Kino łaknące uwagi
W filmie Christiana Petzolda jest nią studentka Akademii Muzycznej Laura (Paula Beer), której życie drąży niewysłowiona pustka. Jej zwierciadlane odbicie stanowi pogrążona w rodzinnej żałobie mieszkanka wsi, Betty (Barbara Auer). Losy tych dwóch zupełnie obcych sobie kobiet, niemiecki reżyser splata w nieoczekiwany sposób pośród sielskiej scenerii pól i lasów, opowiadając nam o gojeniu ran i upartym trwaniu w postanowieniu, jakim jest ludzkie życie. To kino łaknące uwagi i cierpliwości, w którym jak zawsze Petzold łączy szczyptę antykapitalistycznego buntu z przypowieścią o poszukiwaniu szczęścia.
W otwierającej sekwencji filmu "Miroirs III. Barka na oceanie" Laura stoi na brzegu rzeki, z melancholią obserwując tańczące na wodzie cienie. Obok niej przepływa na desce zamaskowana postać z wiosłem, która niczym mitologiczny Charon, zwiastuje podróż do innego świata. Nieznajomy bezgłośnie mija jednak dziewczynę, to nie jej pora - dosadnie zaznacza reżyser, gdy w kolejnych minutach filmu bohaterka cudem uchodzi żywa z wypadku samochodowego. To właśnie mieszkająca nieopodal Betty podniesie z ziemi jej odrętwiałe ciało i udzieli schronienia na te kilka leniwych dni regeneracji.

Laura w krainie czarów
Pojawienie się Laury w życiu dwa razy starszej od niej kobiety przypomina upragniony znak od losu. Wreszcie Betty ma dla kogo nastroić pianino, z kim zjeść śniadanie i upiec ulubione ciasto. Wygląda jakby ten stary, pełen usterek dom tylko czekał na jej ciepłą i cichą obecność. Petzold w wywiadach porównuje protagonistkę do Alicji z kart powieści Lewisa Carrolla. Laura, zamiast wpaść do króliczej nory, wypada z samochodu, zaliczając upadek godny samego Ikara. Może dlatego "Miroirs III…" od początku sprawia wrażenie opowiadanej na dobranoc baśni, przesiąkniętej aurą tajemnicy i delikatnego dreszczyku. Idealnie odnajduje się w niej od lat współpracująca z Petzoldem Paula Beer, która kryje w sobie coś niesłychanie hipnotyzującego i szlachetnego, jak nie z tej ziemi.
Im dłużej Laura zatrzymuje się u Betty, tym więcej dowiaduje się o życiorysie małomównej gospodyni. Poznaje jej męża Richarda i syna Jakoba, którzy izolują się od matriarchy, całe dni spędzając w rodzinnym warsztacie samochodowym, gdzie na zlecenie bogatych klientów zajmują się m.in. blokowaniem samochodowych GPS-ów. Misternie utkany z izolacji i melancholii mikroświat bohaterów świadomie więc znajduje się po drugiej stronie mitycznego Styksu. To kraina sielanki i jednoczesnego smutku, letniej nudy i spadających z drzew śliwek. Ten leniwy, zaklęty w czasie krajobraz wiejski, pełni rolę swoistego czyśćca, w którym rodzina Betty skazana jest na syzyfowe reperowanie cieknącego kranu i co rusz psującej się zmywarki.
Sztuka dawania drugich szans
Najnowszy film laureata Srebrnego Niedźwiedzia jest więc niczym innym jak metaforą sztuki naprawiania - rzeczy, relacji czy zniszczonej przez traumę psychiki. Twórca wyraża w niej symboliczną niezgodę na dzisiejszy konsumpcjonizm uczuć i niepotrzebnych klamot, którymi zagracamy sobie codzienną egzystencję. Łatwiej pójść na kolejną pierwszą randkę niż spróbować dotrzeć się z nowo poznaną osobą; szybciej kupić świeżutko wyprodukowaną zmywarkę, niż znów tracić czas na dokręcanie nieszczelnych zaworów. W tym z ducha komunistycznym przesłaniu "Miroirs III..." zachęca nas do dawania ludziom i przedmiotom drugich szans, do konfrontacji ze stratą i nieuleganiu pokusom jej prostej kompensacji.
Portretowana na ekranie kobieca więź nie bez powodu więc niesie znamiona reinkarnowanego córectwa. Laura znajduje w ramionach Betty macierzyńskie wsparcie, a Betty spoglądając na dziewczynę, dostrzega w niej przyszywaną latorośl. Ten wyraźnie wyczuwalny brak i uciążliwa, naprzykrzająca się pustka, co jakiś czas, dają jednak o sobie znać - czy to w spojrzeniach gapiów warujących przed werandą niczym dzikie psy czy emocjonalnej wstrzemięźliwości Jakoba i Richarda, którą Laura mimowolnie wyczuwa w powietrzu. W oczekiwaniu na implozję niepokoju, Niemiec podsuwa nam mniejsze i większe wskazówki, pozwalając widzom samodzielnie rozwikłać zagadkę "Miroirs III…".
W tym kameralnym dramacie o wyłuskiwaniu swojego jestestwa z samotności i traumy kryje się pewna hitchcockowska tajemnica rodem z kultowego już "Zawrotu głowy". Pokazywane na festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Petzolda również dąży do uczuciowego katharsis, jednak robi to w sposób znacznie bardziej podtrzymujący na duchu i dający nadzieję niż przesycony psychoanalitycznym mrokiem film z 1958 roku. W scenariopisarskim majstersztyku nadreńskiego twórcy kryje się coś znacznie bardziej impresyjnego i prostodusznego - coś, co wymyka się banałom i pozwala porównać "Miroirs III…" do kawałka życia, jak i śliwkowego ciasta. Jedno i drugie, jak wskazuje trafnie filmowiec, może być kruche i miękkie, słodkie i kwaśne jednocześnie.
"Miroirs III. Barka na oceanie", reż. Christian Petzold, Niemcy 2025, dystrybutor: Aurora Films, premiera kinowa: 24 kwietnia 2026 roku.












