Reklama

Reklama

Kim Kardashian: Skandal z sekstaśmą bardzo pomógł jej w karierze

Kontrowersyjne nagranie z Kim Kardashian i jej ówczesnym partnerem, którym był wokalista R&B, Ray J. dotarło do mediów w 2007 roku. Kilka miesięcy później wystartował reality show "Z kamerą u Kardashianów". Przy okazji emisji 20. i ostatniego już sezonu programu, gwiazda stwierdziła, że gdyby nie skandaliczne nagranie, jej program prawdopodobnie nie odniósłby takiego sukcesu.

Kim Kardashian musiała się tłumaczyć

Przypuszczenia, że była to starannie zaplanowana i przemyślana kampania promocyjna, odżyły.

Zwieńczeniem popularnego reality show emitowanego na kanale E!, są dwa odcinki specjalne pod szyldem "Reunion", w trakcie których dziennikarz Andy Cohen rozmawia z rodziną Kardashianów o najważniejszych momentach na przestrzeni 20. sezonów ich programu i kwestiach, które mogą nurtować widzów.

W pierwszym odcinku Cohen zadał Kim Kardashian bardzo niewygodne pytanie dotyczącego tego, czy show odniósłby na początku tak wielki sukces, gdyby światła dziennego nie ujrzała jej sekstaśma.

Reklama

"Gdy patrzę w przeszłość, to wydaję mi się, że nie. Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Za każdym razem, kiedy wybucha jakiś szalony skandal, który zapiera ci dech w piersiach i sprawia, że nie wiesz, jak sobie z nim poradzisz, jest to pewna lekcja" - odpowiedziała Kim.

Cohen nie zastosował też taryfy ulgowej wobec celebrytki w kolejnym pytaniu, dociekając, co powie kiedyś swoim dzieciom o tym skandalu. Jeśli o niego zapytają.

"Na razie nie musiałam z nimi na ten temat rozmawiać. Na szczęście, jak myślę, minęło już tyle lat i tak wiele pozytywnych rzeczy się wydarzyło, że to wymazuje tamtą sprawę" - stwierdziła Kim.

Kolejne słowa gwiazdy wskazują jednak, że skandal z sekstaśmą wciąż jest dla niej czymś bolesnym.

"To jest coś, z czym muszę żyć do końca życia. To jest coś, co tkwi z tyłu mojej głowy. Staram się niczego nie żałować, ale gdybym mogła wymazać jedną głupią rzecz, jaką zrobiłam w życiu, to byłoby to prawdopodobnie to" - skomentowała sprawę sekstaśmy.

Ale nie tylko Kim Kardashian musiała tłumaczyć się z utrwalania chwil uniesień. Kłopoty przez nieupilnowanie sekstaśmy miała także Paris Hilton i gwiazda "Słonecznego patrolu" Pamela Anderson.


PAP
Dowiedz się więcej na temat: Kim Kardashan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje