W swoim pełnometrażowym debiucie reżyserskim "Życie dla początkujących" Paweł Podolski opowiedział historię relacji osobliwej wampirzycy Moni (Magdalena Maścianica) i śmiertelnika Czarka (Michał Sikorski). Film Podolskiego i Lynn Kucharczyk (współautorki scenariusza) wyróżniał powolny, lecz niepozbawiony czarnego humoru obraz nieoczywistej relacji, z którą jednak widzowie byli w stanie się utożsamić. Portret introwertycznej bohaterki, motyw wampirów i przyciemnione (ale nie mroczne, wręcz przeciwnie!) wnętrza domu starców tworzyły nietypowe połączenie, które było czymś świeżym w polskim kinie i pozwalało mieć nadzieję na więcej ze strony duetu twórców.
"Ma to sens" powstał jednak wcześniej niż "Życie dla początkujących". Podolski otrzymał tekst autorstwa Kucharczyk od Grzegorza Łoszewskiego.
"Pierwotny tytuł filmu brzmiał 'Trochę sensu'. Właśnie o to idzie, by nadać swemu życiu trochę sensu; wierzę, że to możliwe. Na początek wystarczy tylko trochę. Może z czasem pojawi się więcej koloru" - mówił reżyser Paweł Podolski o swoim drugim pełnometrażowym filmie.
Słowa te nabierają dodatkowego znaczenia w kontekście "Życia dla początkujących". Rzeczywiście, "Ma to sens" zawiera więcej koloru - dosłownego i metaforycznego. Nadal mamy do czynienia z bohaterami zamkniętymi raczej w ponurych czterech ścianach niż portretowanymi na otwartej przestrzeni. Sama historia może się wydać nawet bardziej przygnębiająca. Z jednym wyjątkiem - Olgi (Olga Kalicka), która swoją obecnością wprowadza chaos w życiu Antoniego (Jędrzej Hycnar). Tak się składa, że bohater akurat postanawia całkowicie unikać ludzi. I w tym momencie wchodzi ona. Szalona, spontaniczna, nieokiełznana. Cała na... kolorowo.
Pokolenie 30-parolatków i ich codzienne zmagania
Największym marzeniem Antoniego jest święty spokój. Mężczyzna ma zwyczajną pracę, mieszka sam i ogranicza interakcje z innymi ludźmi. W jego życiu pojawia się nowa pracownica magazynu, wspomniana Olga. Antoni szybko staje się jej najlepszym kolegą z pracy, jednak bez wzajemności. Mężczyzna stara się zachowywać dystans. Do czasu.
Podolski w filmie "Ma to sens" ponownie sięgnął po dobrze znany sobie typ postaci. Sportretował bohatera, którego wyróżnia wycofanie i pewna nieśmiałość - można ogólnie powiedzieć: introwertyzm. Jednak pod pozorem spokojnego mężczyzny kryje się druga, głębsza i już nie tak łatwa do wyjaśnienia warstwa. Antoni zmaga się z tym, co sam reżyser określa mianem "psychicznych obciążeń".
"Myślę, że na głębszym poziomie starałem się powiedzieć coś o swoim pokoleniu. Mam trzydzieści pięć lat. Poświęcamy wiele czasu na pracę, późno zakładamy rodziny, z trudem zdobywamy - lub nie - własne mieszkania. Wielu ludzi, tak jak Antoni, zabrnęło w ślepy zaułek. Z różnych powodów tracą chęć do życia, zmagają się z psychicznymi obciążeniami i problemami. Niektórzy, wypaleni zawodowo, kończą w przysłowiowej norze. Ten klimat jest mi bliski" - opowiadał.

"Ma to sens" autentycznie, bezpretensjonalnie i ze sporą dozą empatii opowiada o zmaganiach trzydziestoparolatków. Na co dzień, w pracy, sklepie czy kinie, często nie jesteśmy w stanie dostrzec, co tak naprawdę dzieje się we wnętrzu drugiego człowieka. Jakie bitwy wewnętrzne toczy dana osoba. Podolski stara się to wnętrze uchwycić. Zagląda do mieszkania Antoniego, portretuje jego poranki, kiedy nie ma sił ani motywacji, by wstać. Rzuca pojedyncze, lecz całkowicie wystarczające informacje o jego przeszłości. Stopniowo pozwala nam poznać i zrozumieć, z czym, a właściwie z kim, Antoni rozgrywa największą walkę.
Warto też zaznaczyć, że tym razem mamy do czynienia z męskim bohaterem. Współcześnie wielu mężczyznom nadal trudno otwarcie mówić o problemach psychicznych. Uważam, że w tym kontekście jest to bardzo ważny film. Reżyser wymieniał jako jedną z inspiracji fenomenalny "Manchester by the Sea". Cieszę się, że podobny obraz powstał również w naszym rodzimym kinie.
"Ma to sens", ale w przypadku Olgi zupełnie nie ma
O ile Antoni ujął mnie swoją autentycznością, o tyle postać Olgi wypada karykaturalnie. Kobieta również zmaga się z pewnymi problemami, które szczególnie wybrzmiewają w finale. Niestety, w jej przypadku brakuje wiarygodności. Owszem, ma swoje dobre momenty. Na przykład, gdy z pomocą Antoniego zaczyna realizować swoją pasję. Mimo to trudno uwierzyć w uczucie rodzące się pomiędzy bohaterami, a nasza sympatia skierowana jest raczej w stronę Antoniego, który wydaje nam się po prostu bliższy, zwyczajny, taki jak my, czy nasi znajomi.
"Ma to sens" to przede wszystkim konsekwentnie zrealizowany drugi film Pawła Podolskiego. Widać w nim podobieństwa do "Życia dla początkujących", jednak sama historia rozkłada akcenty nieco inaczej. Warto też wspomnieć o świetnych, choć krótkich, występach Artura Barcisia, Wojciecha Solarza oraz Łukasza Simlata. Barciś wciela się w przekochanego ojca Olgi, Solarz w ekscentrycznego psychiatrę, a Simlat w szefa Antoniego i Olgi. Każdy z nich świetnie uzupełnia tę historię, nie przyćmiewając głównego duetu.
6/10
"Ma to sens", reż. Paweł Podolski. Data premiery: 18 września 2026 r.








!["Godzilla Minus Zero" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NE9HACHI2SUX3-C401.webp)


