Reklama

Reklama

"Gra o tron": George RR Martin w obronie "seksu i przemocy"

George RR Martin, autor powieściowej sagi "Pieśń Lodu i Ognia", na podstawie której powstał serial "Gra o tron", wziął w obronę producentów show. Pisarz stwierdził, że bez scen seksu i przemocy, serial HBO byłby "fałszywy i nieuczciwa".

Martin przyznał w rozmowie z "New York Timesem", że pomimo iż jego książki przynależą do gatunku fantasy, zainspirowane zostały prawdziwymi wydarzeniami, czyli Wojną Dwóch Róż.

"Gwałt i seksualna przemoc to nieodłączny element każdej wojny, od czasów starożytnych do współczesności" - powiedział pisarz.

"Pominąć ten aspekt w narracji skoncentrowanej na wojnie i władzy, byłoby z gruntu fałszywym i nieuczciwym [działaniem], odwróciłoby także uwagę od tego, co jest głównym tematem tych książek: że prawdziwy horror ludzkiej historii nie pochodzi od orków czy Mrocznego Władcy, ale od nas samych. To my jesteśmy potworami" - dodał Martin.

Reklama

Mimo iż Westeros, fikcyjny kontynent, na którym rozgrywa się akcja "Gry o tron", nie jest "Disneylandem Średniowiecza", według autora powieści "nie jest ani bardziej mroczny, ani bardziej zdeprawowany niż współczesny świat". "Okrucieństwa 'Pieśni Lodu i Ognia' bledną w porównaniu z tym, co możemy znaleźć w każdej dobrej książce historycznej" - zakończył Martin.

Przypomnijmy, że największe kontrowersje w 4. sezonie serialu wzbudziła scena z trzeciego odcinka show, w której Jaime Lannister (Nikolaj Coster-Waldau) gwałci swoją siostrę Cersei (Lena Headey) w obecności ich martwego syna.

"W powieści Jamie nie jest obecny przy śmierci syna, w efekcie Carsei nie wie, czy razem z synem nie straciła również jego ojca/swego brata i kochanka [w jednej osobie]. I wtedy, nagle Jamie pojawia się tam przed nią. Mimo iż to nie miejsce ani czas na takie zachowanie, zarówno ona, jak i on rzucają się na siebie z pasją" - Martin przypomniał na swoim blogu, jak wyglądała sytuacja na kartach powieści.

Martin dodał, że serial rządzi się "inną dynamiką", zwracając uwagę, że w show HBO Jamie wrócił już kilka tygodni wcześniej, wielokrotnie mając okazję do spotkań z Carsei. "Mimo iż miejsce akcji jest to samo, żadna z postaci nie jest w tym samym miejscu, co w książce" - zwrócił uwagę Martin.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: george | George R.R. Martin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy