Reklama

Barbara Pasek: "Nie byłam w stanie już normalnie chodzić"

Barbara Pasek na planie "Dzień Dobry TVN"

Dziennikarka opisuje, jak wyglądały poszczególne ataki, które regularnie dopadały ją przez prawie 5 lat. Aż w końcu objawy były tak silne, że kobieta zaczęła szukać pomocy wszędzie.

Reklama

"I wtedy po 5 latach przyszedł on - atak ostateczny. Atak, który stanowczo zmienił moje życie (...) a początku totalny BÓL GŁOWY - tableteczki na receptę nie pomagały nawet odrobinę. ZANIKI PAMIĘCI - to było coś strasznego.  A potem zaczął się hardcore, który położył mnie do łóżka. Otóż przede wszystkim STAWY to jeden z najbardziej charakterystycznych objawów boreliozy. Nie byłam w stanie już normalnie chodzić, a także samodzielnie otworzyć butelki. Wykrzywione dłonie, piekielnie bolące stawy biodrowe i kolanowe do tego stopnia, że nie mogłam już sama chodzić. Raczej przykuta do łóżka, a kiedy wygięło mi jeszcze kręgosłup, to mogłabym zagrać w egzorcyście.  PRĄDY przez całe ciało. Jakby ktoś wysyłał na mnie wstrząsy co 10 sekund i szły od czubka głowy do palców u stóp - non stop" - kontynuuje Pasek.

Gwiazda przyznaje, że nikt, nigdzie nie był w stanie jej pomóc. Razem z mamą o ratunek zaczęły prosić wśród znajomych lekarzy. Po wykonaniu masy badań Pasek w końcu usłyszała diagnozę -  borelioza. Jak piszę dziennikarka, na tamtą chwilę w Polsce był tylko jeden specjalista od tej choroby.

"Wybrałam się do niego i powiedział ,kolejny atak byłby śmiertelny' i uwierzcie mi, że takie słowa potrafią zmienić całe życie" - kończy Pasek.

Przeczytaj artykuł na stronie RMF!

Aleksandra Biłas

RMF

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Barbara Pasek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje