Reklama

Marta Wierzbicka o wątku homoseksualnym w "Na Wspólnej"

Zdaniem Marty Wierzbickiej wątek lesbijski był bardzo potrzebny w serialu "Na Wspólnej". Nie ukrywa, że pokazanie tej miłości tak, by wyglądała prawdziwie, było dla niej wyzwaniem aktorskim. Ma też nadzieję, że historia Oli pomoże zmienić postrzeganie par homoseksualnych w Polsce.

Marta Wierzbicka i Julia Trembecka w scenie z serialu "Na Wspólnej"

W serialu "Na Wspólnej" Marta Wierzbicka kreuje rolę studentki prawa Oli Zimińskiej. Życie jej bohaterki ulegnie wkrótce diametralnej zmianie - dziewczyna zakocha się bowiem w koleżance ze studiów, Klaudii. Po awanturze z rodzicami, którzy nie będą w stanie zaakceptować romansu córki, Ola ucieknie z domu i zamieszka z kochanką. - Myślę, że postawiła życie na głowie zupełnie nieświadomie. Po prostu poznała osobę, która okazała się być jej bratnią duszą i się zakochała - mówi Marta Wierzbicka agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Reklama

Aktorka twierdzi, że początkowo była zaskoczona zmianą, jaką dla Oli zaplanowali scenarzyści. Miała też wątpliwości co do tego, jak pokazać lesbijską miłość na ekranie - podobne tematy dotąd nie funkcjonowały w serialach telewizyjnych. Uspokoiła ją dopiero rozmowa z producentką i reżyserką serialu. - Wszyscy powiedzieli mi, żeby pokazać to delikatnie, ładnie, zademonstrować problemy, jakie się z tym wiążą, czyli to, jak powiedzieć rodzicom, jak się złapać za rękę na ulicy, czy się z tym obnosić czy nie. Pomyślałam: rzeczywiście, kurczę, trzeba to pokazać, dźwignę, postaram się - opowiada Wierzbicka.

Aktorka nie ukrywa, że lesbijski wątek w serialu jest dla niej sporym wyzwaniem aktorskim. Nie chodzi jednak o intymne sceny, które odgrywa z kreującą postać Klaudii Julią Trembecką. Aktorka martwiła się wyłącznie o emocjonalną stronę homoseksualnego związku. - Chodziło o stworzenie relacji, która będzie wyglądała prawdziwie i rzeczywiście, żeby było widać, że jest tam uczucie i pokazanie tej miłości do drugiego człowieka - tłumaczy Wierzbicka.

Po nakręceniu pierwszych odcinków z nowym wątkiem aktorka nie ma wątpliwości, że historia homoseksualnej miłości powinna się znaleźć w "Na Wspólnej". Twierdzi, że będzie szczęśliwa, jeśli choć jedna osoba na sto pod wpływem serialu zmieni zdanie na temat par homoseksualnych i dostrzeże w nich normalne, kochające osoby. Nie zamierza jednak nikogo zmuszać do korekcji poglądów. - Myślę, że taki wątek był bardzo potrzebny. Bardzo miło ze strony producentów i scenarzystów, że wymyślili coś takiego. Jest to dosyć odważne jak na tego typu serial i wydaje mi się, że jeszcze czegoś takiego nie było. Cieszę się, że to ja mogłam pokazać właśnie taki wątek - podsumowuje Wierzbicka.

Newseria Lifestyle

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta Wierzbicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje