Reklama

"AmbaSSada": Kolejna podróż w czasie Machulskiego

W Multikinie Ursynów odbyła się warszawska premiera najnowszego filmu Juliusza Machulskiego "AmbaSSada", z Robertem Więckiewiczem w roli Hitlera i Adamem Darskim w roli Ribbentropa.

Reżyser po raz kolejny wykorzystał komediowy potencjał podróży w czasie - wcześniej zrobił to m.in. w "Seksmisji" i "Ile waży koń trojański?". - Podróże w czasie to bardzo filmowy zabieg. Pytania w rodzaju: "co by było, gdybym wiedział wcześniej coś, czego nie wiem?", w filmie wyjątkowo się sprawdzają - podkreślił Juliusz Machulski.

Reklama

Tym razem bohaterowie jego filmu podróżują do przeszłości windą. Młode małżeństwo - Melania (Magdalena Grąziowska) i Przemek (Bartosz Porczyk), które na przełomie sierpnia i września 2012 przyjeżdża do Warszawy, aby zająć się luksusowym apartamentem stryja (Jan Englert), przenosi się w czasie do roku 1939. Okazuje się, że w miejscu, gdzie obecnie znajduje się mieszkanie stryja, przed wojną była ambasada III Rzeszy. Bohaterowie mają niepowtarzalną okazję, aby wpłynąć na losy II wojny światowej i zmienić bieg historii.

Jak się okazuje pomysł na scenariusz "AmbaSSady" podsunęło reżyserowi samo życie. - Kiedy przeprowadziłem się do Śródmieścia z Mokotowa, okazało się, że w miejscu gdzie jest nasz dom była przed wojną ambasada Niemiec, potem III Rzeszy, która we wrześniu 1939 roku została zbombardowana przez Luftwaffe, niechcący oczywiście. I to mi dało pomysł na film - przyznał reżyser.

Podróżowanie w czasie przypadło do gustu młodym aktorom - Bartoszowi Porczykowi i Magdalenie Grąziowskiej - którzy po raz pierwszy w swojej karierze zagrali główne role na dużym ekranie. - Zawsze marzyłem, żeby przenieść się do 1939 roku. Już jako chłopiec, przerabiając w szkole literaturę polską i historię II wojny, zastanawiałem się, czy byłbym w stanie cofnąć to wszystko, gdybym znalazł się wtedy blisko Hitlera, człowieka odpowiedzialnego za ten kataklizm. Jak widać moje chłopięce marzenie się spełniło - żartował Bartosz Porczyk.

Magdalena Grąziowska przyznała natomiast, że z chęcią przeniosłaby się na moment do trzech epok: - Pierwszy przystanek zrobiłabym sobie w latach 60. w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że wtedy byłabym hipiską i bawiła się na Woodstock. Potem, zafascynowana fin de siecle, przeniosłabym się do dekadenckiego Paryża. Zahaczyłabym też o lata 20-te, kiedy to kobiety zaczynały się emancypować.

Na planie "AmbaSSady" młodzi aktorzy nie tylko podziwiali wyobraźnię i reżyserską rękę Juliusza Machulskiego. Mieli też okazję podpatrywać przy pracy mistrza nad mistrzami, czyli Roberta Więckiewicza. - Uwielbiałem siedzieć i go obserwować - jego przygotowanie, perfekcjonizm, spontaniczność i poczucie humoru względem samego siebie - przyznał Bartosz Porczyk. - Jestem pod wrażeniem tego, w jakim skupieniu pracuje, jak płynnie potrafi przechodzić w różne stany - z prywaty do roli. Obserwowałam jak pracuje nad postacią, jak fantastycznie potrafi nagle zmienić wszystko - od sposobu chodzenia, po tembr głosu. Niezwykła postać - dodała Magdalena Grąziowska.

W odsadzie "AmbaSSady" znaleźli się także: Aleksandra Domańska, Ksawery Szlenkier, Krystian Wieczorek, czy Anna Romantowska.

A na warszawską premierę, prócz twórców i ekipy filmowej, przybyli również, m.in.: Danuta Stenka, Małgorzata Foremniak, Beata Ścibakówna, Małgorzata Buczkowska, Tamara Arciuch, Bartek Kasprzykowski, Ilona Łepkowska, Elżbieta Romanowska, Ada Fijał, Jerzy Stuhr, Janusz Majewski, Feliks Falk.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: AmbaSSada | Juliusz Machulski | AmbaSSada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje