Reklama

Aktorzy o sznasach Polaków z Niemcami

Mundial trwa w najlepsze, a nie od dziś wiadomo, że reżyserzy i aktorzy to zagorzali kibice piłki nożnej. Portal INTERIA.PL rozmawiał z zawodnikami Reprezentacji Artystów Polski o szansach polskiej drużyny, sportowej pasji i mundialowych emocjach. Przed meczem z Niemcami rozmawiali z nami Paweł Deląg ("Quo Vadis") oraz Maciej Kozłowski ("Oda do radości", "Ogniem i mieczem").

Znani aktorzy, ale także pasjonaci piłki nożnej opowiedzieli o swoich przeczuciach dotyczących meczu Polska-Niemcy.

Reklama

- Jest to sprawa dosyć irytująca. Wszyscy liczą, że wydarzy się jakiś cud, albo że będzie "obrona Jasnej Góry". Sprawa jest prosta: Drużyna ma w sobie jakąś wartość albo tej wartości nie przedstawia. Albo gra w piłkę jak drużyna profesjonalistów albo jest nieudanym kolektywem. Osobiście z całego serca życzę naszym żeby wygrali. Bardzo bym się cieszył gdyby wygrali z przewagą jednej bramki, ale nie liczę na to żeby ta drużyna w ogóle mogła coś osiągnąć - ani w tym meczu, ani podczas całego mundialu - powiedział Paweł Deląg.

- Szansa jest zawsze. Dopóki serce w piersi bije to zawsze jest szansa. Wyniku nie obstawiam. Ja, ponieważ kocham piłkę nożną z wzajemnością, spodziewam się po naszych piłkarzach dobrej gry - bardziej optymistycznie podchodzi do meczu Maciej Kozłowski.

- W związku z panującą ogólnie traumą narodową chciałem tylko wszystkim przekazać jedną rzecz: Żebyśmy wszyscy razem i każdy z osobna mieli tylko takie problemy jak przegrana przeciętnych piłkarzy z Ekwadorem - dodaje Kozłowski.

Co się dzieje z polską drużyną? Bardzo ciężko powiedzieć. W przypadku tej drużyny naprawdę ciężko jest cokolwiek powiedzieć. To nie jest mocna drużyna, która byłaby taka jak np. drużyna Czechów. Myślę, że to kwestia pewnej generacji, gdzie pojawiają się talenty - o polskiej drużynie mówił Deląg.

- Co do motywacji, to drażni mnie jeszcze jedna taka rzecz: Polacy mają zawsze poczucie nieudolności, tego że coś się po prostu nie uda. Nie jesteśmy zespołem mocarnym pod względem psychicznym, ale też nie warto się oszukiwać pod względem taktycznym. Jest pewna taktyka, którą się konsekwentnie realizuje, której się konsekwentnie trzyma bez względu na okoliczności. U nas jednego i drugiego brakuje, a jeśli jeszcze do tego wszystkiego brakuje odpowiedniej techniki, to co my możemy mówić o jakiejkolwiek motywacji? - dodał Paweł Deląg.

- Co do aktualnego poziomu gry naszych piłkarzy, to myślę że należałoby się przyjrzeć przygotowaniu, tutaj być może został popełniony jakiś błąd. Po prostu brakuje im świeżości. Natomiast jeśli chodzi o kwestie psychiki to myślę, że tu nie tkwi problem. Myślę, że na boisko wychodzi się po to żeby wygrać. Ja nie podejrzewam ich o to żeby wyszli i nie chcieli wygrać. Im wyraźnie zabrakło siły. Sam grałem w piłkę więc mniej więcej wiem, jest taka zasada: lepiej jest być niedotrenowanym niż przetrenowanym - analizował sytuację Maciej Kozłowski.

O wyborze składu przez trenera Janasa:

- Nam jest bardzo łatwo oceniać sytuację jeśli stoimy na zewnątrz. Od samego początku wydawało mi się, że Janas jest niewłaściwym trenerem reprezentacji. Jego tak zwane eksperymentowanie zawsze kończyło się na poziomie eksperymentowania. Nigdy do samego końca nie wiedzieliśmy jaka ta drużyna jest, jaką piłkę gra czy w jakim systemie gramy i kto jest podporą tego zespołu. Okazuje się, że Dudek i Frankowski nie są jednak podporami, bo po prostu nie jadą na mundial. Odnoszę wrażenie, że trener Janas sam sobie gole strzela jeśli chodzi o kwestie decyzji personalnych czy pewne ustawienia taktyczne - oceniał postępowanie trenera Janasa Paweł Deląg.

- Każdy trener popełnia jakieś błędy, a drużyna jest po to żeby realizować założenia. Jeśli drużyna nie ma siły, to obojętnie jakim systemem będzie grała i żeby nie wiem jak najwybitniejszy był trener, to i tak niewiele ugra - dodał na zakończenie Maciej Kozłowski.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje