Główni bohaterowie filmu "Ostatni dom" zostają nagle uwięzieni we własnym domu. Rodzina rozpoczyna desperacką walkę o przetrwanie. Zaczyna im brakować jedzenia, a tajemnicze zagrożenie nie pozwala im opuścić murów budynku.
W rolach głównych wystąpili znana z "Poprzedniego życia" Greta Lee oraz Wagner Moura, którego widzowie mogą pamiętać z serialu "Narcos" czy jego ostatniego filmu - "Tajny agent".
Nowości Netfliksa daleko do porządnego, rasowego dreszczowska, a akcja nawet przez chwilę nie trzyma w napięciu. Choć zapowiedź mogła wzbudzić zainteresowanie, a nawet uczucie dreszczyku, efekt finalny rozczarowuje i pozostawia z poczuciem zmarnowanego czasu.
"Ostatni dom": co nie zagrało w nowości Netfliksa?
Podczas seansu pojawia się wiele pytań dotyczących logiki scenariusza. Bohaterowie nie mogą wychodzić z domu - drzwi są zamknięte, podobnie jak okna. Nie mogą ich wybić, bo tajemnicza siła im na to nie pozwala. Kiedy zaczyna padać, dom zostaje dosłownie "zapieczętowany". Szyby same się naprawiają, więc nawet jeśli próbują je rozbić, nie są w stanie stworzyć drogi ucieczki. Jednocześnie bohaterowie tworzą system, dzięki któremu przez otwór kominka są w stanie polować na zwierzęta. W takim razie czy nie mogą opracować rozwiązania, które pozwoliłoby im wydostać się z domu przez kominek?
"Ostatni dom" zawodzi także na poziomie odkrywania tajemnicy potwora, przez którego bohaterowie nie są w stanie opuścić własnych czterech ścian. Kreatura zostaje pokazana w całości, a efekt jest raczej komiczny niż przerażający. W moim odczuciu twórcy podjęliby lepszą decyzję, gdyby utrzymali widzów w niepewności do samego końca, bez obrazowania monstrum.

Fabularnie sam finał również nie wypada przekonująco. Przesłanie miało dotyczyć refleksji na temat ekologii i zagrożeń związanych z ociepleniem klimatu, a biorąc pod uwagę, że bohaterowie spędzili pięć lat tylko po to, by dojść do wniosku, że da się porozumieć z potworem... Cały film traci jakikolwiek sens, a w widzu może pojawić się spore poczucie rozczarowania i zmarnowania czasu na prawie dwugodzinny seans.
Ponadto w filmie znajduje się zdecydowanie zbyt dużo okrutnych scen ze zwierzętami. Zrozumieliśmy, że bohaterowie muszą na nie polować, by przetrwać. Po czasie reżyser serwuje nam jednak kolejne drastyczne sceny, które nie mają już żadnego wpływu na prezentowaną historię.
Nie jest tajemnicą, że wobec nowości Netfliksa nie można mieć wygórowanych oczekiwań. Ale w momencie, gdy film jest tak zły, że pozostawia poczucie zmarnowanego czasu, trudno znaleźć coś, co mogłoby usprawiedliwić tak dziurawą i pozbawioną sensu fabułę, jak w przypadku "Ostatniego domu".
4/10
"Ostatni dom", reż. Louis Leterrier. Data premiery na Netfliksie: 7 sierpnia 2026 r.












