Dla takich filmów jak "Wiadomości dla Isabelle" przedzieram się przez dziesiątki średnich, a nierzadko wręcz fatalnych, przyprawiających o zawrót głowy produkcji Netfliksa (jak choćby "Biurowy romans" czy "Alfa"). Gdy po takim maratonie trafiam na całkiem udaną nowość, sama pozytywnie zaskakuję się na każdym kroku. A przecież wciąż nie mam do czynienia z żadnym arcydziełem, a raczej z czymś poprawnym. Cóż, poprzeczka została ustawiona naprawdę nisko.
"Wiadomości dla Isabelle" wyreżyserowała Leah McKendrick, która przyznała, że inspirowały ją kultowe rom-comy, takie jak "Bezsenność w Seattle", "Notting Hill" czy "Kiedy Harry poznał Sally". Czuć to już od pierwszych scen. Film co chwilę puszcza oko do fanów gatunku. Bezpośrednich nawiązań jest tu sporo, ale podanych z lekkością i wyczuwalnym przymrużeniem oka.
O życiu po stracie bliskiej osoby
Główna bohaterka, Jill (Zoey Deutch), jest pogrążona w żałobie po śmierci ukochanej siostry, Isabelle (Ciara Bravo). By w jakiś sposób poradzić sobie z ogromną stratą i przeszywającą samotnością, zostawia jej wiadomości głosowe. Nie wie jednak, że numer telefonu Isabelle został już przypisany komuś innemu - agentowi nieruchomości z Austin, Wesowi (Nick Robinson). Mężczyzna zaczyna otrzymywać niezwykle osobiste nagrania.

Już w pierwszych 30 minutach twórcy fundują widzom emocjonalny rollercoaster. Początkowo poznajemy Jill i Isabelle jako małe dziewczynki. W montażu kilku scen obserwujemy ich więź na przestrzeni lat. Gdy siostry są już dorosłe, Jill wyjeżdża do San Francisco, gdzie próbuje swoich sił w gastronomii, jednocześnie mierząc się z kolejnymi rozczarowaniami w życiu miłosnym. O wszystkim opowiada Isabelle w wiadomościach głosowych. Pewnego wieczoru stan zdrowia Isabelle gwałtownie się pogarsza. Dziewczyna umiera, pozostawiając po sobie przeszywającą pustkę w sercu Jill.
Nie spodziewałam się, że ten segment aż tak na mnie zadziała. Ukazywanie choroby, śmierci i żałoby na ekranie bywa podchwytliwe. Bardzo łatwo wpaść w sidła ckliwości, karykatury albo kompletnego obejścia tematu bez zagłębienia się w niuanse. W przypadku "Wiadomości dla Isabelle" ten początek wystarczył, by uwierzyć w głęboką więź łączącą bohaterki. Może dlatego, że sama mam młodszą siostrę, ten moment poruszył mnie aż tak mocno? Nie zmienia to jednak faktu, że sceny te wybrzmiały na ekranie wyjątkowo autentycznie.
"Wiadomości dla Isabelle" wpadły w sidła gatunku
Jill musi jakoś się pozbierać. Choć obiecuje sobie, że kończy z facetami, wciąż plącze się w kolejne nieudane relacje, które zostawiają po sobie jedynie rozczarowanie. Wszystko zmienia się, gdy na jej drodze pojawia się Wes. Jill ma wrażenie, że to los zadecydował o tak przypadkowym spotkaniu. Prawda jest jednak inna. Mężczyzna nie ma odwagi wyznać, że odsłuchał wszystkie intymne wiadomości, które skierowane były do Isabelle.

Nowość Netfliksa nie jest pozbawiona problemów. W pewnym momencie wpada w sidła gatunkowych schematów, stając się aż do bólu przewidywalna. Mam na myśli przede wszystkim dylemat Wesa związany z wyjawieniem Jill prawdy o wiadomościach głosowych. Nietrudno domyślić się, że zrobienie z tego tajemnicy sprawi, że dziewczyna się od niego odsunie. Tak też się dzieje. Po początkowej sielance i rosnącym przekonaniu, że Wes jest facetem idealnym, Jill dostaje cios prosto w serce. O głosówkach dowiaduje się zupełnym przypadkiem.
"Wiadomości dla Isabelle" ujęły mnie jednak przede wszystkim niesamowitą chemią między głównymi bohaterami. Zoey Deutch ("Nie w porządku", "Rocznica") w roli Jill wypada niezwykle przekonująco. To ten typ bohaterki, którą chciałoby się poznać w prawdziwym życiu. Z kolei znany z filmu "Love, Simon" Nick Robinson, który po kilku latach wraca do gatunku komedii romantycznych (i bardzo słusznie!), czaruje spojrzeniem. W niektórych ujęciach na jego twarz aż miękną kolana!
W filmie znalazło się także miejsce na elementy komediowe. Ich głównym źródłem jest miejsce pracy Jill - kuchnia ekskluzywnej restauracji. To właśnie tam bohaterka musi mierzyć się z toksycznym, zdominowanym przez mężczyzn środowiskiem. Jego uosobieniem są postacie grane przez Lukasa Gage'a, wcielającego się w samca alfa o kruchym ego, oraz Nicka Offermana, który z przezabawnym francuskim wąsikiem jest niemal nie do poznania.
"Wiadomości dla Isabelle" to udana nowość Netfliksa
Z jednej strony trochę martwi mnie odtwarzanie klimatu kultowych rom-comów w nowych produkcjach. Może to oznaczać, że gatunek powoli się wyczerpuje i przez jakiś czas trudno będzie nakręcić coś naprawdę oryginalnego. Z drugiej jednak strony komedie romantyczne nigdy nie miały być ambitnym kinem. I takim kinem nie są też "Wiadomości dla Isabelle". Ale czy potrafią wywołać emocje? Czy mogą zadziałać jak plasterek na gorszy moment w życiu, złamane serce? Owszem. I dla mnie to w pełni wystarczające, by nazwać tę nowość Netfliksa udaną.
7/10
"Wiadomości dla Isabelle", reż. Leah McKendrick. Data premiery na Netfliksie: 19 czerwca 2026 r.











