Reklama

"365 dni": Film "gloryfikuje przemoc wobec kobiet"?

Film "365 dni" na podstawie bestsellerowej książki Blanki Lipińskiej niespodziewanie zyskał popularność poza granicami naszego kraju. Ale czy o taką popularność chodziło? Pojawił się kolejny apel o usunięcie tej produkcji z platformy streamingowej Netflix.

Anna Maria Sieklucka i Michele Morrone w filmie "365 dni"

Brytyjska piosenkarka Duffy zaprotestowała przeciwko wyświetlaniu filmu "365 dni" na Netflixie. To już druga petycja z prośbą o usunięcie tej produkcji.

Reklama

Wokalistka niedawno wyznała, że sama padła ofiarą przemocy seksualnej i stwierdziła, że film jest szkodliwy i nieprzemyślany. Napisała list do władz Netflixa z prośbą o jego usunięcie.

Po surowych ocenach krytyków niewiele osób mogło przewidzieć, jaką popularność osiągnie film "365". Produkcja nakręcona na postawie bestsellerowej książki erotycznej Blanki Lipińskiej szybko trafiła na Netflixa i okazała się prawdziwym hitem także poza Polską.

Film Barbary Białowąs i Tomasza Mandesa trafił m.in. do USA, Wielkiej Brytanii, czy Holandii. Budzi on mnóstwo kontrowersji poprzez sposób, w jaki przedstawiono w nim relacje głównych bohaterów i ich podejście do problemu przemocy seksualnej.

Szkodliwość filmu postanowiła podkreślić także brytyjska piosenkarka Duffy. Piosenkarka na początku tego roku wyznała, dlaczego miała kilkuletnią przerwę w swojej karierze.

Kobieta w marcu opublikowała post na Instagramie, w którym wyznała, że została porwana i zgwałcona. Po tym traumatycznym wydarzeniu długo nie mogła dojść do siebie. Teraz postanowiła walczyć z filmem "365 dni", który jej zdaniem gloryfikuje przemoc wobec kobiet.

Duffy napisała list otwarty do prezesa Netflixa, Reeda Hastingsa. W ostrych słowach skrytykowała w nim ekranizację powieści Blanki Lipińskiej.

RMF/INTERIA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 365 dni (film) | Blanka Lipińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje