Kolejna część animowanej sagi w centrum stawia Bonnie, która od poprzedniego epizodu trochę podrosła, bo ma już osiem lat. Twórcy, na czele z mocno zaangażowanym w poprzednie części Andrew Stantonem (współreżyserem jest McKenna Harris) dają nam do zrozumienia, że to moment graniczny dla dziecka. Taki, który rodzice chcą jak najbardziej odłożyć w czasie, bo wiedzą, że z tej drogi nie ma już odwrotu. Zatem chwilę, kiedy także za sprawą otoczenia, dochodzi do pierwszej fascynacji ekranem. W dowolnej formie - telewizora, smartfona czy tabletu.
To trudny czas nie tylko dla opiekunów dziewczynki, ale również bardziej analogowych zabawek, których w pokoju ma co niemiara. Pod nieobecność w mieszkaniu Chudego (choć pojawi się w tej części), przewodzi im Jessie oraz jej zastępca Buzz Astral. Niełatwe zadanie przed nimi, bo Bonnie od momentu kiedy dostała od rodziców tablet w kształcie żaby, który spełnia tu rolę czarnego charakteru, nie chce się z nim rozstać ani na chwilę.
Twórcy "Toy Story 5" podejmują w swojej animacji kilka ważnych, współczesnych tematów. Z jednej strony to historia o presji otoczenia, bo to szyderstwa szkolnych "koleżanek" doprowadzają do zakupu tabletu. W innym wypadku Bonnie zostałaby odrzucona przez rówieśnicze grono. Z drugiej, o samotności w świecie cyfrowym i o tym jak jego pozorna dostępność, daje ułudę bliskości. Film Stantona i Harris stanowi także refleksję na temat tego, jak wirtualna rzeczywistość coraz bardziej wypiera tą analogową.

Wnioski twórców są trafne i uniwersalne, ale dość banalne i mam wrażenie, że spóźnione o kilka lat. W tej dyskusji uczestniczymy już od dawna i jesteśmy dużo dalej, niż przedstawiają to amerykańscy reżyserzy. Znakami rozpoznawczymi studia Pixar, które stoi za całą serią, zawsze były niezwykła kreatywność i niczym nieskrępowana wyobraźnia. By wspomnieć chociażby wspaniałe animacje "W głowie się nie mieści" czy "Ratatuj". W przypadku "Toy Story 5" otrzymujemy niewątpliwie ładną, ale dość oczywistą opowiastkę o zagrożeniach związanych z rozwojem technologii i wpływie jej na życie, przede wszystkim tych najmłodszych.
Na tę animację wciąż przyjemnie się patrzy i dostarcza ona rozrywki na poziomie. Miło wrócić do ferajny (a przynajmniej w sporej części), którą poznaliśmy w połowie lat 90. i tak bardzo wtedy polubiliśmy. Humorystyczne przekomarzania się bohaterów, misje rodem z kina przygodowego, celne dialogi. To wciąż działa i wywołuje uśmiech na twarzy, ale już nie taki szeroki jak kiedyś.
6/10
"Toy Story 5", reż. Andrew Stanton, McKenna Harris. USA 2026, dystrybutor: Disney, premiera kinowa: 17 czerwca 2026 roku.












