Karol Śliwka w PRL-u zrobił błyskawiczną karierę. Jego grafiki były wszędzie
Historia Karola Śliwki to fascynująca wyprawa w przeszłość i opowieść o powojennej rzeczywistości odradzającej się Polski. Oto chłopak ze wsi, którego dzieciństwo przypadło na czas II wojny światowej, dorasta wśród rozminowanych pól i łąk. Ojciec pragnie, by objął po nim gospodarstwo. Jednak Karola Śliwkę ciągnie do miasta, a dzięki swojemu uporowi i talentowi rysowniczemu wykorzystuje otwierającą się przed nim możliwość awansu społecznego. Najpierw uczy się w Wieczorowej Szkole Malarstwa, Rzeźby i Grafiki w Bielsku-Białej, a następnie zdaje do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
W 1957 roku wysyła swoje prace na ogólnopolski konkurs na projekt opakowania papierosów Syrena i... wygrywa. W PRL-u robi błyskawiczną karierę. Jego grafiki są wszędzie: od zapałczanych etykiet, przez słoiki z przetworami, butelki z piwem, opakowania słodyczy, kartony do butów, okładki płyt i książek, znaczki pocztowe po słupy ogłoszeniowe. Odpowiada za wizualną oprawę najważniejszych państwowych świąt - od 1 maja po 22 lipca.

Nigdy nie myślał o sobie jako o artyście
Twórcy "Znaków Pana Śliwki" Urszula Morga i Bartosz Mikołajczyk nie mieli okazji poznać swojego bohatera, który zmarł w 2018 roku. Niemniej na ekranie nieustająco czujemy jego obecność. Autorzy sięgają po bogate archiwalia epoki: Polską Kronikę Filmową, filmy dokumentalne, etiudy, a także zrealizowane już w III RP reportaże i materiały telewizyjne. To wszystko przeplatają rodzinne archiwa realizowane z pasją przez bohatera w czasie wolnym - najpierw na taśmach 8mm, a w późniejszych latach na kasetach VHS. Spaja zaś jego własna opowieść o samym sobie, skompilowana z rozmów nagrywanych latami przy okazji wystaw i publikacji. I to właśnie narracja artysty nadaje temu dokumentowi wyjątkowy, osobisty charakter.
"Znaki Pana Śliwki" to film zrodzony z fascynacji projektowaniem graficznym, która po drodze przemieniła się w fascynację nietuzinkowym bohaterem i która wydobywa na światło dziennie jego samego i jego osobistą historię. Nie znajdziemy tu (na szczęście) gadających głów próbujących w akademicki sposób ująć fenomen Śliwki i jego twórczości. Są żywe emocje, wspomnienia i rodzaj autorefleksji człowieka, który do końca życia z ciekawością przyglądał się światu, potrafiąc dostrzec coś więcej niż inni i za pomocą kilku kresek przelać to na papier. I który nigdy nie myślał o sobie jako o artyście, lecz rzemieślniku.
"Znaki Pana Śliwki": opowieść o marzeniach, determinacji i sukcesie
Dokument Morgi i Mikołajczyka wpisuje się w popularny ostatnimi czasy trend demitologizacji i ponownego odkrywania PRL-u, przez lata transformacji postrzeganego jako czasy szarości i permanentnego deficytu. W każdym z widzów, który pamięta czasy PRL, seans z pewnością stanie się kluczem do szuflady wspomnień. Jedni przypomną sobie zapach pasty do butów z zakładów ALKA, inni szampon do włosów firmy Pollena, a jeszcze inni smak dżemu śliwkowego z Rzeszowskich Zakładów Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego.
Twórcom udaje się jednak nie popaść w sentymentalizm, lecz pokazać świat sprzed epoki globalizmu, w którym polskie projektowanie graficzne i polska szkoła plakatu należały do światowej czołówki. "Znaki pana Śliwki" to opowieść o marzeniach, determinacji i sukcesie, a także wizualnej spuściźnie, która towarzyszy nam do dziś.
8/10
"Znaki Pana Śliwki", reż. Urszula Morga i Bartosz Mikołajczyk, Polska 2026, dystrybucja: Awareness Distribution, premiera kinowa: 15 maja 2026 roku.











