Reklama

Doda skarży się, że nie chcą jej w TVP

Czy Doda jest w TVP postrzegana jako persona non grata?

Jak wyznała podczas relacji Doda, krytyka nie była jedyną negatywną konsekwencją tamtego zdarzenia. "Parę dni później miałam nagrywać spoty do Sylwestra w telewizji publicznej, zostałam w związku z tą sytuacją wyrzucona z tych spotów" - zdradziła artystka i dodała, że gdyby nie interwencja jej prawników, w ogóle nie wystąpiłaby na koncercie sylwestrowym.

Reklama

Tego koncertu nie wspomina zbyt dobrze. "To była jedna z najgorszych imprez w moim życiu. Miałam wrażenie, że zrobiono wszystko, żebym poczuła się najgorzej jak to możliwe (...) i efekt odbija się do dnia dzisiejszego" - stwierdziła Doda.

Piosenkarka wyjaśnia także, że nie pomogła nawet interwencja u głowy państwa. "Moja mama, która była załamana tą sytuacją, napisała list do prezydenta, ale nigdy nie dostała odpowiedzi" - powiedziała.

Doda uważa, że od czasu afery z 2016 roku jest w TVP persona non grata, a prezes Jacek Kurski jej nie lubi, co według niej wciąż odbija się na jej karierze. "Nadal, mimo moich ogromnych chęci i próśb fanów, odmawiana jest mi rola trenera w 'The Voice of Poland', to jest kontynuacja tej sytuacji. Bardzo żałuję, bo bardzo bym chciała być 'The Voice'" - zakończyła ze smutkiem Doda.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Doda | TVP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje