Mateusz Kościukiewicz kończy dziś 40 lat. Wychowywał się w Nowym Tomyślu, a studia kończył w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Na dużym ekranie zadebiutował w 2007 roku w filmie Petera Greenawaya "Nightwatching", następnie pojawił się w obrazie Magdaleny Piekorz "Senność" oraz "Tataraku" Andrzeja Wajdy.
Jego kariera nabrała tempa po świetnym występie we "Wszystko, co kocham" - rolę tę doceniono nagrodą w kategorii "Odkrycie Roku" na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej "Prowincjonalia".
Niedługo później zagrał kolejną świetną postać, choć tym razem na całkowicie innym końcu skali - w filmie Pawła Sali "Matka Teresa od kotów" aktor wcielił się w młodocianego mordercę.
"W moim filmie jest mroczny, wręcz odpychający. Dla aktora nie ma lepszej sytuacji niż zagrać dwie tak skrajnie różne postacie. Mimowolnie się do tego przyczyniłem. Myślę, że on ma w sobie ogromny potencjał. Sprostał obu rolom, teraz otwierają się przed nim nowe wyzwania" - mówił reżyser. Trudno o lepszą rekomendację, a był to zaledwie początek, bo kolejne wyróżnienia czekały już za rogiem.
Rola zamkniętego w sobie homoseksualisty w filmie Małgorzaty Szumowskiej "W imię..." przyniosła Kościukiewiczowi uznanie na arenie międzynarodowej. Polski aktor znalazł się wówczas w elitarnym gronie Shooting Stars - dziesięciu najzdolniejszych europejskich aktorów młodego pokolenia.
Mateusz Kościukiewicz to prawdziwy aktorski kameleon - jego inne oblicze zobaczyliśmy w filmie Jacka Bromskiego "Bilet na Księżyc", gdzie wcielił się w postać niepoprawnego podrywacza i króla nocnych lokali.
"Bardzo się cieszę, że zagrałem taką rolę. Większość postaci, które kreowałem w przeszłości, to dramatyczne charaktery, a dzięki 'Biletowi na Księżyc' w końcu dostałem szansę zagrania roli komediowej, bardziej zabawnej, takiej dla ludzi" - wspominał aktor.
Rok 2017 był dla Kościukiewicza niezwykle udany - zagrał wówczas główne role w thrillerze "Amok" Katarzyny Adamik oraz głośnej "Twarzy" Małgorzaty Szumowskiej. Aktor nie ogranicza się jedynie do pracy w kraju. Pod koniec 2014 roku włoska telewizja RAI wyemitowała dwuczęściowy film o świętym Franciszku z główną rolą Kościukiewicza, a w 2019 roku wystąpił on w gwiazdorsko obsadzonym (m.in. Joel Kinnaman, Rosamund Pike, Ana de Armas, Clive Owen) thrillerze akcji "Trzy sekundy".
Aktor dołączył niedawno do obsady "Pierwszej miłości". Serialowy Paweł Krzyżanowski po wielu latach powróci do serialu - był przez lata jednym z najważniejszych bohaterów produkcji.
"Myślę, że powrót Pawła jest bardzo ciekawy. Cieszę się, że to ja będę mógł przywrócić go na ekran. Jest to rola wymagająca emocjonalnie, bardzo interesujący bohater. Cieszę się też, że mogę dołączyć do tak zgranej ekipy" - mówił w rozmowie z Interią podczas konferencji z okazji wiosennej ramówki Polsatu.
Jest od niego o 13 lat starsza
Małgorzata Szumowska i Mateusz Kościukiewicz poznali się na planie filmowym. Między parą dość szybko zaiskrzyło, ale początkowo łączyła ich tylko przyjaźń. Potrzebowali czasu, by określić własne oczekiwania. Początki nie należały do najłatwiejszych z jeszcze jednego powodu - parę dzieli 13 lat różnicy. Kiedy się poznali, aktor miał 23 lata i dopiero rozpoczynał karierę, Szumowska natomiast była już uznaną reżyserką, na którą spadła fala krytyki za związek z młodszym mężczyzną.
"Moi przyjaciele, zdawałoby się tak liberalni, sami żyjący nieraz w sposób, jak mówią księża, 'nieuporządkowany', nagle zaczęli mnie surowo oceniać za to, że wiążę się z kimś ich zdaniem nieodpowiednim i zostawiam dziecko na miesiąc. Totalna krytyka" - wspominała w jednym z wywiadów.
W 2011 roku zdecydowali się na ślub, a rok później urodziła im się córka, Alina. O tym, że 25-letni wówczas aktor i 38-letnia reżyserka pobrali się, wiedzieli tylko ich najbliżsi znajomi. Fakt ten wyszedł na jaw, gdy 17 lipca 2012 roku pojawili się razem w kinie Muranów na premierze filmu "Bez wstydu", prezentując obrączki.
Dziś Małgorzata Szumowska i Mateusz Kościukiewicz uznawani są za jedną z najbardziej zgranych, ale i tajemniczych par show-biznesu. Małżonkowie unikają rozgłosu - bardzo rzadko zjawiają się na imprezach branżowych, próżno też szukać ich na okładkach kolorowych magazynów.











