Jest pani jedną z faworytek ósmej edycji programu "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami". Marzy się pani Kryształowa Kula?Katarzyna Dziurska: - Jako urodzony sportowiec zawsze prę do zwycięstwa i walczę co sił, by je osiągnąć. W "Tańcu z Gwiazdami" również, bo przecież - poza zabawą i efektownym, telewizyjnym show - mamy tu ostrą, sportową rywalizację. Oczywiście czuję wielką radość, widząc, że telewidzom podobają się nasze występy. Udział w tym programie był moim pragnieniem od lat. Marzyła też o tym moja ukochana mama, której niestety nie ma już pośród nas. Jestem pewna, że cieszy się tam, na górze, i kibicuje mi z całych sił. Ćwiczyłam pięć razy w tygodniu po 2 godziny. Teraz robię to codziennie.Los połączył panią w taneczną parę z Tomkiem Barańskim. Jak się wam razem pracuje?- Rewelacyjnie! Tomek jest wszechstronnym tancerzem, wie wszystko tak o tańcu towarzyskim, jak i współczesnym. W dodatku wiedzę tę potrafi skutecznie przekazać. Jest przy tym niezwykle pracowity i wymagający, ale to mnie dodatkowo mobilizuje. Podoba mi się jego otwartość na propozycje. Czasami to ja rzucę jakiś pomysł, który wspólnie realizujemy, tak że czuję się nie tylko uczennicą, ale i współautorką prezentowanych przez nas układów choreograficznych.Niektórzy twierdzą, że startowała pani z wyższego pułapu niż pozostali uczestnicy, jako była tancerka...
- Taniec ma wiele gatunków, dlatego jest taki piękny. Owszem, jako dziecko tańczyłam soul, disco dance i hip-hop, później przez sześć lat byłam cheerleaderką w klubie w Gdyni, ale tańca towarzyskiego nie trenowałam nigdy. Nie tańczyłam też z nikim w parze. To wszystko jest dla mnie nowością! I w tym sensie zarzut o moim rzekomym profesjonalizmie jest bez sensu. Każdy, kto chociaż na poziomie amatorskim trenował taniec, zdaje sobie z tego sprawę.
Bez wątpienia jednak przewyższa pani innych sprawnością fizyczną - wszak jest pani gwiazdą fitness światowego formatu, z wieloma mistrzowskimi tytułami na koncie.- Sukcesy te napawają mnie dumą i są efektem lat pracy, popartej przygotowaniem teoretycznym. Ukończyłam gdańską AWFiS w dwóch specjalnościach: trener personalny i instruktor sportu. Na co dzień pracuję jako trener na siłowni, prowadzę zajęcia internetowe, ale przede wszystkim jestem czynnym zawodnikiem sportów sylwetkowych, startuję w wielu zawodach. Ostatnio zainteresowałam się fitnessem gimnastycznym. Jest to nader trudna, dlatego mało oblegana dyscyplina, w której oceniane są dwa elementy: plan sylwetki i wykonywane akrobacje. Dobra kondycja musi być."Taniec z Gwiazdami" w tym pomaga?- Tu mamy coś innego, inny trening, inny wysiłek. Większa jest intensywność zajęć. Normalnie ćwiczę pięć razy w tygodniu po dwie godziny. Tymczasem w "Tańcu z Gwiazdami" pracujemy dzień w dzień, bez wyjątku. Po wieczornym piątkowym występie spotykamy się już w sobotę rano. Z pewnością parę figur tanecznych, które staram się zapamiętywać, włączę do swoich występów akrobatycznych na zawodach fitness. Zresztą korzyści płynących z udziału w programie jest znacznie więcej.
Podzieli się pani nimi z nami?- Poznałam wielu ciekawych ludzi, z różnych światów. Ekipa jest bardzo zżyta, kibicujemy sobie nawzajem. Mocno przeżywamy kolejne odejścia. Naprawdę nie sądziłam, że wśród ludzi, którzy ze sobą rywalizują, może być tyle serdeczności i wzajemnego wsparcia. Z pewnością "Taniec z Gwiazdami" jest przygodą mojego życia, której długo nie zapomnę.Co pani robi w wolnych chwilach, kiedy nie ma tańca, pracy ani startów w zawodach?- Spędzam czas ze swoim chłopakiem Emilem, również zawodowym sportowcem sylwetkowym. Chodzimy razem na spacery, do spa, czasem zjeść coś dobrego i... kalorycznego. Niebawem, tuż po "Tańcu z Gwiazdami", startujemy oboje w zawodach. Trzeba się przygotować. Ale potem, na przełomie czerwca i lipca, planujemy wspólne wakacje, takie długie, prawdziwe. Odpoczynek to też ważna rzecz.
Jolanta Majewska-Machaj





![Najgorszy taniec zaliczyła w weselnym odcinku "TzG", w którym zaprezentowała się w quickstepie do piosenki "Jedzie pociąg z daleka". "Taniec jak nasze koleje. Dojechaliście, ale spóźnieni" - Iwona Pavlović skrytykowała występ Dziurskiej. "Bez Barana, czyli solo - było dobrze" - zauważyła jednak Czarna Mamba. "Energia bardzo fajna, ale [chciałbym] więcej samego tańca w tym bieganiu!"- narzekał Michał Malitowski. Tylko Ola Jordan pochwaliła występ, twierdząc, że Dziurska jest jedyną uczestniczką programu, która dostosowuje się do każdego tańca. Para otrzymała 24 punkty. Najgorszy taniec zaliczyła w weselnym odcinku "TzG", w którym zaprezentowała się w quickstepie do piosenki "Jedzie pociąg z daleka". "Taniec jak nasze koleje. Dojechaliście, ale spóźnieni" - Iwona Pavlović skrytykowała występ Dziurskiej. "Bez Barana, czyli solo - było dobrze" - zauważyła jednak Czarna Mamba. "Energia bardzo fajna, ale [chciałbym] więcej samego tańca w tym bieganiu!"- narzekał Michał Malitowski. Tylko Ola Jordan pochwaliła występ, twierdząc, że Dziurska jest jedyną uczestniczką programu, która dostosowuje się do każdego tańca. Para otrzymała 24 punkty.](https://i.iplsc.com/0007AM4D2O6VX1CL-C323-F4.webp)












