Reklama

W serialowej wersji "Władcy pierścieni" znajdą się sceny seksu?

Nie było ich w oryginalnych dziełach J.R.R. Tolkiena, nie było ich w sześciu filmach nakręconych na podstawie tych dzieł. Ale niewykluczone, że sceny seksu pojawią się w powstającym serialu zainspirowanym "Władcą pierścieni". Świadczyć może o tym to, że do ekipy realizującej ten serial dołączyła właśnie specjalistka od scen intymnych.

Jak podaje serwis "TheOneRing.net", zatrudnienie w powstającym w Nowej Zelandii serialu "The Lord of the Rings" znalazła Jennifer Ward-Lealand. To tzw. koordynatorka ds. intymności. Takie osoby zatrudnia się do pomocy aktorom, by ci czuli się komfortowo w trakcie kręcenia scen seksu. To nie wszystko. Pojawiły się też ogłoszenia castingowe, które mogą dotyczyć tego serialu. Poszukiwani są aktorzy, którzy nie mają problemu z nagością.

Trzeba jednak pamiętać, że informacja na temat scen nagości i seksu w serialowym "Władcy pierścieni" nie została oficjalnie potwierdzona i trzeba traktować ją jako spekulację. Faktem jest jednak, że produkujące serial "The Lord of the Rings" Amazon Studios zatrudniło Ward-Lealand, która jest znaną w Nowej Zelandii koordynatorką ds. intymności. A jedynym serialem kręconym przez Amazon w Nowej Zelandii jest właśnie "The Lord of the Rings". Skala tej produkcji jest tak duża, że pracuje przy niej ponad 80 proc. miejscowych specjalistów z różnych dziedzin branży filmowej.

Tymczasem na oficjalnej stronie Jennifer Ward-Lealand można znaleźć jedynie zapis o tym, że wśród jej nadchodzących projektów jest "niezatytułowany projekt Amazonu" (Untitled Amazon Project). Skrót UAP to roboczy "tytuł" serialu "The Lord of the Rings".

Reklama

Oczywiście nawet jeśli Ward-Lealand rzeczywiście nadzorować będzie serialowe sceny seksu i nagości, nie oznacza to od razu, że należy spodziewać się serialu pokroju "Gry o tron". Serial "The Lord of the Rings" to póki co jedna wielka niewiadoma, co do której pewna jest właściwie tylko oficjalnie zaprezentowana obsada. Nie wiadomo, czego dotyczyć będzie fabuła i kiedy będzie się rozgrywać. Na pewno będzie to szeroko pojęte "setki lat przed wydarzeniami znanymi z trylogii Petera Jacksona".

Pewne jest też, że szykuje się produkcja na ogromną skalę. "Może tylko filmy Marvela będą mogły się równać z tym serialem pod względem skali przedsięwzięcia" - mówiła wcześniej Morfydd Clark, wcielająca się w postać młodej Galadrieli. Pięciosezonowa produkcja ma kosztować miliard dolarów, tym samym będzie to najdroższy serial w historii.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Władca pierścieni

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje