Reklama

​Jimmy Kimmel o gali Emmy 2020: Będę prowadził ją nago!

Tegoroczna ceremonia wręczenia nagród Emmy będzie zupełnie inna niż poprzednie. Wszystko za sprawą pandemii, która zmusiła organizatorów do przeniesienia imprezy do Internetu. Gospodarz wydarzenia, Jimmy Kimmel, mimo że ma na tym polu spore doświadczenie, przyznaje, że prowadzenie gali niesie ze sobą w tym roku więcej wyzwań. "To zupełnie inna i dużo trudniejsza rozgrywka" - zaznacza.

Takiej gali Jimmy Kimmel jeszcze nie prowadził

Jak poinformowała w czerwcu amerykańska stacja telewizyjna ABC, ceremonia wręczenia nagród Emmy mimo pandemii odbędzie się w planowanym, wrześniowym terminie. Obostrzenia związane z globalnym kryzysem epidemiologicznym zmusiły jednak organizatorów do wdrożenia niezbędnych procedur, a w efekcie znaczącej zmiany charakteru gali. Huczna impreza z publicznością, w której zasiadają zazwyczaj największe filmowe i serialowe gwiazdy, przeistoczy się tym razem w całkowicie wirtualne wydarzenie.

Tegoroczną, 72. już ceremonię wręczenia "telewizyjnych Oscarów" poprowadzi po raz kolejny słynny komik i gwiazdor telewizyjny Jimmy Kimmel, który był gospodarzem imprezy w 2012 i 2016 roku. "Nie wiem gdzie ani jak, ani nawet dlaczego to robimy, ale robimy to i ja to poprowadzę!" - ogłosił w połowie czerwca na Twitterze. Dziś wiemy już, że coroczne święto branży telewizyjnej odbędzie się w Internecie. Jak przyznaje w najnowszym wywiadzie, nietypowa forma gali rodzi zupełnie nowe wyzwania.

Reklama

Powodem jest brak reagującej na bieżąco widowni. "To zupełnie inna i dużo trudniejsza rozgrywka. Nie będzie publiczności. Gdy jako komik nie otrzymujesz reakcji w postaci oklasków i śmiechów - do czego zdążyłem przyzwyczaić się nawet mając publiczność - jest to trudne. Bo to właśnie te reakcje są miarą tego, czy to, co właśnie powiedziałeś, było w istocie zabawne. Oto prawdziwe wyzwanie: jak sprawić, by nie zakładać, że każdy twój żart bawi wszystkich do łez. Bo nie sprawdzisz tego" - zaznacza Kimmel w rozmowie z "People".

Jednym z najbardziej pamiętnych momentów ceremonii z 2016 roku było niespodziewane "wtargnięcie" na scenę Matta Damona tuż po tym, jak okazało się, że Kimmel, nominowany za swój telewizyjny talk show Jimmy Kimmel Live! przegrał w kategorii Wybitny program rozrywkowy. Damon wykorzystał okazję, by przez kilka minut kpić ze sceny z porażki kolegi. Na pytanie o to, czy jest szansa, że gwiazdor "Tożsamości Bourne’a" znów zakłóci ceremonię, Kimmel odpowiedział z właściwym sobie humorem. "Nie mam żadnego przyjaciela o imieniu Matt. Mam wroga o imieniu Matt, który nie został zaproszony. W tym roku mamy dodatkowe zabezpieczenia" - stwierdził.

Prezenter podkreśla, że kiedy zgodził się poprowadzić tegoroczną galę, nikt nie spodziewał się, że będzie ona odbywać się w tak zmienionej formie. "Poproszono mnie o to w listopadzie, a więc na długo przed tym, jak okazało się, że pandemia znacząco zmieni krajobraz telewizji i programów na żywo. Od tego czasu wszystko się zmieniło, ale postanowiłem się nie wycofywać. Mam nadzieję, że nominowani do nagród będą spędzać ten wieczór ze swoimi rodzinami, że kiedy ogłosimy zwycięzców, zobaczymy prawdziwe emocje, intymność - coś czego nie zobaczylibyśmy w pustym Staples Center" - dodaje w wywiadzie udzielonym portalowi "Deadline".

Ci, których interesuje dress code tegorocznej gali, muszą poczekać do niedzieli. Chyba że uwierzą w zapewnienia komika. "Będę występować nago. To niespodzianka, której nie planowaliśmy ujawniać. Nie będę nosić ubrań - ani ja, ani żaden z prezenterów czy nominowanych. Nawet kamerzyści będą nadzy. Będzie wspaniale" - twierdzi Kimmel. Gala została w tym roku podzielona aż na pięć części. Wieńcząca wydarzenie ceremonia wręczenia nagród w najważniejszych kategoriach odbędzie się w niedzielę 20 września.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jimmy Kimmel | Emmy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje