Głównym bohaterem "Chłopaków z sąsiedztwa" jest Tre Styles (Cuba Gooding Jr.), zdolny, acz beztroski nastolatek. By wpoić mu zasady, które pomogą mu przejść przez życie, matka zgadza się, by zamieszkał ze swoim ojcem. Jason "Furious" Styles Jr. (Lawrence Fishbourne) jest surowy, a jednocześnie otwarty i skupiony na swoim synu. Młodzieniec odnawia kontakty ze starymi znajomymi: Rickym (Morris Chestnut), zdolnym footballistą, który marzy o stypendium sportowym, i jego starszym bratem Doughboyem (Ice Cube), zaangażowanym w działalność lokalnego gangu. Wkrótce wszyscy wchodzą w konflikt z inną grupą.

John Singleton myślał o "Chłopakach z sąsiedztwa" od czasu studiów
"Ten film to odbicie moich doświadczeń z czasu dorastania w Los Angeles" - wspominał urodzony w 1968 roku Singleton w rozmowie z BBC. Jako nastolatek mieszkał naprzemiennie z matką dzielnicy Inglewood oraz ojcem w South Central. Gdy aplikował do szkoły filmowej na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, poproszono go o wypisanie trzech pomysłów na film. Jeden z nich, wtedy noszący tytuł "Summer of 84", stał się podstawą "Chłopaków z sąsiedztwa".
W czasie pisania Singleton inspirował się filmem "Stań przy mnie" Roba Reinera. Zaczerpnął z niego motyw młodych bohaterów, którzy idą zobaczyć ciało, oraz zamknięcie fabuły. Chciał także, by figura ojca różniła się od negatywnych stereotypów, ukazujących afroamerykańskich ojców jako nieobecnych. Furious jest stale zaangażowany w życie Tre'ego, nawet gdy syn z nim nie mieszka. "Mój ojciec mnie ukształtował" - mówił reżyser w rozmowie z Oprah Winfrey. Podobnego zdania był Ice Cube. "Mój ojciec nauczył mnie życia, tak jak ojciec Tre'ego nauczał jego. Miałem tatę, który zawsze pomagał mi wybrać właściwą drogę. Dzięki niemu wiem, co zrobić, by dobrze wychować swoje dziecko. Ten film otworzył mi oczy. Chociaż 'Chłopaki z sąsiedztwa' to nie dokument, ma do niego bardzo blisko" - mówił raper w wywiadzie dla "Entertainment Tonight" przed premierą filmu.
John Singleton nie chciał oddać swojego scenariusza
"To film o tym, kim jesteśmy... Przede wszystkim o Johnie, który mieszkał w dzielnicy South Central, gdy pisał scenariusz" - kontynuował Ice Cube. "To nie jest hollywoodzka interpretacja, jak wyglądało tamtejsze życie. To młody gość z ulicy, który opisał to, co widział".
Singleton rzeczywiście uważał, że tylko on może przenieść swój tekst na język filmu. "Nie chciałem pozwolić, by za reżyserię odpowiadał ktoś z Idaho albo Encino" - stwierdził podczas specjalnego pokazu na 25-lecie filmu w 2016 roku. Gdy przedstawił swój tekst wytwórniom, nikt nie chciał się zgodzić, by niewiele ponad dwudziestoletni debiutant stanął za kamerą produkcji kosztującej kilka milionów dolarów. Przystała na to dopiero Columbia Pictures. W 1989 roku świetne recenzje zebrało "Rób, co należy" Spike'a Lee. Włodarze wytwórni czuli, że mogą skorzystać z jej sukcesu.

John Singleton nie wiedział, jak przeprowadzić casting
Singleton napisał rolę Doughboya z myślą o Ice Cubie. Spotkał rapera, gdy pracował jako stażysta przy programie wieczornym Arsenia Halla. Gdy podzielił się z nim wiadomością o powstającym scenariuszu, Ice Cube zostawił mu swój numer telefonu. Siedem miesięcy później odwoził Singletona do domu. Ten zdradził, że tekst jest gotowy. Raper przeczytał go i zgodził się wystąpić. Włodarze Columbii nie mieli nawet pojęcia, że zaangażowali muzyka związanego z formacją N.W.A. Singleton liczył tymczasem, że pozostali członkowie grupy również zagrają w jego filmie. Nie byli jednak zainteresowani.
Jednak poszukiwanie pozostałych aktorów było dla Singletona większym problemem. Jak przyznał w rozmowie z "Vice" z 2016 roku, nie miał pojęcia, na czym polega proces castingu. Gdy na czytanie kwestii Tre'ego i Ricky'ego jako pierwsi pojawili się Cuba Gooding Jr. i Morris Chestnut, debiutujący reżyser wysłuchał ich, a następnie stwierdził, że idzie na przerwę. Zwrócono mu wtedy uwagę, że na przesłuchanie czeka jeszcze kilka osób. "Powiedziałem wtedy: 'ten gość będzie Tre'em, a tamten Rickym. Idę coś zjeść. Cześć" - śmiał się. Lawrence Fishbourne także dołączył do obsady przypadkiem. Singleton zaczepił go na planie "Pee-wee's Playhouse", gdzie pracował jako asystent produkcji i ochroniarz.

Członkowie gangów byli obecni na planie "Chłopaków z sąsiedztwa"
Zdjęcia rozpoczęły się w październiku 1990 roku. Debiutujący reżyser miał wówczas niecałe 23 lata. "Byłem przemądrzałym studentem filmówki, który myślał, że wie wszystko. Gdy projekt dostał zielone światło, zacząłem się bać" - zdradził podczas spotkania z publicznością w 2016 roku. Przed wejściem na plan podjął decyzję, by wszystkie sceny realizować w porządku chronologicznym. "W trakcie zdjęć uczyłem się reżyserii. Im bliżej było trzeciego aktu, a atmosfera stawała się bardziej intensywna, kamera porusza się płynniej, bo ja byłem coraz lepszy i bardziej ryzykowałem". Producent Steve Nicolaides zdradził podczas tego spotkania, że Singleton nie wiedział nawet, że może realizować duble. Pierwsze ujęcia zatwierdzał po pierwszej próbie.
Na planie pojawiali się także ludzie powiązani z lokalnymi gangami. "Steve spotkał się z typem, który nazywał siebie szefem Bloodsów w Los Angeles. Po pierwsze, nie ma kogoś takiego. To nie 'West Side Story'" - śmiał się reżyser w rozmowie z "Vice". "Chcieliśmy zrealizować scenę strzelaniny na terenie gangu. Spotkaliśmy się z nimi. Powiedzieli, że nie możemy tutaj kręcić. Pomyślałem: 'Walić to, nie jestem im nic winien'. W końcu wybraliśmy inną przestrzeń, gdzie było więcej miejsca dla kaskaderów. Wciąż było to ich terytorium". Niektórzy z członków grupy doradzali w sprawie slangu, a także ubioru i zachowań bohaterów, by zwiększyć poczucie autentyczności.
Twórcy nie spodziewali się takiego sukcesu
"Chłopaki z sąsiedztwa" znaleźli się w sekcji Un Certain Regard festiwalu w Cannes w 1991 roku. 2 lipca zostali premierowo pokazani w Stanach Zjednoczonych. "Po raz pierwszy [podczas seansu w kinie] miałem poczucie autentycznego życia w Los Angeles" - stwierdził aktor i reżyser Keenan Ivory Wayans na premierze "Chłopaków z sąsiedztwa". "Jesteśmy w Century City [biznesowej dzielnicy Los Angeles], a ta historia opowiada o ludziach, którzy mieszkają pięć, sześć mil stąd. Większość mieszkańców Century City albo o tym nie wie, albo nie chce wiedzieć".
Film okazał się sukcesem finansowym. Przy budżecie wynoszącym około 6 milionów dolarów zarobił na całym świecie 57,5 miliona dolarów. W styczniu 1992 roku obraz otrzymał dwie nominacje do Oscara - za reżyserię i scenariusz oryginalny. 24-letni Singleton stał się pierwszym Afroamerykaninem i najmłodszą osobą w historii z szansą na statuetkę w pierwszej z wymienionych kategorii.

"Chłopaki z sąsiedztwa" zmienili amerykańskie kino
Sukces "Chłopaków z sąsiedztwa" doprowadził do powstania osobnego nurtu skupiającego się na życiu w zdominowanym przez gangi przedmieściu. Najgłośniej dyskutowane były "Zagrożenie dla społeczeństwa" braci Hughes oraz "Szacunek" Ernesta R. Dickersona, w którym jedną z głównych ról zagrał raper Tupac. Tak zwane 'hood films' doczekały się także komediowych odsłon: "Piątku" F. Gary'ego Graya oraz parodii "Chłopaczki z sąsiedztwa" Parisa Barclaya.Z nurtu czerpali także twórcy popularnej gry wideo "Grand Theft Auto: San Andreas".
Sukces filmu rozkręcił także aktorskie kariery Cuby Goodinga Jr. Ice Cube'a i Lawrence'a Fishbourne'a. Singleton kontynuował pracę za kamerą, ale nigdy nie stworzył dzieła na miarę swego debiutu. W 2016 i 2017 roku był nominowany do Emmy za reżyserię odcinka "American Crime Story: Sprawy O.J. Simpsona" oraz produkcję dokumentu "L.A. Burning: The Riot 25 Years Later". 17 kwietnia 2019 roku doznał rozległego udaru. Zmarł w szpitalu 11 dni później w wieku 51 lat.










