"Biurowy romans": nowa komedia romantyczna Netfliksa
Akcja filmu "Biurowy romans" skupia się na losach Jackie Cruz, prezeski renomowanej firmy, która ściśle przestrzega obowiązujących zasad. Wszystko zmienia się, gdy do biura wkracza Daniel Blanchflower, nowy prawnik, z którym od teraz będzie musiała współpracować. Wszystkie dotychczasowe reguły i przekonania zostaną wystawione na próbę.
W głównych rolach oglądamy Jennifer Lopez oraz Bretta Goldsteina. W obsadzie znalazły się również Betty Gilpin, Amy Sedaris, Tony Hale, Bradley Whitford i Edward James Olmos. Za reżyserię odpowiada Ol Parker, twórca głośnego musicalu "Mamma Mia! Here We Go Again". Scenariuszem natomiast zajął się współtwórca "Teda Lasso" Joe Kelly oraz występujący w produkcji Goldstein.
"Biurowy romans": nowość Netfliksa podzieliła widzów
"Biurowy romans" ukazał się na Netfliksie 5 czerwca i szybko stał się jednym z najchętniej oglądanych tytułów platformy. Obecnie zajmuje pierwsze miejsce w rankingu TOP 10 najpopularniejszych filmów w Polsce.
Odbiór produkcji pozostaje jednak mocno podzielony. Film był promowany jako bardziej pikantna i bezczelna wersja komedii romantycznej - skierowana do widzów zmęczonych "ugrzecznionymi" rom-comami Netfliksa. Dla części odbiorców okazał się lekką, przyjemną rozrywką z oldschoolowym klimatem i charyzmatyczną Jennifer Lopez. Inni zarzucają mu jednak przewidywalną fabułą i brak wyraźnej chemii między głównymi bohaterami.
W serwisie Rotten Tomatoes "Biurowy romans" zdobył 51 procent pozytywnych recenzji zarówno od krytyków, jak i od widzów. Recenzenci podkreślają, że produkcja sprawdza się jako niezobowiązujący seans na wieczór, ale jednocześnie nie wnosi wiele nowego do gatunku komedii romantycznych.
"Niczego się nie nauczysz z 'Biurowego romansu', ale kogo to obchodzi? Tak naprawdę jesteśmy tu tylko po to, żeby podziwiać dwójkę atrakcyjnych ludzi, którzy się podrywają, prowadzą cięte dialogi i latają w egzotyczne miejsca" - pisze Bill Newcott na Rotten Tomatoes.
"Film Parkera próbuje być delikatnym, poruszającym romansem, ale pod tym względem zupełnie nie spełnia oczekiwań, gdyż nawiązuje do schematów gatunku, które wyszły z użycia w 2005 roku" - dodaje Tyler Thier.
"W 'Biurowym romansie' wulgaryzmy mylone są z dowcipem, fabuła obfituje w odrażające postacie i niewiarygodne wybryki w miejscu pracy, a całość opiera się na romansie, który bardziej pasowałby do młodzieżowego melodramatu" - podsumowuje Joseph Robinson.












