Brytyjski aktor debiutował jako Spider-Man w 2016 roku w filmie "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów". Wcielił się w niego jeszcze pięć razy, ostatnio w "Spider-Manie: Bez drogi do domu" z 2021 roku. W rozmowie z "Empire" przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż nie będzie mógł grać superbohatera przez całe swoje życie. Zaznaczył jednak, że chciałby wziąć udział w przekazaniu pałeczki młodszemu pokoleniu.
Jaki pajęczy bohater trafi na duże ekrany po Peterze Parkerze?
"Ktokolwiek przyjdzie po mnie, czy będzie to Miles Morales, czy Spider-Gwen, czy Spider-Woman, byłoby super, gdybym był częścią przygotowań do nowego rozdziału" - przyznał Holland. "Nie wiem, jak będzie to wyglądało. Jednak jeśli będę mógł zrobić [dla mojego następcy] to co Robert Downey Jr. dla mnie, ukontentowany pobujam się na sieci ku zachodzącemu słońcu".
Holland zdradził także, że został zaproszony do pokoju scenarzystów, gdzie wymieniano się pomysłami na nowe przygody Spider-Mana. Swój nazwał "spider-dojrzewaniem". "Co się stanie, jeśli Peter Parker zacznie się zmieniać i straci kontrolę nad swoim ciałem" - mówił aktor. Dodał, że jego rozwinięcie zostało od razu skreślone, ale zalążki pomysłu znalazły się w filmie.
"Spider-Man: Całkiem nowy dzień". Gwiazdy Marvela powrócą na duży ekran
W "Całkiem nowym dniu" oprócz Hollanda powrócą Zendaya jako Michelle "MJ" Jones-Watson, była dziewczyna superbohatera, Jacob Batalon jako Ned Leeds, jego dawny najlepszy przyjaciel, i Michael Mando jako Mac Gargan, przestępca, który w filmie przyjmie pseudonim Skorpion. Z innych produkcji Kinowego Uniwersum Marvela zobaczymy Marka Ruffalo jako Bruce'a Bannera/Hulka i Jona Bernthala jako Franka Castle'a/Punishera. W nowe postaci wcielą się Sadie Sink, Tramell Tillman, Marvin Jones III i Liza Colón-Zayas. Za kamerą stanął Destin Daniel Cretton, twórca filmu "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" oraz serialu "Wonder Man".










