Film "Mission: Impossible" był kontynuacją popularnego serialu
"Mission: Impossible" z 1996 roku stanowiło bezpośrednią kontynuację serialu pod tym samym tytułem, który był emitowany w latach 1966-1973 przez stację CBS. Opowiadał o małym oddziale należącym do agencji wywiadowczej Impossible Missions Force (IMF). Od drugiego sezonu grupą dowodził grany przez Petera Gravesa Jim Phelps, a wśród członków głównej obsady znalazł się między innymi Martin Landau, późniejszy laureat Oscara za drugoplanową rolę w "Edzie Woodzie". Serial został wznowiony w latach 1988-1990. Ze starej obsady powrócił wówczas jedynie Graves.
Film opowiadał o kolejnym oddziale zebranym przez Phelpsa, w którego tym razem wcielił się Jon Voight. Nowa drużyna udaje się na misję do Pragi. Tam dochodzi jednak do tragedii - niemal wszyscy członkowie ekipy giną. Przeżywają jedynie Ethan Hunt (Tom Cruise) i Claire (Emmanuelle Béart), żona Phelpsa. Okazuje się, że w IMF działa podwójny agent. Wszelkie poszlaki wskazują na Hunta. Teraz musi on uciekać przed dawnymi pracodawcami, udowodnić swą niewinność i pomścić zabitych towarzyszy.

Sydney Pollack był pierwszy wyborem na reżysera "Mission: Impossible"
Prawa do obu seriali należały do wytwórni Paramount Pictures, która od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem realizacji jego filmowej adaptacji. Okazja pojawiła się za sprawą Toma Cruise'a. Popularny aktor jako dziecko uwielbiał produkcję telewizyjną z Landauem i Gravesem. Film był współprodukowany przez jego wytwórnią C/W Productions, którą otworzył razem z Paulą Wagner, byłą agentką castingową. Gwiazdor początkowo pracował nad filmem z Sydneyem Pollackiem. Laureat Oscara za "Pożegnanie z Afryką" przez kilka miesięcy pracował nad fabułą filmu. Nadzorował także powstanie pierwszych draftów scenariusza. Opuścił jednak projekt, by zrealizować remake "Sabriny". Zastąpił go Brian De Palma.
"Mission: Impossible". Tom Cruise wymyślił scenę z ogromnym akwarium…
Największym problemem na początkowym etapie produkcji okazał się scenariusz. Tekst był kilkukrotnie przepisywany. De Palma miał kilka pomysłów na sceny akcji. Jednak fabularne wypełnienia między nimi nie były do końca zadowalające. W dodatku Cruise co chwilę nalegał na podbicie efektowności scen, chcąc onieśmielać widzów przy każdej możliwej okazji. Jego pomysły podniosły budżet filmu z kwoty oscylującej w okolicach 50 milionów dolarów do aż 62 milionów.
Jedną z fantazji aktora była scena w praskiej restauracji, podczas której grany przez niego Ethan Hunt ucieka przed swoimi zwierzchnikami dzięki rozbiciu ogromnych akwariów. Jej realizacja sprawiła niemały kłopot ekipie filmowej. Obawiano się, że kawałek szkła zrani któregoś z aktorów. Mogli oni też utonąć - plan zakładał wlanie do pomieszczenia aż 16 ton wody. Cruise'owi zależało jednak na występie w tej scenie i nie chciał się zgodzić zastąpienie go dublerem. Dla aktora kręcenie skończyło się potłuczoną kostką. Jeden z kaskaderów miał mniej szczęścia - ogromny kawałek szkła wbił się w jego nogę.

…i finał na dachu pędzącego pociągu
Cruise chciał także, by finał filmu rozegrał się na dachu pociągu. Jego realizacja zajęła sześć tygodni. Zanim do niej doszło, reżyser i jego pomocnicy musieli się sporo napracować, by spełnić oczekiwania gwiazdy. Cruise stwierdził, że w zakończeniu najlepiej sprawdziłby się superszybki francuski pociąg TGV. Gdy uzyskano zgodę na jego użycie, zaczęto poszukiwanie torów, na których możliwa byłaby realizacja zdjęć. Na koniec zostawiono kwestię realizmu - twórcom zależało na oddaniu szybkości pociągu między innymi poprzez zniekształcenie twarzy aktorów znajdujących się na jego dachu.
Cruise przypomniał sobie o maszynie, na której swego czasu ćwiczył spadochroniarstwo. Na jego prośbę na planie pojawiło się jedyne takie urządzenie w Europie. Dzięki niemu wiatr uderzający w twarz Cruise'a i pozostałych osób biorących udział w scenie osiągał prędkość aż 225 kilometrów na godzinę.

"Mission: Impossible". Średnie recenzje i sukces kasowy
"Mission: Impossible" miało swą uroczystą premierę 20 maja 1996 roku. Dwa dni później film wszedł do ogólnokrajowej dystrybucji, stając się pierwszą produkcją, która wystartowała jednocześnie w ponad 3000 kin. Krytycy byli podzieleni. Chwalili stronę wizualną i narzekali na niemającą większego sensu fabułę oraz pozbawione charakteru postaci. Ich opinia nie miała jednak znaczenia. Film zarobił na całym świecie ponad 457,6 miliona dolarów. Był to trzeci najlepszy wynik 1996 roku, po "Dniu niepodległości" i "Twisterze". Powstanie sequela było tylko kwestią czasu.
"Mission: Impossible". Gwizdy serialu nie znosiły filmu
Według pierwotnego zamysłu twórców oryginalna obsada miała pojawić się w filmie kinowym. Jej członkowie nie przyjęli jednak tego pomysłu z entuzjazmem. "Kiedy pracowali nad pierwszą wersją scenariusza [...] chcieli wymordować całą drużynę, zniszczyć ją za jednym zamachem, a ja byłem temu przeciwny" - wspominał Martin Landau w wywiadzie dla MTV z 2009 roku.
"Zrobili z tego film sensacyjno-przygodowy. Oryginał był grą umysłową. [...] Zmienił się więc cały zamysł fabuły. Po co grać w czymś, gdzie moja rola ogranicza się do śmierci na samym początku? Spasowałem. Poza tym scenariusz nie był szczególnie dobry" - dodał legendarny aktor. Pozostałe gwiazdy serialu również nie zostawiły na filmie De Palmy suchej nitki. Greg Morris, który wystąpił we wszystkich siedmiu sezonach "Mission: Impossible", wyszedł z kina w połowie seansu. Produkcję nazwał "abominacją".
Równie niezadowolony był Peter Graves, czyli oryginalny Jim Phelps. On także został zaproszony do współpracy przez twórców filmu, jednak zrezygnował z niej, gdy okazało się, że to jego bohater - przez lata protagonista serialu - ma okazać się zdrajcą. "Przykro mi, że nazwali (postać graną przez Jona Voighta) Phelps. Mogli to rozwiązać inaczej: dać na początek scenę ze mną albo chociaż telegram ode mnie: 'Cześć chłopaki, przechodzę na emeryturę, pojechałem na Hawaje. Dziękuję, przejmujecie pałeczkę'".

Ostatnia misja niemożliwa
Sequel "Mission: Impossible" w reżyserii Johna Woo ukazał się 24 maja 2000 roku. Seria doczekała się łącznie ośmiu odsłon, które zarobiły na całym świecie ponad 4,741 miliarda dolarów. We wszystkich odsłonach zagrali tylko dwaj aktorzy: Cruise oraz Ving Rhames, wcielający się w hakera Luthera Stickella. W kolejnych odsłonach towarzyszyli im między innymi Anthony Hopkins, Simon Pegg, Philip Seymour Hoffman, Jeremy Renner, Alec Baldwin i Vanessa Kirby.
Ósma część cyklu o podtytule "The Final Reckoning" miała swą premierę 5 maja 2025 roku w Tokio. Tom Cruise przebąkiwał wcześniej, że chciałby kręcić kolejne przygody Ethana Hunta do końca swojego życia. Na czerwonym dywanie nowojorskiej premiery potwierdził jednak, że było to pożegnanie z agentem IMF. "Słowo 'final' nie pojawia się w tytule bez powodu" - żartował.










