Reklama

"Zabić bobra" [recenzja]: Trzeba zabić tę miłość!

"Zabić bobra" to histeryczna i niezgrabna opowieść o traumie i szaleństwie, w jakie popada żołnierz wracający do domu z afgańskiego frontu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Jan Jakub Kolski idzie o krok dalej, niż inni polscy filmowcy. Wysuwa się przed szereg i pokazuje, że nie tylko druga wojna światowa, ale i współczesne konflikty zbrojne zostawiają po sobie depresyjne wspomnienia i negują chęć do życia.

Reklama

Dokumentaliści od lat portretują żołnierską niezdolność do funkcjonowania w społeczeństwie i badają uzależnienie od obecności na froncie. Kolski stara się ubrać fakty i emocje w formę fabularnego filmu. Z podobnym zadaniem znakomicie poradziła sobie Susanne Bier w "Braciach" (2004). Kolski popadł niestety w artystowski bełkot i pretensjonalizm. Co więcej, udało mu się zrealizować film nudny i wulgarny.

"Zabić bobra" charakteryzuje niezgrabność typowa dla amatorskiego (sic!) kina. Brak tu reżyserii aktorów, ewidentnie przemyślana strategia narracyjna niestety pruje się na szwach, a Złota Żaba przyznana Michałowi Pakulskiemu za zdjęcia wydaje się być okrutnym żartem. Operator łączy ze sobą drgające zdjęcia z ręki, malarskie ujęcia (scena w wannie chciałaby przywoływać skojarzenia ze "Śmiercią Marata" Jacques-Louisa Davida), fragmenty obrazów żywcem wyciągniętych z kamer przemysłowych i formę stylu zerowego. To bardzo ciekawy zabieg i niektórym operatorom udaje się osiągnąć zamierzony efekt. Pakulski do nich jednak nie należy, bo "Zabić bobra" momentami nie da się oglądać. Wizualną czkawką odbiła się też idea przyglądania się jednym bohaterom zza pleców innych.

Erykowi (Eryk Lubos) wciąż przyglądamy się z dystansu - z perspektywy jego nastoletniej kochanki, zza zakrętu, zza rogu. Widzimy go skulonego nad komputerem, albo zasklepionego w sobie; nieustannie targanego wspomnieniami osób, które odeszły i rozmów telefonicznych, które (może) nigdy się nie odbyły. Z kreowaniem schizofrenicznej atmosfery fantastycznie radzili sobie Roman Polański (we "Wstręcie") czy Robert Altman (w "Obrazach"). Kolski i na tym polu poniósł wierutną klęskę. Jego bohater jest histeryczny, nieznośny i irytujący. Filmowy Eryk opowiada jakim to jest skomplikowanym mężczyzną, ale Lubos nie potrafi oddać na ekranie autentycznego bólu wielowymiarowej postaci.

Fatalnie wypada też debiutująca u Kolskiego Agnieszka Pawełkiewicz. Efekt końcowy pozwala przypuszczać, że reżyser puścił samopas młodziutką aktorkę, przed którą stało zadanie stworzenia postaci łączącej w sobie cechy Lolity Nabokova i Holly z "Badlands" (1973) Terrence'a Malicka. Pawełkiewicz nieco nawet przypomina młodą Sissy Spacek, ale na wizualnym podobieństwie zabawa się tu kończy. Romans nastolatki z byłym żołnierzem jest niesmaczny, a ich rozmowy o rzekomej miłości i pierwsze awantury są zainscenizowane w sposób żenujący, niezdarny i nieprzekonujący.

Pomysł na ten film niewątpliwie był ciekawy, ale nie został on w interesujący sposób rozwinięty. Na papierze mamy przecież opuszczony dom. Samotnego żołnierza zmagającego się z zespołem stresu pourazowego. Jego namiętny, zakazany przez społeczeństwo romans z nieletnią. Tworzymy intymną przestrzeń i tragicznie kończymy igranie z szaleństwem. Brzmi to znakomicie i mogłoby być bazą fantastycznego scenariusza. Niewiarygodny wydaje się fakt, że w rękach Kolskiego zamieniło się w kuriozalną hybrydę łączącą wszystko, co skreśla film w przedbiegach - kiepski scenariusz, fatalne aktorstwo i nieudane zdjęcia.

2/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Zabić bobra", reż. Jan Jakub Kolski, Polska 2012, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 21 marca 2014 roku.

--------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zabić

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje