TVN nie musi płacić kary za "Top Model"

Nałożenie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji kary finansowej na telewizję TVN za treści zawarte w kilku odcinkach reality-show "Top Model" było niezasadne, choć treści były na granicy dobrego smaku - uznał we wtorek, 24 stycznia, warszawski Sąd Apelacyjny oddalając apelację KRRiT.

Dawid Woliński sprawdza naturalność biustu Angeliki Fajcht

Sprawa dotyczy trzech odcinków drugiej serii programu "Top Model. Zostań modelką", które były emitowane w TVN jesienią 2011 roku. W jednym z nich juror dotykał piersi uczestniczki. Ta sytuacja spotkała się z krytyką m.in. organizacji i osób zajmujących się prawami kobiet, a KRRiT - po skargach widzów - nałożyła na stację karę w wysokości 200 tys. zł za łamanie przepisów ustawy o radiofonii i telewizji w zakresie ochrony małoletnich (program był dozwolony od 12 roku życia - przyp. red.) i rozpowszechnianie treści dyskryminujących.

W styczniu 2014 r. warszawski sąd okręgowy decyzje KRRiT uchylił; ta złożyła apelację, którą z kolei rok później uwzględnił Sąd Apelacyjny - zmniejszając jedynie karę finansową do 150 tys. zł. Sprawą zajął się następnie Sąd Najwyższy, który rozpatrując kasację pełnomocników TVN, zwrócił ją do SA do ponownego rozpatrzenia.

Reklama

We wtorek SA uznał, że kara na TVN została nałożona niezasadnie. Sędzia Marcin Łochowski uzasadniając to orzeczenie podkreślał, że SN badając sprawę wskazał jakie kryteria powinna spełniać audycja, by można było mówić o naruszeniu przepisów ustawy o rtv w zakresie ochrony małoletnich. Jak wyjaśnił, zgodnie z tą wykładnią program powinien zarówno przedstawiać stereotypy i uprzedzenia jak i je społecznie usprawiedliwiać.

"Analizując tę sprawę, nie można nie wziąć pod uwagę tego, jaki to jest program i czego dotyczy. Jest to program o karierze modelki, osoby biorące w nim udział muszą przejść zadania, które wiążą się z pracą modelki. Wszyscy wiemy na czym polega praca modelki, narzędziem jej pracy - można powiedzieć - jest ciało. Wszystko, co robi, skupia się na tym. Możemy się z tym nie zgadzać, może nas to oburzać, ale to jest faktem" - podkreślił sędzia.

Dodał, że stawianie w tym kontekście przez KRRiT zarzutów, że w programie dochodzi do uprzedmiotowienia kobiet "jest nieporozumieniem". "Oczywiście inaczej można byłoby to oceniać, jeśli takie zachowanie byłoby elementem programu kulinarnego. Ale nie sposób zrobić programu dotyczącego modelingu pomijając kwestie ciała modelek. Praca modelki polega także na sesjach zdjęciowych, w których musi pokazać się nie do końca ubrana" - dodał.

Sędzia podkreślił, że SA nie dopatrzył się również, by osoby występujące w programie "zachowywały się nieuczciwie, agresywnie, wulgarnie" choć - jak ocenił - cześć komentarzy jurorów było wypowiedziami balansującymi na granicy dobrego smaku". "Czy mieliśmy do czynienia z prezentowaniem postaw moralnie nagannych? Nie można tego ocenić" - uznał sędzia. W opinii SA badanie sztuczności biustu w tym wypadku nie może zostać uznane za takie prezentowanie. "Inicjatywa całego zajścia wyszła od uczestniczki. To uczestniczka wykreowała taką sytuację, aby być zapamiętana. To, że juror skorzystał z takiej okazji, jest na granicy dobrego smaku" - ocenił sędzia Łochowski.

Dowiedz się więcej na temat: Top model

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje