Nie miał czerwonego dywanu, nie było szumu wokół premiery, a mimo to zrobił furorę. Skromny irlandzki dramat zarobił pięć razy więcej, niż wyniósł jego budżet, i znalazł się na ustach kinomanów z całego świata. Mowa o filmie "Drobiazgi takie jak te", który w Polsce ominął kina i trafił od razu na VOD, a dziś dostępny jest także w ofercie CANAL+ online. Co sprawiło, że ten niepozorny tytuł urósł do miana jednego z najlepszych filmów roku?
Film niezależny, który zarobił pięciokrotność budżetu
W świecie zdominowanym przez wysokobudżetowe widowiska i franczyzy z uniwersum Marvela trudno przebić się z cichym dramatem osadzonym w małym irlandzkim miasteczku. A jednak, "Drobiazgi takie jak te" udowadnia, że siła kina tkwi nie tylko w efektach specjalnych, lecz przede wszystkim w dobrze opowiedzianej historii.
Film kosztował zaledwie 3 miliony dolarów, co jak na warunki zachodniej produkcji jest niemal budżetem na herbatę na planie "Avengersów". Tymczasem przyniósł aż 15 milionów wpływów, co w świecie niezależnego kina oznacza spektakularny sukces.
O czym opowiada "Drobiazgi takie jak te"?
Akcja toczy się w połowie lat 80., w Irlandii, gdzie wigilijny nastrój miesza się z cieniami przeszłości i niewypowiedzianymi tajemnicami. Główny bohater, Bill Furlong, to handlarz węglem, zwykły człowiek, który każdego dnia ciężko pracuje, by utrzymać rodzinę. Jego życie zmienia się, gdy podczas jednej z porannych dostaw do klasztoru dokonuje wstrząsającego odkrycia.
To, co znajduje za murami instytucji religijnej, zmusza go do przewartościowania własnych przekonań i zmierzenia się z przeszłością, którą latami spychano na margines zbiorowej pamięci. Reżyser umiejętnie buduje napięcie, ale bez taniego dramatyzmu. Historia jest oszczędna, lecz gęsta od emocji, a to w kinie wciąż działa najmocniej.
Cillian Murphy w roli życia? Kolejna mocna kreacja po "Oppenheimerze"
Jeśli komuś jeszcze było mało Cilliana Murphy’ego po jego oscarowej roli w "Oppenheimerze", tutaj znajdzie coś zupełnie innego, ale równie imponującego. Murphy gra bohatera stłamszonego przez codzienność i przeszłość, ale jednocześnie nie pozbawionego siły. Jego gra jest pełna niedopowiedzeń, spojrzeń i gestów - to kreacja zbudowana z detali, które zostają z widzem na długo.
Na ekranie partneruje mu Emily Watson, której rola w "Drobiazgach..." przyniosła Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale. Jej obecność to nie tylko wartość aktorska, ale także symboliczna - Watson od lat wciela się w postacie zmagające się z systemem, który tłamsi indywidualność. Warto wspomnieć również o Eileen Walsh, aktorce znanej choćby z "Sióstr Magdalenek", której obecność jest tu nieprzypadkowa.
Film oparty na powieści Claire Keegan i wyreżyserowany przez Tima Mielantsa Scenariusz powstał na podstawie prozy Claire Keegan. irlandzkiej pisarki, która jak nikt inny potrafi opowiadać o ciszy, wstydzie i społecznych tabu. Jej twórczość nie jest łatwa, ale trafia prosto w serce. Adaptacji podjął się Enda Walsh, scenarzysta znany m.in. z "Głodu" - i tę surowość, ale też liryczność widać w każdej scenie filmu.
Za kamerą stanął Tim Mielants, twórca, który nie musi krzyczeć, by przyciągnąć uwagę. Jego reżyseria to popis powściągliwości, kamera nie osądza, ale rejestruje. Nie narzuca emocji, ale pozwala je odkrywać samodzielnie. I właśnie dlatego film działa tak mocno - bo zostawia przestrzeń na osobiste przeżycie.
Gdzie oglądać "Drobiazgi takie jak te" online?
Polscy widzowie nie mieli okazji zobaczyć filmu w kinach, ale to nie znaczy, że nie można go obejrzeć legalnie. Najpierw pojawił się w wypożyczalniach VOD, a dziś jest dostępny również dla użytkowników platformy CANAL+ online. I choć można żałować, że zabrakło dużego ekranu, to z drugiej strony - być może intymna atmosfera domowego seansu lepiej pasuje do tej historii.











