się do Wielkiej Brytanii, by zeznawać, jako świadek. Po sfinalizowaniu naszego rozwodu w 2016 r. i po uzyskaniu zakazu zbliżania się, chciałam żyć dalej. Ponowne przeżywanie rozpadu naszego związku, zakwestionowanie moich motywów oraz najbardziej traumatycznych szczegółów współżycia życia z Johnnym było niezwykle bolesne (...). Podtrzymuję moje zeznania w sądzie i wierzę w brytyjski wymiar sprawiedliwości".Samir Hussein/WireImageGetty Images
Depp i jego prawnicy przystąpili do kontrataku. Zażądali od Heard 50 milionów dolarów zadośćuczynienia za zniesławienie. Przedstawili też materiał dowodowy, z którego wynika, że to aktor był ofiarą ataków swojej byłej żony. W efekcie zrobił się z tego celebrycki spektakl, którym żyje cały świat.David Livingston/Getty ImagesGetty Images
Chociaż wydaje się, że Depp toczy batalię sądową przeciwko byłej żonie, w rzeczywistości wystąpił przeciwko firmie News Group Newspapers - wydawcy brytyjskiego tabloidu "The Sun", którego oskarżył o zniesławienie. Chodziło o wypowiedź aktorki Katherine Kendall opublikowanej przez gazetę, z której wynikało, że Depp jest "damskim bokserem", czyli bił Amber Heard, gdy byli w związku.Walter McBride/WireImageGetty Images
Para poznała się w 2011 roku na planie komedii "Dziennik zakrapiany rumem". Powracający na Karaiby Depp zgrał niestroniącego od trunków dziennikarza, Heard zaś wcieliła się w kuszącą wdziękami narzeczoną milionera. Chociaż w obrazie pojawiła się odważna scena seksu między bohaterami, nikt nie podejrzewał, że relacje gwiazd wykroczą dalece poza plan filmowy. Depp wciąż jeszcze deklarował miłość do Vanessy Paradis, a biseksualna Amber od czterech lata żyła w związku z artystką Tasyą van Ree.Peter Mountain/FilmDistrict/Everett CollectionEast News
Zaledwie pięć dni po rozprawie sądowej Heard wystąpiła o sadowy zakaz zbliżania się. Utrzymywała, że były mąż atakował ją fizycznie i psychicznie.
Aktorka opublikowała także felieton w "The Washington Post" dotyczący molestowania seksualnego. Chociaż nie wymieniła swojego byłego męża z imienia i nazwiska, wyraźnie sugerowała agresywne zachowania z jego strony. Steve Granitz/WireImageGetty Images
Johnny Depp i Amber Heard rozwiedli się w 2016 roku po czteroletnim, burzliwym związku, w którym według aktorki miało dochodzić do przemocy fizycznej ze strony męża. Hollywoodzki gwiazdor od początku zaprzeczał tym zarzutom i powoływał kolejnych świadków twierdzących, że to on był ofiarą w tej relacji.Samir Hussein/WireImageGetty Images
Rok po głośnym rozwodzie z Johnnym Deppem Amber Heard ponownie poszła do sądu. Tym razem pozwała twórców filmu "London Fields" za dokręcenie bez jej wiedzy "pornograficznych" ujęć z udziałem dublerki aktorki. Prawnicy Heard twierdzili, że sceny zostały tak zmontowane, że widzowie mogą odnieść wrażenie, że występuje w nich właśnie ich klientka. "Materiał z dublerką zawiera pornograficzną scenę, której Heard nigdy nie zgodziłaby się zagrać" - brzmiał fragment oświadczenia prawników aktorki.
Co ciekawe w filmie, będącym ekranizacją wydanej w 1989 roku powieści Martina Amisa "Pola Londynu", obok Heard wystąpił także... Johnny Depp.GVN Releasing / PlanetAgencja FORUM
Adwokaci aktorki powtórzyli też zarzuty umieszczone we wcześniejszym wniosku o unieważnienie procesu. Stwierdzili, że Depp manipulował ławnikami, próbując dowieść, że Heard jest sądzona za wypowiedzi lub zdarzenia sprzed publikacji feralnego felietonu dla "The Washington Post". "Sąd pierwszej instancji błędnie pozwolił panu Deppowi sugerować, że ława przysięgłych może przyznać odszkodowanie na podstawie oświadczeń lub zachowań mających miejsce przed publikacją zakwestionowanego artykułu pani Heard" - czytamy w uzasadnieniu apelacji.