Reklama

Ostro o scenie gwałtu w "Grze o tron"

Nie milkną echa wokół wydanej niedawno książki "Fire Cannot Kill a Dragon", która przedstawia kulisy serialu "Gra o tron". Odtwórca jednej z głównych ról, Nikolaj Coster-Waldau, postanowił odnieść się do kontrowersyjnej sceny, w której zagrali Emilia Clarke i Jason Momoa. Uważa on, że dla koleżanki z planu to było "poniżające" doświadczenie.

Minęły lata, ale wciąż nie milkną komentarze na temat tej sceny

O kultowym, zakończonym przed rokiem serialu HBO, znów zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą książki opowiadającej o kulisach słynnej produkcji. Sporo miejsca poświęcono w niej kontrowersyjnej scenie z pierwszego sezonu serii, w której dochodzi do gwałtu na Daenerys Targaryen, bohaterce granej przez Emilię Clarke.

Reklama

Krytycznie o owej scenie wypowiedział się sam George R. R. Martin. Autor powieści, na podstawie których nakręcono "Grę o tron", przyznał w książce "Fire Cannot Kill a Dragon", że gwałt wymyślili scenarzyści, którzy nie konsultowali z nim tego pomysłu. Choć pisarz twierdzi, że ta modyfikacja była błędem, showrunnerzy serialu są zdania, iż ich wizja tej sceny miała swoje uzasadnienie. Twierdzą oni, że wcielająca się w Daenerys Clarke w pełni popierała ich pomysł.

Do dyskusji na temat kontrowersyjnej sceny włączył się Nikolaj Coster-Waldau. Serialowy Jaime Lannister w najnowszym wywiadzie ujawnił, jak jego zdaniem praca nad tym fragmentem produkcji wpłynęła na Clarke. Wbrew opinii twórców serii, Davida Benioffa i D.B. Weissa, uważa on, że dla brytyjskiej aktorki było to niezwykle trudne, a wręcz uwłaczające doświadczenie.

"Zagranie tego było dla Emilii poniżające. To było bardzo ciężkie przeżycie z uwagi na to, jaki koszmar przechodzi jej bohaterka. Została sprzedana mężczyźnie, który ją zgwałcił. Ale jej sposób na to, by przetrwać, jest niesamowitą podróżą" - powiedział Coster-Waldau w rozmowie z dziennikiem "The Times".

I dodał, że dla większości kobiecych postaci "Gry o tron" ich płeć była przeszkodą w osiąganiu własnych celów, a zarazem źródłem wielu nadużyć i przemocy. "Cersei również nigdy nie była postrzegana jako równa swojemu bratu wyłącznie ze względu na płeć. A jednak pokonała przeszkody i doszła do władzy. Oczywiście można dyskutować na temat tego, w jaki sposób te dwie bohaterki wspięły się na szczyt, ale ich metody wynikały z przerażających okoliczności, w jakich dorastały" - zaznacza aktor.



PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gra o tron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje